25 czerwca – wspomnienie dowolne bł. Doroty z Mątowów

PIERWSZE CZYTANIE
Rdz 13, 2. 5-18
Abraham i Lot rozdzielają się

Czytanie z Księgi Rodzaju
Abram był bardzo zasobny w trzody, srebro i złoto. Lot, który szedł z Abramem, miał również drobne i większe bydło oraz namioty. Kraj nie mógł utrzymać ich obu, bo zbyt wielki mieli majątek i nie mogli razem mieszkać. A gdy wynikła sprzeczka pomiędzy pasterzami trzód Abrama i pasterzami trzód Lota – mieszkańcami kraju byli wówczas Kananejczycy i Peryzzyci – rzekł Abram do Lota: «Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewnymi. Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie. Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja – w lewo». Wtedy Lot, spojrzawszy przed siebie, spostrzegł, że cała okolica wokół doliny Jordanu aż do Soaru jest bardzo urodzajna, była ona bowiem jak ogród Pana, jak ziemia egipska, dopóki Pan nie zniszczył Sodomy i Gomory. Lot wybrał sobie zatem całą tę dolinę Jordanu i wyruszył ku wschodowi. I tak się rozeszli. Abram pozostał w ziemi Kanaan, Lot zaś zamieszkał w owej okolicy, rozbiwszy swe namioty aż po Sodomę. Mieszkańcy Sodomy byli źli, gdyż dopuszczali się ciężkich przewinień wobec Pana. Po odejściu Lota Pan rzekł do Abrama: «Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię licznym jak pył ziemi; jeśli ktoś może policzyć pył ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję». Abram zwinął swe namioty i przybył pod Hebron, gdzie były dęby Mamre. Osiedliwszy się tam, zbudował ołtarz dla Pana.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5 (R.: por. 1b)

Refren: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie.

Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, *
kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie *
i mówi prawdę w swym sercu.

Refren.

Kto swym językiem oszczerstw nie głosi, *
kto nie czyni bliźniemu nic złego
i nie ubliża swoim sąsiadom, *
ale szanuje tego, który oddaje cześć Bogu.

Refren.

Kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie, *
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu. *
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8, 12

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 7, 6. 12-14
Brama szeroka i brama ciasna

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!»
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Wchodźcie przez ciasną bramę. (…) Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ja znajdują. Na szerokiej drodze łatwo ominąć człowieka. Łatwo ominąć Boga. Chrystus jest drogą, ale bardzo wąską, gdzie aż roi się od naszych bliźnich. Na tej drodze nigdy nie jesteśmy sami, wciąż ktoś nas potrzebuje. A gdy będziemy bezgranicznie oddani innym; to wtedy obok nas, bardzo blisko (bo droga jest przecież wąska) będzie szedł sam Bóg.
Jacek Szymczak OP, „Oremus” czerwiec 2009, s. 97

***
TAJEMNICA BOGA ŻYWEGO
„Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego” (Ps 84, 3)

Tajemnica Trójcy lepiej niż jakakolwiek inna ukazuje nam naszego Boga jako „Boga żywego”, i życie Jego istotowo i nieustannie tak płodne, że Ojciec daje Synowi całą swoją naturę i istotę, Ojciec zaś i Syn przekazują ją Duchowi Świętemu, nie pozbawiając jej siebie, lecz posiadając razem w tym samym stopniu i doskonałości nieskończonej. „W Trójcy tej nie ma nic późniejszego ani wcześniejszego, nic większego ani mniejszego, lecz są trzy Osoby w pełni równe i współwieczne” (Symbol pseudo-atanazjański).

Tajemnica Trójcy lepiej też niż jakakolwiek inna objawia nieskończoną dobroć Boga, czyli mówi, że Bóg jest dobry nie tylko jako dobro nieskończonej lecz także dlatego, że daje całe swoje dobro: Ojciec Synowi, a Syn razem z Ojcem Duchowi Świętemu. Życie Trójcy jest wzajemnym i nieustannym udzielaniem się w doskonałej łączności: Ojciec daje się całkowicie Synowi, Syn zaś daje się całkowicie Ojcu, a przez ten Ich dar wzajemny pochodzi Duch Święty, Dar istotowy, który ze swej strony daje się Ojcu i Synowi. Wynika stąd, że „Ojciec jest cały w Synu i cały w Duchu Świętym; Syn jest cały w Ojcu i cały w Duchu Świętym; Duch Święty jest cały w Ojcu i cały w Synu” (sobór florencki). Jest to tajemnica Boga żywego, „Boga prawdziwego, jedynego w Trójcy i troistego w Jedności” (LG).

Opierając się na Objawieniu i na nauce Kościoła, człowiek może poznać tę wzniosłą tajemnicę, lecz nie może jej pojąć. Wobec niej odczuwa bardziej niż kiedykolwiek nieskończoną nieproporcjonalność między rozumem ludzkim a tajemnicami Bożymi, zauważa bardziej niż kiedykolwiek niepojętą odległość, jaka zachodzi między stworzeniem a Bogiem, nieskończonym Bytem, Najwyższym, Bogiem jedynym w Trójcy. Lecz jeśli głębokość tajemnicy oślepia rozum ludzki, to rozum oświecony wiarą nie pobłądzi: upokarza się uznając własną niewystarczalność, wierzy i uwielbia. „Im bardziej jakaś tajemnica przewyższa porządek przyrodzony — pisze św. Teresa od Jezusa — tym mocniej w nią wierzę i tym głębszą wzbudza we mnie pobożność; tłumaczę ją sobie wszechmocą Boga, który może czynić wszystkie te wspaniałe rzeczy” (Ż. 19, 9),

  • Wzywam Cię, o błogosławiona, święta i chwalebna Trójco, Ojcze, Synu i Duchu Święty; Boże, Panie i Pocieszycielu; miłości, łasko i darze.
    Wzywam Cię, który rodzisz, Ciebie, który jesteś zrodzony, i Ciebie, który odradzasz; prawdziwe światło z prawdziwego światła i prawdziwa światłości; zdroju, rzeko i nawodnienie; z jednego wszystko, przez jednego wszystko i w jednym wszystko; z którego, przez którego i w którym są wszystkie rzeczy; życie żywe, życie pochodzące z żywego i ożywiciel żyjących jeden od siebie; jeden z jednego i jeden z obydwóch… prawdą jest Ojciec, prawdą jest Syn i prawdą Duch Święty…
    Bóg, najwyższa i prawdziwa szczęśliwość, z której, przez którą i w której wszystko jest szczęśliwe, co jest szczęśliwe. Bóg, prawdziwe i najwyższe życie, z którego, przez które i w którym żyje wszystko, co prawdziwe, i szczęśliwie żyje (Pseudo-Augustyn).
  • O nadziejo moja, Ojcze mój, Stwórco mój, Panie mój prawdziwy i Bracie, gdy wspomnę na słowa Twoje, iż rozkoszą Twoją jest mieszkać z synami człowieczymi, dusza moja wielce się raduje. Panie nieba i ziemi, czyż grzesznik słysząc te słowa może jeszcze rozpaczać? Czy brak Ci może, Panie, kogoś, z kim byś używał rozkoszy, że szukasz sobie takiego jak ja nędznego robaka? Kiedy Syn Twój przyjmował chrzest w Jordanie, usłyszano głos nad Nim, że Ty upodobałeś sobie w Nim. Czy jesteśmy na równi z Nim, Panie?
    O, jakiż to nadmiar miłosierdzia, jaki ogrom łaski, na którą nigdy nie mogliśmy zasłużyć! I my, śmiertelni, możemy jeszcze o tym wszystkim nie pamiętać? Panie, Ty wszystko wiesz, wspomnij na naszą słabość i nie zapominaj o naszej bezgranicznej nędzy!
    O duszo moja, rozważaj tę wielką rozkosz miłości, jaką ma Ojciec poznając Syna swego, a Syn Ojca swego, i święty zapał miłości, z jakim Duch Święty jednoczy się z Ojcem i Synem! Żadna z trzech Osób nie może się odłączyć od tej miłości i od tego poznania, bo wszystkie Trzy są jedną istnością; wzajemnie siebie poznają, wzajemnie siebie miłują i wzajemne mają w sobie upodobanie. Na cóż im potrzebna miłość moja? Na co jej żądasz ode mnie, Boże mój? Co na niej zyskasz? Bądź błogosławiony, Boże mój, na wieki! Niechaj wszystko stworzenie chwali Ciebie, Panie, bez końca, jak Ty jesteś bez końca! (Św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 7, 1-2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 310

Błogosławiona Dorota z Mątowów, wdowa

Błogosławiona Dorota z Mątowów

Dorota urodziła się 25 stycznia 1347 r. w Mątowach Wielkich koło Malborka (wówczas Gross-Montau) jako siódme z kolei dziecko. Ochrzczona została 6 lutego w miejscowym, do dzisiaj istniejącym kościele i otrzymała imię św. Doroty, patronki tego dnia. Rodzice Doroty, osadnicy holenderscy: Wilhelm Schwartze i Agata, cieszyli się szacunkiem otoczenia. Byli bowiem prawi, pracowici i bardzo religijni. Dorota od najmłodszych lat podejmowała intensywną pokutę. W szóstym roku życia otrzymała dar ukrytych stygmatów. Pokazywał się jej Chrystus na krzyżu, co było dla niej powodem zaostrzenia już i tak surowego trybu życia. Do pierwszej spowiedzi świętej przystąpiła, gdy miała zaledwie 6 lat, do pierwszej Komunii świętej w 10. roku życia, 8 kwietnia 1357 roku.
Gorącym pragnieniem Doroty było życie zakonne. Nie miała jednak szczęścia spełnić tego pragnienia. Miała zaledwie 16 lat, kiedy rodzice wydali ją za starszego od niej o prawie 20 lat płatnerza gdańskiego, Adalberta (Wojciecha). Miał on przy obecnej ulicy Długiej własny, dobrze prosperujący warsztat. Dzisiaj stoi tam dom z numerem 64. W rok po ślubie, który odbył się w 1363 roku, Dorota przeniosła się na stałe do Gdańska. Małżeństwo okazało się niedobrane. Mąż był typowym zamożnym mieszczaninem owych czasów. Jako rzemieślnik i kupiec lubił wystawne życie towarzyskie. Bywało, że przychodził pijany. Dbał o swe znaczenie. Miał też temperament władczy i bardzo gwałtowny. Kiedy więc Dorota zaczęła codziennie uczęszczać do kościoła mariackiego na Mszę świętą oraz do dominikanów, których sobie upodobała w sposób szczególniejszy, kiedy nadal oddawała się modlitwie i uczynkom pokutnym, a korzystając ze znacznego majątku męża – również uczynkom miłosierdzia, mąż często tracił równowagę. Doprowadzał wówczas do awantur, bił do krwi i zamykał żonę, by nie mogła uczęszczać do kościoła. Dopiero kiedy pewnego dnia tak ją pobił, że była bliska śmierci, okazał Dorocie nadzwyczajną troskliwość w trosce o swoje „dobre” imię.
Heroiczna cierpliwość i łagodność żony zwyciężyła. Adalbert stawał się coraz spokojniejszy i łagodniejszy, zaczął i on częściej przystępować do sakramentów. Być może do nawrócenia przyczyniły się również domowe nieszczęścia. W czasie epidemii, jaka zapanowała w roku 1373, zmarło mu naraz troje dzieci. W czasie epidemii w roku 1382 zaraza zabrała mu dalszych pięcioro dzieci, jakie mu dała Dorota. Na dziewięcioro dzieci przeżyła rodziców tylko jedna córka – Gertruda, która wstąpiła do klasztoru mniszek benedyktynek w Chełmnie.
Razem z mężem Dorota nawiedziła w roku 1384 Akwizgran, by uczcić relikwie męki Pańskiej. Następnie wspólnie odwiedzili słynne sanktuarium Matki Bożej w Einsiedeln (Szwajcaria). Pobyt tam wywarł na nich tak silne wrażenie, że sprzedali warsztat i dom, i udali się z nową pielgrzymką do sanktuariów europejskich. Trwała ona dwa lata (1385-1387) i przebiegała wśród wielkich niewygód i niebezpieczeństw ze strony rozbójników. Małżonkowie dotarli prawdopodobnie do Santiago de Compostella i do Marsylii. W niektórych klasztorach żeńskich Dorota zetknęła się z nową formą ascezy przez zamurowanie się w klasztorze. Wreszcie Dorota w roku 1389-1390 udała się sama z pielgrzymką do Rzymu na rok jubileuszowy, ogłoszony właśnie przez papieża Urbana VI.

Błogosławiona Dorota z MątowówW tym czasie zmarł jej mąż. Teraz wolna, mogła oddać się na wyłączną służbę Bożą. Po powrocie zamieszkała w Kwidzynie w ciasnej komórce u pobożnej niewiasty, Katarzyny Mulner, by korzystać z kierownictwa duchowego Jana z Kwidzyna (Johanna von Marienwerder). On też poparł u biskupa pomezańskiego (kwidzyńskiego) prośbę Doroty o pozwolenie na całkowite odcięcie się od świata przez zamurowanie w celi przy tamtejszym kościele katedralnym. Po półrocznej próbie Dorota otrzymała zezwolenie. 2 maja 1393 r. uroczyście wprowadzono ją do celi wymurowanej w kościele od strony prezbiterium katedry. Przez zakratowane okienko od strony kościoła przynoszono jej Komunię świętą i dawano pokarm. Do okienka jej celki od strony cmentarza przychodzić zaczęli mieszczanie w różnych swoich sprawach z prośbą o modlitwę i o poradę. Przez trzecie okno widziała niebo. W celi tej przebywała 14 miesięcy. W tym czasie otworzyły się jej stygmaty, do tej pory tylko bolesne, ale niewidoczne. Wyczerpana niezwykłą pokutą, zmarła 25 czerwca 1394 r.
Tej niezwykłej niewieście zaczęto natychmiast po śmierci oddawać cześć jako osobie świętej. Pochowano ją w podziemiach katedry przy udziale biskupa, kapituły, wielkiej liczby kapłanów i jeszcze większej liczby wiernych. Sława jej objęła całe terytorium krzyżackie i przeszła do Polski, Niemiec i do Czech. Ponieważ liczba pielgrzymek zwiększała się z każdym dniem, biskup nakazał wybudować dla błogosławionej osobną kryptę, gdzie umieszczono jej ciało i gdzie wystawiono jej ołtarz. Działy się także przy jej grobie liczne uzdrowienia i nawrócenia. Z polecenia biskupa Kwidzyna i wielkiego mistrza krzyżackiego, spowiednik i kierownik duchowy Doroty, Jan z Kwidzyna (wybitny teolog, dziekan kapituły), napisał jej żywot w języku łacińskim i niemieckim. Do dnia dzisiejszego zachowało się w odpisach kilka jego egzemplarzy. Tekst niemiecki ukazał się drukiem w Malborku w roku 1492 jako pierwszy druk pomorski. Tenże Jan z Kwidzyna spisał również objawienia, jakie miała jego penitentka i jej wyznania pod tytułem Septylium, czyli siedem łask szczególnych, jakie od Boga otrzymała. Na podstawie tych dzieł, jak też na prośbę wielkiego mistrza i biskupów pruskich papież Bonifacy IX w roku 1404 polecił przeprowadzić proces kanoniczny biskupom chełmińskiemu i warmińskiemu oraz opatowi oliwskiemu. Spisano zeznania 257 świadków o cnotach błogosławionej i o doznanych niezwykłych łaskach w ośmiu obszernych fascykułach i w roku 1405 wysłano je do Rzymu. Wydarzenia dziejowe przerwały proces.
Przy grobie Doroty modlił się król Władysław Jagiełło po zwycięstwie pod Grunwaldem (1410). Jan Długosz opisał w swojej kronice, że król został zaprowadzony do celi Doroty, „niewiasty pobożnej i świętobliwej, która wiodąc w tym miejscu życie ostre i pustelnicze, słynęła wielu cudami, lecz nie była jeszcze kanonizowana”. Podobno rekluza przed śmiercią przepowiedziała klęskę Krzyżaków.
Kult Doroty trwał nadal w ziemi warmińskiej i chełmińskiej wśród ludności katolickiej. Na tej podstawie biskup chełmiński, Jan Lipski, dekretem z dnia 15 kwietnia 1637 roku polecił czcić Dorotę z Mątowów wraz z Jutą z Chełmży jako patronki ziemi pruskiej, a przede wszystkim diecezji chełmińskiej i pomezańskiej (Kwidzyn). Zaczęły na nowo przychodzić pielgrzymki do jej grobu. W czasie niewoli kult zamarł. Protestanckim władzom niemieckim nie zależało na tym, by rozbudzać ducha katolickiego. Po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 biskupi warmiński i chełmiński rozpoczęli starania o jej kanonizację. W roku 1933 została wysłana petycja do Rzymu, w 1935 poparł ją biskup gdański i synod diecezjalny. Energicznie prowadzili je dalej biskup chełmiński i gdański po wojnie od 1945 roku. Zostały one wreszcie uwieńczone wynikiem pomyślnym. Dnia 9 stycznia 1976 roku Kongregacja do spraw beatyfikacji i kanonizacji zatwierdziła dekret stwierdzający heroiczność życia oraz istnienie kultu od niepamiętnych czasów. Dekret ten podpisany tego dnia przez papieża Pawła VI jest równoznaczny z aktem beatyfikacji (pleni iure). Dnia 13 grudnia 1976 roku odbyły się w związku z tym w katedrze oliwskiej uroczystości dziękczynne.
Dorota z Mątowów to jedyna w polskiej hagiografii osoba, która wybrała formę życia rekluzy. Bardzo wcześnie zaczęła przeżywać stany mistyki w jej najwyższych formach: widzeń, poufałej rozmowy z Chrystusem, otrzymywanych nadprzyrodzonych nakazów, stanów ekstazy itp. Wyróżniała się nabożeństwem do męki Pańskiej. Jest również jedyną w polskiej hagiografii stygmatyczką, chociaż odbicia ran Chrystusa były u niej ukryte. Doznawała na miejscach tych ran niezmiernych cierpień. Jest rzeczą znamienną i nader rzadko spotykaną nawet wśród świętych, że wizje bł. Doroty pokrywały się ze świętami liturgicznymi i były z nimi silnie powiązane. Dorota wyróżniała się także niezwykłym nabożeństwem do Eucharystii. Spowiadała się codziennie, by mogła przyjmować codziennie Komunię świętą. Był to w owych czasach także wyjątek. Komunikowano bowiem nawet w zakonach najwyżej w święta i w niedzielę – i to za pozwoleniem spowiednika. Jej biografowie stwierdzają, że bł. Dorota miała szczególne nabożeństwo do dusz czyśćcowych i że była z nimi w żywym kontakcie. Za najprostszą drogę do doskonałości uznawała wstręt do grzechu, nawet najmniejszego, oraz całkowite oddanie się Bogu, tak aby nic nie zostawiać dla siebie. Myśl tę rozwinie potem teologicznie i uzasadni św. Jan od Krzyża (+ 1591). To oddanie zaś ma polegać na zupełnym powierzeniu się Duchowi Świętemu, który przez swoje siedmiorakie dary i nawiedziny wlewa w wybrane i oddane sobie dusze miłość, która poza Bogiem nic nie widzi i niczego nie pragnie.
Bł. Dorota jest patronką Pomorza; kobiet, matek, odlewników.
Do czcicieli Doroty z Mątowów należy Benedykt XVI. W 1999 roku, jako ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, odbył podróż do Kwidzyna. Tam w katedrze kwidzyńskiej w kaplicy błogosławionej Doroty z Mątowów modlił się przed jej wizerunkiem. Wziął wtedy kamień z grobu i jako relikwię umieścił w katedrze w Monachium. Wcześniej, w 1987 r. kardynał Joseph Ratzinger wygłosił w tej katedrze obszerną homilię poświęconą błogosławionej z Kwidzyna, która jest czczona także w Bawarii.
Postać tej rekluzy odnaleźć można w literaturze. Adam Mickiewicz wzorował na niej Aldonę z „Konrada Wallenroda”, zamurowaną na zamku w Malborku. Życie Doroty z Mątowów opisał Günter Grass w powieści Turbot (Der Butt) z 1977 r.

W ikonografii Błogosławiona przedstawiana jest ze stygmatami. Jej atrybutem jest wieża, w której poleciła się zamurować.

Zobacz także:

  •  Błogosławiona Maria Lhuilier, dziewica i męczennica 
•  Święty Wilhelm z Vercelli, opat 
•  Najświętsza Maryja Panna Świętogórska z Gostynia

Reklamy
Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,

24 czerwca – Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

PIERWSZE CZYTANIE
Jr 1,4-10
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Za czasów Jozjasza Pan skierował do mnie następujące słowo: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, poświęciłem cię, nim przyszedłeś na świat, ustanowiłem cię prorokiem dla narodów”. I rzekłem: „Ach, Panie, Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!” Pan zaś odpowiedział mi: „Nie mów: «Jestem młodzieńcem», gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić”, mówi Pan. I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust i rzekł mi: „Oto kładę moje słowa w twoje usta. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził”.
Oto słowo Boże

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 71,1-2.3-4a.5-6ab.15ab i 17

Refren: Od łona matki Pan mym opiekunem.

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

DRUGIE CZYTANIE
1 P 1,8-12
Prorocy głosili zbawienie

Czytanie z Pierwszego listu świętego Piotra Apostoła
Najmilsi: Wy, choć nie widzieliście Jezusa Chrystusa, miłujecie Go; teraz wierzycie w Niego, chociaż nie widzicie; a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary, zbawienie dusz. Nad tym zbawieniem wszczęli poszukiwania i badania prorocy, ci, którzy przepowiadali przeznaczoną dla was łaskę. Badali oni, kiedy i na jaką chwilę wskazywał Duch Chrystusa, który w nich był i przepowiadał cierpienia przeznaczone dla Chrystusa i mające potem nastąpić uwielbienia. Im też zostało objawione, że nie im samym, ale raczej wam miały służyć sprawy obwieszczone wam przez tych, którzy wam głosili Ewangelię mocą zesłanego z nieba Ducha Świętego. Wejrzeć w te sprawy pragną aniołowie.
Oto słowo Boże

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 17; Łk 1,17

Alleluja, alleluja, alleluja

Jan przyszedł świadczyć o światłości,
aby przygotować Panu lud doskonały.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
Łk 1,5-17
Archanioł Gabriel zapowiada narodzenie Jana Chrzciciela

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza
Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Każda rodzina cieszy się z narodzin dziecka, które jest owocem miłości rodziców i darem Boga. Z każdym dzieckiem są związane plany i marzenia, że wyrośnie na wspaniałego człowieka i będzie dumą rodziny. Jan Chrzciciel nie przychodzi na świat, aby zrealizować rodzinne ambicje. On przychodzi, aby przygotować ludzkie serca na przyjęcie Mesjasza i zaświadczyć, że Jezus z Nazaretu jest Zbawicielem świata.
Jakub Kruczek OP, „Oremus” czerwiec 2008, s. 100-101

***
W imię Ojca… Obym żył w imię Ojca, który mnie stworzył, Syna,
który mnie odkupił i Ducha Świętego, który został mi dany (RRs)

Życie Kościoła opiera się także na tajemnicy Trójcy Św. „Cały Kościół – naucza Sobór Watykański II – okazuje się jako lud zjednoczony jednością Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (KK 4). Zjednoczenie wszystkich wierzących w jednym Kościele stanowiło przedmiot modlitwy Jezusa do Ojca: „Chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 22-23). Jezus, Jednorodzony Syn Ojca, udzielił ludziom swojej chwały Syna Bożego, aby również oni zostali wprowadzeni w ten tajemniczy nurt życia Trójcy Św., nurt miłości i jedności. Chrystus pragnie, aby miłość i jedność wierzących były odbiciem miłości i jedności błogosławionej Trójcy. Pragnie, aby i oni miłowali się wzajemnie tak bardzo, by tworzyli „jedno jak My”. Podobne zjednoczenie między ludźmi rozmaitej kultury, poglądów, obyczajów i rozmaitych dążności jest możliwe tylko w Bogu, czyli nie jest możliwe, jeżeli każdy wierzący nie żyje osobiście zjednoczony z Bogiem przez miłość. Jezus powiedział: „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno” (tamże 21).

Jeśli się nie jest i nie żyje w Bogu, nie można zjednoczyć się szczerze, trwale, głęboko, bez żadnych różnic lub odmiennych dążeń. Tylko miłość, która pochodzi od Boga i z Bogiem łączy, może dokonać tego cudu. Chrystus prosił Ojca, aby wszyscy wierzący zespolili się „w jedno”, ukazując jako wzór nierozerwalnej jedności Trójcę Przenajświętszą.

To pojęcie, bardzo drogie Ojcom Soboru Watykańskiego II, jest często rozważane w jego dokumentach: „Największym wzorem i zasadą tej tajemnicy [zjednoczenia wierzących] jest jedność jednego Boga Ojca i Syna w Duchu Świętym w Troistości Osób” (DE 2). Stanowi to ideał tak wzniosły, że umysł ludzki ustaje. Jest to jednak cel, do którego należy dążyć, a zarazem świadectwo, jakie Kościół jest powołany dawać światu, aby „świat poznał, żeś Ty Mnie posłał”. Przykład jedności miedzy wierzącymi powinien doprowadzić świat do uznania prawdziwości chrześcijaństwa oraz do uznania w Chrystusie prawdziwego Syna Bożego.

Każdego ranka we Mszy św. … ofiaruję się Ojcu, złożę siebie jako żertwę razem z Synem, by być przemienioną i wyniszczoną w Komunii przez Ducha Świętego, i w Komunii umocnię moje zjednoczenie z Tobą, o Trójco Przenajświętsza… będę się radowała na myśl, że każdy dobry uczynek tego dnia dokona we mnie Twojego niewidzialnego zstąpienia.
Tak, o Ojcze, niechaj narodzi się we mnie Twoje Słowo, a Ty, poznając Je we mnie, umiłuj Je, Ono zaś niech umiłuje Ciebie. Z Nim razem tchnij we mnie Twoją Miłość, a ponieważ miłość przekształca miłującego w umiłowanego, racz przemienić mnie w Ducha Świętego.
O zdroju życia, o życiodajna światłości, o nieskończona miłości, pozostań we mnie i zamieszkaj we mnie na zawsze. Utwierdź mnie w sobie, w pokoju i radości Twojego Ducha, czyniąc mnie niewzruszoną, wolną i prostą. Pragnę współpracować z Twoim działaniem uświęcającym. Pragnę ukryć się i skupić cała w Tobie i objąć w Tobie wszystkie dusze, miłować Cię oraz służyć Ci w bliźnim wielkodusznie, z braterską miłością, zapominając o sobie.
Pozostań we mnie jak w swojej świątyni, w której pragnę żyć z Tobą, w świetle wiary, opromienionej darem mądrości, czekając na oglądanie Ciebie twarzą w twarz w Raju, na wiecznej uczcie miłości (s. Karmela od Ducha Świętego).
Przyjmij mnie, Ojcze święty, jako najłaskawszy Ojciec, abym ukończywszy mój bieg, jaki na stadionie rozpoczęłam z miłości ku Tobie, otrzymała Ciebie, w nagrodę za ten mój bieg, na wieczne dziedzictwo.
Przyjmij mnie, Jezu najmiłościwszy, jako najlepszy Brat, i dźwigaj razem ze mną cały ciężar tego dnia upalnego, abyś był orzeźwieniem dla mnie w każdym trudzie, w czasie podróży towarzyszem, przewodnikiem, bratem.
Przyjmij mnie, Duchu Święty, Boże miłości, w swoim najlitościwszym miłosierdziu i miłości, abym Cię posiadała podczas całego mojego życia jako mistrza, nauczyciela i najsłodszego przyjaciela mojej duszy (św. Gertruda).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 322

Święty Jan Chrzciciel

Święty Jan Chrzciciel

Imię Jan jest pochodzenia hebrajskiego i oznacza tyle, co „Bóg jest łaskawy”. Jan Chrzciciel urodził się jako syn kapłana Zachariasza i Elżbiety (Łk 1, 5-80). Jego narodzenie z wcześniej bezpłodnej Elżbiety i szczególne posłannictwo zwiastował Zachariaszowi archanioł Gabriel, kiedy Zachariasz jako kapłan okadzał ołtarz w świątyni (Łk 1, 8-17). Przyszedł na świat sześć miesięcy przed narodzeniem Jezusa (Łk 1, 36), prawdopodobnie w Ain Karim leżącym w Judei, ok. 7 km na zachód od Jerozolimy. Wskazuje na to dawna tradycja, o której po raz pierwszy wspomina ok. roku 525 niejaki Teodozjusz. Przy obrzezaniu otrzymał imię Jan, zgodnie z poleceniem anioła. Z tej okazji Zachariasz wyśpiewał kantyk, w którym sławi wypełnienie się obietnic mesjańskich i wita go jako proroka, który przed obliczem Pana będzie szedł i gotował mu drogę w sercach ludzkich (Łk 1, 68-79). Kantyk ten wszedł na stałe do liturgii i stanowi istotny element codziennej porannej modlitwy Kościoła – Jutrzni. Poprzez swoją matkę, Elżbietę, Jan był krewnym Jezusa (Łk 1, 36).
Św. Łukasz przekazuje nam w Ewangelii następującą informację: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (Łk 1, 80). Można to rozumieć w ten sposób, że po wczesnej śmierci rodziców będących już w wieku podeszłym, Jan pędził żywot anachorety, pustelnika, sam lub w towarzystwie innych. Nie jest wykluczone, że mógł zetknąć się także z esseńczykami, którzy wówczas mieli nad Morzem Martwym w Qumran swoją wspólnotę. Kiedy miał już lat 30, wolno mu było według prawa występować publicznie i nauczać. Podjął to dzieło nad Jordanem, nad brodem w pobliżu Jerycha. Czasem przenosił się do innych miejsc, np. Betanii (J 1, 28) i Enon (Ainon) w pobliżu Salim (J 3, 23). Swoje nauczenie rozpoczął w piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza (Łk 3, 1), czyli w 30 r. naszej ery według chronologii, którą się zwykło podawać.

Święty Jan ChrzcicielJako herold Mesjasza Jan podkreślał z naciskiem, że nie wystarczy przynależność do potomstwa Abrahama, ale trzeba czynić owoce pokuty, trzeba wewnętrznego przeobrażenia. Na znak skruchy i gotowości zmiany życia udzielał chrztu pokuty (Łk 3, 7-14; Mt 3, 7-10; Mk 1, 8). Garnęła się do niego „Jerozolima i cała Judea, i wszelka kraina wokół Jordanu” (Mt 3, 5; Mk 1, 5). Zaczęto nawet go pytać, czy przypadkiem on sam nie jest zapowiadanym Mesjaszem. Jan stanowczo rozwiewał wątpliwości twierdząc, że „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie: ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów” (Mt 3, 11). Na prośbę Chrystusa, który przybył nad Jordan, Jan udzielił Mu chrztu. Potem niejeden raz widział Chrystusa nad Jordanem i świadczył o Nim wobec tłumu: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29. 36). Na skutek tego wyznania, przy Chrystusie Panu zjawili się dwaj pierwsi uczniowie – Jan i Andrzej, którzy dotąd byli uczniami św. Jana (J 1, 37-40).
Na działalność Jana szybko zwrócili uwagę starsi ludu. Bali się jednak jawnie przeciwko niemu występować, woleli raczej zająć stanowisko wyczekujące (J 1, 19; Mt 3, 7). Osobą Jana zainteresował się także władca Galilei, Herod II Antypas (+ 40), syn Heroda I Wielkiego, który nakazał wymordować dzieci w Betlejem. Można się domyślać, że Herod wezwał Jana do swojego zamku, Macherontu. Gorzko jednak pożałował swojej ciekawości. Jan bowiem skorzystał z tej okazji, aby rzucić mu prosto w oczy: „Nie wolno ci mieć żony twego brata” (Mk 6, 18). Rozgniewany król, z poduszczenia żony brata Filipa, którą ku ogólnemu oburzeniu Herod wziął za własną, oddalając swoją żonę prawowitą, nakazał Jana aresztować. W dniu swoich urodzin wydał ucztę, w czasie której, pijany, pod przysięgą zobowiązał się dać córce Herodiady, Salome, wszystko, czegokolwiek zażąda. Ta po naradzeniu się z matką zażądała głowy Jana. Herod nakazał katowi wykonać wyrok śmierci na Janie i jego głowę przynieść na misie dla Salome (Mt 14, 1-12). Jan miał wtedy trzydzieści kilka lat.

Święty Jan ChrzcicielJezus wystawił Janowi świadectwo, jakiego żaden człowiek z Jego ust nie otrzymał: „Coście wyszli oglądać na pustyni? (…) Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 7-11; Łk 7, 24-27).

Jan Chrzciciel jako jedyny wśród świętych Pańskich cieszy się takim przywilejem, iż obchodzi się jako uroczystość dzień jego narodzin. U wszystkich innych świętych obchodzimy jako święto dzień ich śmierci – czyli dzień ich narodzin dla nieba. Ponadto w kalendarzu liturgicznym znajduje się także wspomnienie męczeńskiej śmierci św. Jana Chrzciciela, obchodzone 29 sierpnia.
W Janie Chrzcicielu uderza jego świętość, życie pełne ascezy i pokuty, siła charakteru, bezkompromisowość. Był pierwszym świętym czczonym w całym Kościele. Jemu dedykowana jest bazylika rzymska św. Jana na Lateranie, będąca katedrą papieża. Jan Chrzciciel jest patronem Austrii, Francji, Holandii, Malty, Niemiec, Prowansji, Węgier; Akwitanii, Aragonii; archidiecezji warszawskiej i wrocławskiej; Amiens, Awinionu, Bonn, Florencji, Frankfurtu nad Menem, Kolonii, Lipska, Lyonu, Neapolu, Norymbergi, Nysy, Wiednia, Wrocławia; jest patronem wielu zakonów, m. in. joannitów (Kawalerów Maltańskich), mnichów, dziewic, pasterzy i stad, kowali, krawców, kuśnierzy, rymarzy; abstynentów, niezamężnych matek, skazanych na śmierć. Jest orędownikiem podczas gradobicia i w epilepsji.

Święty Jan ChrzcicielW ikonografii św. Jan przedstawiany jest jako dziecko, młodzieniec lub mąż ascetyczny, ubrany w skórę zwierzęcą albo płaszcz z sierści wielbłąda. Jego atrybutami są: Baranek Boży, baranek na ramieniu, na księdze lub u stóp, baranek z kielichem, chłopiec bawiący się z barankiem, głowa na misie, krzyż. W tradycji wschodniej, zwłaszcza w ikonach, ukazywany jest jako zwiastun ze skrzydłami.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , ,

23 czerwca – wspomnienie Świętego Józefa Cafasso, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Za 12, 10-11; 13, 1
Będą patrzeć na tego, którego przebili

Czytanie z Księgi proroka Zachariasza
Tak mówi Pan: «Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha łaski przebłagania. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo. W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycie grzechu i zmazy».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9 (R.: por. 2ab)

Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.

Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

Refren.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.

Refren.

Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Refren.

Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
Ga 3, 26-29
Wiara w Chrystusa znosi podziały między ludźmi

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Galatów
Bracia: Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama, dziedzicami zgodnie z obietnicą.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 10, 27

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Łk 9, 18-24
Wyznanie wiary w Chrystusa i zapowiedź męki

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Pytając: „A wy za kogo Mnie uważacie?”, Jezus nie oczekuje dziś od nas formułek, ale refleksji, na ile rzeczywiście On jest dla nas ważny. Czy moja więź z Nim jest na tyle mocna, że potrafię nad Nim zapłakać jak nad własnym dzieckiem, zatęsknić za Nim całym sobą? Czy ze względu na Niego potrafię pozbyć się uprzedzeń wobec drugiego człowieka, wierząc, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami? Eucharystia, którą rozpoczynamy, daje nam kolejną szansę przejścia od teorii do doświadczenia, do wiary, do gotowości zaparcia się siebie.
Mira Majdan, „Oremus” czerwiec 2004, s. 85

***
O Panie, dusza moja doznaje ucisku i tęskni do Ciebie (Ps 63, 9)

Prorok Zachariasz tęskni, mówiąc o czasach Mesjasza; opisał je jako okres, w którym Bóg miał wylać na Jerozolimę „Ducha łaski i przebłagania” (12, 10). Lecz radość ta zostanie zakłócona gwałtowną śmiercią tajemniczej osobistości: „Tego, którego przebili” (tamże), będzie gorzko opłakiwał cały lud. Jest to przepowiednia o cierpiącym Mesjaszu, która niejako powtarza proroctwa Izajasza o Słudze Pańskim „przebitym za nasze grzechy, zdruzgotanym za nasze winy” (53, 5). Jan, będąc przy śmierci Jezusa, wspomni słowa Zachariasza, a potem napisze je w swojej ewangelii, by potwierdzić, że w Chrystusie ukrzyżowanym i przebitym włócznią wypełniło się Pismo (J 19, 37). Sam Jezus pierwszy uczynił to zestawienie, gdy chcąc dać swoim uczniom dokładne pojęcie o swojej osobie i misji, zapowiedział swoje cierpienia.

Przy końcu pierwszego roku swojej działalności apostolskiej, Jezus zbiera przy sobie uczniów i spędziwszy z nimi jakiś czas na modlitwie – ponieważ nikt nie może pojąć Chrystusa, jeśli Ojciec go nie oświeci – uchyla zasłony okrywającej Jego tajemnicę. Przede wszystkim pyta ich: „Za kogo uważają Mnie tłumy?… A wy?” (Łk 9, 18. 20). Jeśli tłumy uważają Go za proroka, uczniowie dopuszczeni do zażyłości z Nim, świadkowie Jego cudów, dla których szczególnie była przeznaczona Jego nauka, powinni rozumieć coś więcej. I Piotr odpowiada za wszystkich: „za Mesjasza Bożego” (tamże). Odpowiedź jest dokładna; jest to echo proroctwa Izajasza o „Pomazańcu Pańskim” posłanym „głosić dobrą nowinę ubogim” (61, 1). Lecz to nie wszystko. Jezus uzupełnia ją po raz pierwszy zapowiedzią swojej męki: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie zabity” (Łk 9, 22). Przedstawia się jako Sługa Pański, który będzie „wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem” (Iz 53, 3). Dla uczniów, którzy podobnie jak ich współziomkowie myśleli jedynie o Mesjaszu-królu, to objawienie musiało być bardzo przykre i kłopotliwe. Lecz Jezus nie cofa się, owszem, zapowiada jeszcze, że również oni muszą iść drogą cierpienia: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). On pójdzie naprzód, aby dać przykład, i pierwszy poniesie krzyż; kto chce być Jego uczniem, musi Go naśladować, i to nie tylko raz, lecz „co dnia”, zapierając się siebie samego – swej woli, skłonności, upodobań – aby stać się podobnym do Mistrza cierpiącego i ukrzyżowanego. „Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie – mówi św. Paweł – przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3, 27) – przyoblekliście się w Jego mękę i Jego śmierć. Chrześcijanin ochrzczony w śmierci Chrystusa powinien żyć na podobieństwo Tego, który zanim został uwielbiony, był „mężem boleści”. I jak końcem męki Pana było radosne zmartwychwstanie, tak też chrześcijanin, który poniesie krzyż dochodząc aż do utraty własnego życia dla Jezusa, ocali je odnajdując je w Nim w wiecznej chwale.

O Chryste, Synu Boży, gdy rozważam Twoją mękę i śmierć, rozbrzmiewa w mojej duszy Twoje boskie słowo: „Ja nie miłowałem cię obłudnie”. Te słowa ranią mnie śmiertelnie, ponieważ otwierają oczy duszy mojej i widzę prawdę takiego stwierdzenia. Widzę dzieła Twojej miłości, widzę, ileś uczynił, Synu Boga, aby ukazać mi swoją miłość. Przekonuję się, ile zniosłeś w ciągu życia i śmierci, zawsze z powodu tej niezmierzonej miłości, jaką mnie darzysz. Odnajduję w Tobie wszystkie znaki Twojej stałej miłości, i nie mogę wątpić w żaden sposób o prawdziwości tych słów: nie obłudnie, lecz miłością najdoskonalszą i najgłębszą umiłowałeś mnie.
Rozważam również, jak we mnie wszystko jest odwrotnie; kocham Cię nieszczerze i obłudnie. Boleść mojej duszy jest tak wielka, że woła: „Mistrzu, to, o czym mówisz, że nie ma w Tobie tego, jest niestety we mnie, bo ja zawsze kochałam Cię nieszczerze i obłudnie. Nigdy nie zbliżyłam się do Ciebie, aby dzielić z Tobą cierpienia, jakie zniosłeś dla mnie. Służyłam Ci tylko nieszczerze i obłudnie.
Widzę, jak Ty umiłowałeś mnie prawdziwie, spostrzegam w Tobie wszystkie znaki i dzieła najprawdziwszej miłości, jak cały oddałeś się, by mi służyć, i jak bardzo zbliżyłeś się do mnie, bo stałeś się człowiekiem i odczułeś w sobie wszystkie cierpienia. I mówisz: „Ci wszyscy, którzy będą kochać i naśladować ubóstwo, cierpienie i moją pokorę, ci są prawdziwymi moimi dziećmi. Ci, którzy będą pamiętać o mojej męce i śmierci, bo w nich a nie gdzie indziej, jest prawdziwe zbawienie, ci są prawdziwymi moimi dziećmi (sob. bł. Aniela z Foligno).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 304

Święty Józef Cafasso, prezbiter

Święty Józef Cafasso

Józef Cafasso urodził się w Castelnuovo d’Asti w Piemoncie 15 stycznia 1811 r. Wychowany w duchu żywej wiary, po ukończeniu szkoły średniej w Chieri udał się do miejscowego niższego seminarium, a potem na studia teologiczne do Turynu. 22 września 1833 r. został wyświęcony na kapłana, mając wówczas zaledwie 22 lata. Nie piastował żadnych urzędów, był zawsze kapłanem cichym, a jednak miał wpływ na cały kler piemoncki. Zdrowie miał wątłe (cierpiał na chorobę kręgosłupa), ale w jego czarnych oczach bił żar apostolski.
Józef wstąpił po święceniach do Instytutu Teologii Moralnej, niedawno powstałego w Turynie. Młodzi kapłani prowadzili w nim wspólne życie razem z profesorami. Równocześnie założyciel Instytutu, ks. Alojzy Guala, zaprawiał młodych kapłanów do działalności duszpasterskiej. Uczyli oni opuszczoną młodzież prawd wiary, chodzili do więzień dla nieletnich i dla dorosłych, nawiedzali szpitale, a także towarzyszyli skazanym na śmierć w ostatnich chwilach ich życia. Po śmierci założyciela Instytutu, Józef objął stanowisko rektora. W swojej pracy spotkał ludzi, w przyszłości wyniesionych na ołtarze. Był przewodnikiem duchowym św. ks. Jana Bosko i wspierał w powołaniu swojego siostrzeńca, bł. Józefa Allamano, założyciela Misjonarzy Consolata. W gorących czasach (rewolucja Garibaldiego, koronacja Wiktora Emanuela) Józef Cafasso nie dał się ponieść wirowi politycznemu. Zachęcał kapłanów, aby pilnowali swojego posłannictwa, a nie angażowali się w ruch rewolucyjny.
Z własnej woli nawiedzał więzienia, które w tamtych czasach były miejscami strasznymi. Opowiadał więźniom o Bożej miłości i miłosierdziu. Przez ponad 20 lat towarzyszył skazańcom w drodze na szafot (egzekucje wykonywano publicznie), nazywając ich czule „szubienicznymi świętymi”, ponieważ byli wieszani bezpośrednio po spowiedzi. Mieszkańcy Turynu nadali mu przydomek kapelana szafotu.
Po krótkiej chorobie Józef pożegnał ziemię 23 czerwca 1860 r. w wieku zaledwie 49 lat. Najlepiej scharakteryzował go Jan Bosko w jednym z przemówień po jego śmierci: „Był modelem życia kapłańskiego, nauczycielem kapłanów, ojcem ubogich, pocieszycielem chorych, doradcą wątpiącym, pociechą konającym, dźwignią dla więźniów, zbawieniem dla skazanych, przyjacielem wszystkich, wielkim dobroczyńcą ludzkości”. Pius XI z okazji beatyfikacji w 1925 r. nazwał Józefa Cafasso „perłą kleru Italii”. Pius XII dokonał jego uroczystej kanonizacji w 1947 roku. W roku 1948 tenże papież ogłosił św. Józefa Cafasso patronem więzień i więźniów oraz współpatronem Zgromadzenia Misjonarzy Matki Bożej Bolesnej Pocieszenia (Consolata).

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano ,