19 marca – Trzecia Niedziela Wielkiego Postu, wspomnienie Błogosławionego Marcelego Callo, męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Wj 17, 3-7
Woda wydobyta ze skały

Czytanie z Księgi Wyjścia
Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, a lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: «Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?» Mojżesz wołał wtedy do Pana, mówiąc: «Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie!» Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Wyjdź przed lud, a weź z sobą kilku starszych Izraela. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś w Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie». Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i Pana wystawiali na próbę, mówiąc: «Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?»
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9 (R.: por. 7d-8a)

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Refren.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Refren.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: †
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, *
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
Rz 5, 1-2. 5-8
Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia: Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 4, 42. 15

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata;
daj nam wody żywej, abyśmy nie pragnęli.

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

EWANGELIA DŁUŻSZA
J 4, 5-42
Jezus źródłem wody tryskającym ku życiu wiecznemu

Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Lud na pustyni zapragnął wody, tej dla ciała, by móc żyć. Staje z tym roszczeniem przed Mojżeszem, a ten czyni cud i wyprowadza ją ze skały. Samarytanka idzie do studni po wodę, tak jak to czyni każdego dnia, a tam spotyka Jezusa, który daje jej żywą wodę. Daje jej siebie, przywraca prawdziwe spojrzenie na własne życie. Woda od Jezusa nie tylko poi, ale i obmywa. Jezus staje się źródłem.
O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 78

„Umiem kłamać, ale nie chcę”

„Czy umiesz kłamać?” – pyta sędziwy ksiądz sześcioletnią dziewczynkę. „Umiem, ale nie chcę” – słyszy w odpowiedzi. Uśmiech radości pojawił się na jego pooranej zmarszczkami twarzy. „Powiedziałaś prawdę. Pamiętaj na całe życie”: „umiem kłamać, ale nie chcę!” Szczęśliwy wracał na plebanię. Spotkał w swojej parafii wielki skarb – serce kochające prawdę. Po drodze wstąpił do kościoła i prosił Boga, by to małe serce wytrwało w umiłowaniu prawdy aż do ostatniego uderzenia. Na podstawie życiowego doświadczenia wiedział jak wielką cenę musi ono zapłacić, jeśli zechce zachować swą wartość przez całe życie. Wiedział również, że Bóg ma w tym sercu szczególne upodobanie.

Chrystus w rozmowie z Samarytanką najprostszą drogą zmierza do otwarcia jej serca na prawdę. Zastanawia, jak bardzo zależy Mu na tym, by ona miała odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Jak w jej wyznaniu szuka punktu zaczepienia, by naprowadzić ją na drogę prawdy. Kiedy na Jego polecenie, by przyprowadziła męża, odpowiedziała, że nie ma męża, Jezus oświadcza: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą” (J 4,18).

Spotkali się na płaszczyźnie gorzkiej prawdy jej życia, ale nie zatrzymali się na niej. Kobieta sama natychmiast postawiła krok dalej, chce znać prawdę o Bogu. Umiejętność uznania prawdy o sobie to jedynie stopień, po którym człowiek dociera do Boga. Nie należy się na tym stopniu zbyt długo zatrzymywać. Celem wędrówki jest bowiem wejście w świat samego Boga. Jezus wyraźnie prowadzi Samarytankę w tym kierunku. „Bóg jest duchem i trzeba, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Takich czcicieli chce mieć Ojciec” (J 4,23). Trudno o jaśniejsze sprecyzowanie warunków ewangelicznie rozumianej religijności.

Prawda jest jak nieskażone środowisko. To w nim przebywa Bóg. To jest środowisko Boże. W nim człowiek czuje się bezpieczny, wolny, szczęśliwy. Wejście w ten świat jest jednak uzależnione od prawości serca i tylko takie serce może się czuć w nim dobrze, tylko ono może odkryć jego wartość, tylko jemu ten Boży świat się objawia. Chrystus szuka ludzi kochających prawdę. Oni należą do najgłębiej religijnych, oni oddają Ojcu cześć w najdoskonalszy sposób.

Niewielu z nas ma odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Najczęściej chcielibyśmy znać prawdę o Bogu, o ludziach, o świecie, byle nie ujawnić prawdy o sobie. Ponieważ jednak nie spełniamy tego podstawowego warunku, prawda o Bogu pozostaje dla nas zakryta.

To w tym kontekście należy dostrzec sens spowiedzi. W niej dokonuje się uznanie i wyznanie prawdy o sobie. Dobrze odprawiona spowiedź, to wejście w Boży świat, to otwarcie drogi wiodącej do spotkania z Chrystusem w Komunii Świętej. Samarytanka po szczerej rozmowie z Chrystusem już się nie wstydziła gorzkiej prawdy o sobie. Potrafiła wzywać innych, by weszli na tę samą drogę. Odkryła jej wartość. Weszła w Boże środowisko i chciała, by jak najwięcej ludzi miało udział w jej szczęściu. Zrozumiała, że prawda jest jedyną drogą do pełni radości i wolności.
Ks. Edward Staniek

Błogosławiony Marceli Callo, męczennik

Błogosławiony Marceli Callo

Marceli przyszedł na świat we francuskim Rennes 6 grudnia 1921 r. Był najstarszym z dziewięciorga dzieci niezamożnych rodziców. Kiedy tylko trochę podrósł, pomagał matce w domu. W trzynastym roku życia zaczął pracę w drukarni. Nie był zadowolony z panującej tam atmosfery, koledzy razili go wulgarnym językiem, dlatego chętnie chodził na zajęcia prowadzone przez członków Stowarzyszenia Młodych Robotników Katolickich (JOC). Należał także do harcerstwa. W 1935 roku sam wstąpił do JOC, by apostołować wśród robotników.
W tym czasie Marceli zakochał się w Małgorzacie Derniaux. Zwierzał się koledze: „Aż do dwudziestego roku życia nie chodziłem z dziewczyną, bo wiedziałem, że muszę czekać na prawdziwą miłość. Trzeba doskonalić serce zanim się je ofiaruje komuś, kogo wybrał mi sam Chrystus”. Marceli i Małgorzata przyrzekli sobie nawzajem, że będą dla siebie wsparciem duchowym, odmawiając te same modlitwy i często przystępując do Komunii świętej.
Brzemiennym w skutki był dla Marcelego rok 1943. W marcu, podczas bombardowania, zginęła jego siostra, a on sam został wysłany na roboty do Niemiec. Trafił do Zella Melis, do fabryki produkującej rakiety. Początek był bardzo trudny. Ogarnęło go przygnębienie. Pracował w fabryce po 11 godzin dziennie. Zaczął podupadać na zdrowiu. Kiedy jednak znalazł w okolicy kaplicę, w której sprawowano w niedziele Mszę świętą, odzyskał siłę ducha. Wkrótce zorganizował wśród kolegów grupę sportową i teatralną, także Msze święte w języku francuskim.
Jego wiara i duch apostolski nie pozostały niezauważone. W kwietniu 1944 roku został aresztowany. Oskarżenie brzmiało: „Jest pan za bardzo katolicki”. Próby sprawiły, że jego miłość do Chrystusa stała się dojrzalsza. Z więzienia napisał do swego brata, który dopiero co przyjął święcenia kapłańskie: „Na szczęście On jest przyjacielem, który nigdy mnie nie opuszcza i wie, jak mnie pocieszyć. Z Nim mogę przejść najgorsze chwile. Jakże wdzięczny jestem Chrystusowi za to, że przyprowadził mnie w miejsce, w którym obecnie przebywam”.
Marceli został wywieziony do obozu w Gotha, a później do obozu koncentracyjnego we Flossenburgu, a na koniec w Mathausen-Gusen. Jeszcze w Gotha koledzy z JOC podali mu w ukryciu Komunię świętą. Marcel zanotował wtedy w dzienniczku: „16 lipca… Komunia… wielka radość”. W Mathausen-Gusen warunki obozowe były znacznie gorsze. Stale chorował, ale znosił wszystko spokojnie, w duchu ufności w Bożą wolę. Wszystkich zachęcał do modlitwy.
Skrajnie wycieńczony, odszedł do Domu Ojca w dniu 19 marca 1945 roku, w uroczystość św. Józefa. Dokładnie dwa lata wcześniej żegnał na dworcu w Rennes swoją narzeczoną. Małgorzata powiedziała mu wtedy, że zostanie męczennikiem, on jednak pokręcił głową. „Nigdy na to nie zasłużę” – odrzekł.
Do grona błogosławionych wprowadził go Jan Paweł II w dniu 4 października 1987 roku. W czasie homilii Ojciec święty powiedział: „On przypomina nam wszystkim, ludziom świeckim, duchownym, księżom, biskupom, o powszechnym wezwaniu do świętości, świętości i młodzieńczej duchowości, której tak bardzo potrzebuje nasz zachodni świat, aby móc głosić Ewangelię”.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , , | Dodaj komentarz

18 marca – wspomnienie Świętego Cyryla Jerozolimskiego, biskupa i doktora Kościoła

PIERWSZE CZYTANIE
Mi 7, 14-15. 18-20
Bóg wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy

Czytanie z Księgi proroka Micheasza
Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego, co mieszka samotnie w lesie, pośród ogrodów. Niech wypasają Baszan i Gilead jak za dawnych czasów. «Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukażę mu dziwy». Któryż bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości. Wrzucisz w morskie głębiny wszystkie ich grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, Abrahamowi łaskawość, co poprzysiągłeś przodkom naszym od najdawniejszych czasów.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 9-10. 11-12 (R.: por. 8a)

Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.

Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

Refren.

On odpuszcza wszystkie twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Refren.

Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów *
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Refren.

Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Łk 15, 18

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem:
«Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie».

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Łk 15, 1-3. 11-32
Przypowieść o synu marnotrawnym

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Tak trudno było pojąć faryzeuszom i uczonym w Piśmie, że Bóg nie zacina się w gniewie. Że nie jest w stanie odrzucić człowieka. Nie docierało do nich gorące pragnienie Ojca, aby syn powrócił i żył. Zamknęli się na radość Boga z powodu ocalenia grzesznika. Nie pojęli, że wrzuca On w głębokości morskie wszystkie nasze nieprawości – dlatego nie umieli błogosławić Go za Jego dobrodziejstwa.
Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 70

Ojciec i synowie

„Ojcze, zgrzeszyłem… Już nie jestem godzien nazywać sit Twoim synem” (Łk 15, 2!)

„Któryż Bóg podobny Tobie, który odpuszczasz występek… nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie?” W ten sposób Micheasz uwielbia Pana i prosi Go: „Ulituj się znowu nad nami, zetrzyj nasze nieprawości i wrzuć w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy” (Mi 7, 18-19). Starodawna modlitwa ukazuje nam głębokie pojęcie miłosierdzia Bożego; Ewangelia jednak pogłębia je bardziej, wyjaśniając je w szczególnie wymowny sposób przez przypowieść o synu marnotrawnym.

Przypowieść ukazuje, że kiedy człowiek szczerze żałuje za grzechy, choćby one były najcięższe — opuszczenie domu ojcowskiego, życie rozwiązłe, bezbożność i pogarda wszelkiego prawa — Bóg je gładzi i zapomina jak rzeczy, które się depcze nogami lub rzuca w głębinę morską. Bóg stworzył człowieka wolnym, a kiedy ten, jak syn marnotrawny, na znak niezależności i buntu oddala się i idzie używać życia według swej woli, nie zmusza go do dobrego, nie zatrzymuje go siłą, lecz wyczekuje, nie przestając go kochać. Podobnie jak ojciec z przypowieści, zaledwie go spostrzega na drodze powrotnej, wybiega mu naprzeciw; co więcej, uprzedza sam powrót, budząc w jego sercu wyrzuty i skruchę, te owoce jego łaski. A kiedy winowajca, idąc za natchnieniem wewnętrznym i postanawiając zmienić życie, przygotowuje się do pokornego i szczerego wyznania swego grzechu, natychmiast Bóg go przyjmuje i raduje się nim; przywraca mu prawa syna, odziewa go swoją łaską, dopuszcza do przyjaźni z sobą: „Ten mój syn był umarły, a znów ożył” (Łk 15, 24). Bóg raduje się życiem człowieka, raduje się widząc, jak przechodzi ze śmierci grzechu do życia łaski, jak wraca do Jego miłości, jedynego źródła życia i radości.

Przypowieść mówi o niezmierzonym miłosierdziu Boga względem człowieka grzesznego, lecz mówi również o przygotowaniu grzesznika, aby mógł dostąpić miłosierdzia. Syn marnotrawny zastanawia się nad sobą, uznaje własne winy, żałuje za nie, postanawia z nimi skończyć, wrócić do swego ojca i wyznać mu swój grzech; wie, że jest niegodny, aby został przyjęty jako syn, a jednak wraca ufając w dobroć ojcowską. Podobnie spowiedź sakramentalna przyniesie owoce, jeśli poprzedzi ją i towarzyszyć jej będzie skrucha, postanowienie nawrócenia się, pokora skruszonego serca oraz ufność w miłosierdzie Boże.

Któryż Bóg podobny Tobie? Ty oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek… nie żywisz gniewu na zawsze, boś upodobał sobie miłosierdzie. Ulitujesz się znowu nad nami, zetrzesz nasze nieprawości i wrzucisz w morskie głębokości wszystkie nasze grzechy. Okaż swoją wierność… swoją łaskawość, co przysiągłeś przodkom naszym od najdawniejszych czasów (Micheasz 7, 18—20).

Kim byłem i jakim byłem? Czy choć jeden mój czyn był dobry, a jeśli nie czyn, to słowo, a jeśli nie słowo, to pragnienie? Ty zaś, Panie, jesteś dobry i miłosierny, a dłoń Twoja przyszła z pomocą pogrążonemu w otchłani śmierci i wygarnęła z dna mego serca bezmiar zepsucia. Rzecz cała polegała na tym, że nie chciałem teraz tego, czego chciałem przedtem, a pragnąłem tego, co było Twoją wolą.
Będę Cię kochał, Panie, i dzięki Ci składał, i wyznawał imieniu Twojemu, ponieważ odpuściłeś mi tyle złych i niegodziwych uczynków moich. Łasce Twojej i miłosierdziu Twojemu przypisuję to, żeś jak lód stopił grzechy moje. Łasce Twojej przypisuję i to, że wielu złych rzeczy nie popełniłem; czegóż bowiem nie byłem zdolny uczynić ja, skoro ukochałem nawet taki występek, który mi żadnej korzyści nie przynosił. I wyznaję, że wszystko zostało mi odpuszczone — i to zło, jakie popełniłem z własnej chęci, i to — czego dzięki Tobie nie popełniłem.
Któż z ludzi świadom swojej własnej słabości śmie własnym siłom przypisywać czystość i niewinność swoją, aby mniej kochał Ciebie, jak gdyby mniej mu było potrzebne miłosierdzie Twoje, przez które darowujesz grzechy nawracającym się ku Tobie?… Niech raczej tym więcej Ciebie miłuje, ponieważ widzi, że kto mnie z tak wielkiej niemocy grzechów moich uwolnił, ten jemu w tak wielką niemoc grzechów nie pozwolił się uwikłać (św. Augustyn: Wyznania IX, l, 1; II, 7, 15).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 300

Święty Cyryl Jerozolimski, biskup i doktor Kościoła

Święty Cyryl Jerozolimski

Cyryl urodził się około 315 roku w Jerozolimie. Pochodził z rodziny chrześcijańskiej, bardzo przywiązanej do wiary. Zwyczajem pobożnych rodzin od młodości zaprawiał się w ascezie chrześcijańskiej w jednym z klasztorów Palestyny. Z rąk biskupa Jerozolimy, św. Makarego, przyjął święcenia diakonatu (334), a z rąk jego następcy, św. Maksyma, otrzymał święcenia kapłańskie (344).
Po śmierci Maksyma na stolicę jerozolimską został wybrany właśnie Cyryl. Ze względu na rangę pierwszej w świecie stolicy biskupiej wybór musiał zatwierdzić synod w Konstantynopolu, cesarz i papież. Cyryl z takim zapałem zabrał się do pasterzowania, że współczesny mu św. Bazyli Wielki (+ 379) nie szczędził mu najwyższych pochwał.
Trzykrotnie był zsyłany na wygnanie z powodu zdecydowanej postawy wobec arian. Najpierw wystąpił przeciwko niemu ariański metropolita Cezarei Palestyńskiej, Akacjusz. Skłonił on ariańskiego cesarza Konstancjusza, żeby ten skazał Cyryla jako „heretyka” na wygnanie (351). Święty został zesłany do Tarsu, rodzinnego miasta św. Pawła Apostoła. Tamtejszy biskup przyjął go z wielką czcią. Synod w Seleucji potępił arianizm, Akacjusza skazał na wygnanie, a Cyryla odwołał z banicji. Po 9 latach Cyryl mógł wreszcie powrócić do swojej owczarni.
Akacjusz jednak nie myślał bynajmniej ustąpić. Korzystając z ponownej życzliwości cesarza wymógł na nim, by na synodzie w Konstantynopolu Cyryl został ponownie potępiony i skazany na wygnanie. Tym razem tułaczka biskupa nie trwała długo, bo w kilka miesięcy potem kolejny cesarz, Julian Apostata, pozwolił mu powrócić.
Żył spokojnie przez 19 lat. W tym czasie rozwinął pełną działalność, aby przywrócić jedność Kościołowi w Jerozolimie. Wtedy powstała większość jego katechez, czyli mów, w których wyjaśnił całokształt prawd wiary Chrystusowej.
Po rychłej śmierci Juliana Apostaty panowanie objął znowu cesarz ariański, Walens (364-378). Cyryl musiał po raz trzeci opuścić swoją owczarnię. Pozostał na banicji przez 8 lat, aż do swojej śmierci, bowiem następca cesarza Walensa, Walentynian, także arianin, nie pozwolił mu wrócić.
Cyryl pożegnał ziemię dla nieba daleko od diecezji 18 marca 386 roku, gdy miał ok. 71 lat życia, w tym 38 lat pasterzowania za sobą.
Brał udział w Soborze Konstantynopolitańskim I w roku 381, który biskupom Konstantynopola przyznał pierwsze miejsce po Rzymie. W swojej spuściźnie literackiej zostawił dwie serie katechez: dla katechumenów i dla ochrzczonych. Jest to bodajże pierwszy systematyczny wykład nauki katolickiej i jeden z pierwszych traktatów o Najświętszym Sakramencie. Dzieje Chrystusa Pana św. Cyryl przedstawia jako dzieje zbawienia rodzaju ludzkiego. Tak też pojmuje historię biblijną. Od nawróconych żąda odmiany życia. Do najcenniejszych katechez zalicza się pięć katechez mistagogicznych, w których wykłada naukę Kościoła o chrzcie świętym, bierzmowaniu i Eucharystii. W katechezie o Najświętszym Sakramencie Cyryl wyraża głęboką wiarę w realną obecność Pana Jezusa, a Komunię świętą nazywa „wcieleniem z Chrystusem”.
Leon XIII ogłosił w 1882 r. św. Cyryla Jerozolimskiego doktorem Kościoła.

Zobacz także:

  •  Święty Edward, męczennik

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

17 marca – wspomnienie Świętego Patryka, biskupa

PIERWSZE CZYTANIE
Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28
Sprzedany przez braci Józef jest typem Chrystusa

Czytanie z Księgi Rodzaju
Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: «Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich». Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: «Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!» Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: «Nie zabijajmy go!» I mówił Ruben do nich: «Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki» – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody. Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: «Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!» I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 105 (104), 16-17. 18-19. 20-21 (R.: por. 5a)

Refren: Wspomnijcie cuda, które Pan Bóg zdziałał.

Pan przywołał głód na ziemię *
i odebrał cały zapas chleba.
Wysłał przed nimi męża: *
Józefa, którego sprzedano w niewolę.

Refren.

Kajdanami ścisnęli mu nogi, *
jego kark zakuto w żelazo,
aż się spełniła jego przepowiednia *
i poświadczyło ją słowo Pańskie.

Refren.

Król posłał, aby go uwolnić, *
wyzwolił go władca ludów.
Ustanowił go panem nad swoim domem, *
władcą całej posiadłości swojej.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. J 3, 16

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Mt 21, 33-43. 45-46
Przypowieść o dzierżawcach winnicy

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Słowo Boże opowiada o naszych, ludzkich małościach. Okropna jest chciwość i bezczelność dzierżawców winnicy, o których usłyszymy w Ewangelii. Żenujące jest narcystyczne chwalenie się Józefa snami, które opowiada braciom, i straszna jest wywołana w nich śmiertelna zazdrość. Bóg wkracza w te wszystkie niziny ludzkiego istnienia, aby wypełnić je przeobrażającą łaską. Po to właśnie dał On swojego Syna, aby nas podnieść ku nowemu życiu.
Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 66

Winnica Pańska

„Obmyj mnie, o Panie, zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego” (Ps 51, 4)

Jak Jeremiasz, prorok prześladowany przez swój naród, tak i Józef Hebrajczyk prześladowany przez braci jest obrazem Mesjasza cierpiącego. Liturgia wielkopostna, wspominając bolesne koleje tych postaci biblijnych, pragnie pomóc wiernym, aby zrozumieli głębiej tajemnice Chrystusa i lepiej pojęli ogrom złości ludzkiej, a to w celu swego zbawiennego nawrócenia. W smutnej przygodzie Józefa wybija się zazdrość braci, którzy postanawiają uwolnić się od młodzieńca „snowidza” zabijając go. Powstrzymani od zbrodni przez litość jednego z nich, na koniec sprzedają go „za dwadzieścia sztuk srebra” (Rdz 37, 28), Cena niewiele niższa od tej, za jaką kilka wieków później umówi się Judasz, by oddać Jezusa w ręce Synedrium. Również Chrystus będzie przedmiotem zazdrości i nienawiści swoich braci. Mieszkańcy Nazaretu pierwsi będą Go usiłowali ukamienować, apostoł Go sprzeda, a ziomkowie, których obsypał tak wielkimi dobrodziejstwami, ukrzyżują Go. Sam Jezus streścił tę smutną historię w przypowieści o złych dzierżawcach winnicy, którzy dwukrotnie zabili sługi gospodarza, a za trzecim razem zabili syna. Naród wybrany, powołany do zbawienia jako pierwszy, nie tylko odrzucił i pozabijał proroków wysłanych przez Boga, lecz tak samo odniósł się do Syna Bożego.

Pycha, zazdrość, chciwość, nienawiść — to namiętności, które taką rolę odegrały w spisku przeciw Józefowi, lecz jeszcze większą — przeciwko Jezusowi. Z tymi namiętnościami łączy się zatwardziałość serca, odrzucenie łaski. Takimi namiętnościami i występkami splamili się nie tylko Żydzi; każdy człowiek powinien rozpoznać w sobie ich zarodek, a może, niezbyt rzadko, nawet najgorsze ich skutki. Wielki Post zachęca do szczerego zbadania sumienia, by odkryć nie tylko winy teraźniejsze, lecz to wszystko — namiętności, występki, skłonności — co może doprowadzić do grzechu i co wymaga nawrócenia.

Przyjdź, o Panie Jezu! Zniszcz wszelkie zgorszenie w tym Twoim królestwie, jakim jest moja dusza, i panuj w niej, bo masz do tego prawo. Oto zjawia się chciwość i dopomina się o swoje miejsce we mnie; nadętość, i chce mnie opanować; pycha, i chce być królową; lubieżność, i woła: tutaj ja rządzę; ambicja, obmowa, zazdrość, gniew walczą z sobą we mnie, aby przekonać się, komu oddam pierwszeństwo. Ze swej strony staram się opierać, ile tylko mogę, walczę, dopóki tchu mi starczy; wzywam Cię, Jezu, mój Panie, bronię się dla Ciebie, bo uznaję, że należę do Ciebie. Pragnę, abyś Ty był moim Bogiem i moim Panem, i wołam: nie mam innego króla prócz Pana Jezusa!
Przyjdź więc, o Panie, rozprosz tych nieprzyjaciół swoją potęgą i króluj we mnie, boś Ty mój Król i mój Bóg (św. Bernard).

Ty jesteś bogaty w łaskę i miłosierdzie, oczyść wszystkich grzeszników z ich win. Oczyść mnie hyzopem, zlituj się nade mną! Daj mi łaskę w swoim miłosierdziu, jak dałeś ją celnikowi i jawnogrzesznicy. O Chryste, który gładzisz winy grzeszników i przyjmujesz wszystkich pokutujących, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, zbaw mnie w swoim miłosierdziu…
Grzechy moje przygniotły mnie do ziemi i strąciły w dół z wysokości, na której się znajdowałem. Zostałem strącony w ruinę jak w przepaść. Któż może mi wrócić moją pierwszą piękność jak nie Ty, o najmędrszy Stworzycielu, który utworzyłeś mnie na początku na swój obraz i podobieństwo? Z własnej woli stałem się wspólnikiem szatana i niewolnikiem grzechów. Uwolnij mnie, Panie, w swoim miłosierdziu, miej litość nade mną!…
Usłyszałem, jak Twoja łaska mówi do grzeszników: wołajcie, a będę was słuchał, pukajcie, a otworzę wam. Wołam jak grzesznica z Ewangelii, błagam jak celnik i syn marnotrawny. Zgrzeszyłem przeciw niebu i przeciw Tobie!
O Zbawicielu, uwolnij również duszę moją z grzechów, bo winy moje pobudziły Cię do gniewu; zlituj się nade mną w swoim miłosierdziu (Preghiere dei primi cristiani 274).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 296

Święty Patryk, biskup

Święty Patryk

Patryk urodził się w Brytanii w 385 roku, w rodzinie chrześcijańskiej. Nosił celtyckie imię Sucat. Kiedy miał 16 lat, korsarze porwali go do Irlandii. Przez 6 lat był tam pasterzem owiec. W tym czasie nauczył się języka irlandzkiego. Na przypadkowym statku udało mu się zbiec do północnej Francji. Tam kształcił się w dwóch najgłośniejszych wówczas szkołach misyjnych: w Erinsi i w Auxerre. Podjął studium przygotowujące go do pracy na misjach. Był uczniem św. Germana z Auxerre. Przez jakiś czas przebywał w Italii i w koloniach mniszych na wyspach Morza Tyrreńskiego.
W tym czasie zmarł w Irlandii, wysłany tam na misje przez papieża św. Celestyna I, biskup św. Palladiusz. Postanowiono na jego miejsce wysłać Patryka. Na biskupa wyświęcił go papież w roku 432 i wysłał go do Irlandii. Patryk zastał tam małe grupy chrześcijan, ale stanowiły one wyspy w morzu pogaństwa. Krajem rządzili naczelnicy szczepów i znakomitych rodzin. Kapłani pogańscy zażywali wielkiej powagi. Patryk swoim umiarem i podarkami zdołał większość z nich pozyskać dla wiary. Obchodził poszczególne rejony Zielonej Wyspy, wstępując najpierw do ich władców i prosząc o zezwolenie na głoszenie Ewangelii. W Armagh założył swoją stolicę, skąd czynił wypady na cały kraj.
Nie jeden raz przeszkadzano mu w jego misji; zdarzały się zamachy na jego życie. Na ogół jednak praca jego miała ton spokojny. Spotykał się z życzliwością tak poszczególnych władców, jak i miejscowej ludności. Aby sobie nie zrażać władców niektórych grup etnicznych, dla poszczególnych szczepów ustanawiał biskupów. Kapłanów, których zadaniem było niesienie im pomocy, podobnie jak to uczynił św. Augustyn i św. German, zobowiązał do życia wspólnego na wzór klasztorów. Do liturgii wprowadził obrządek, jaki wówczas był powszechnie przyjęty w Galii (we Francji).
Do nawrócenia całej wyspy św. Patryk potrzebował wielu ludzi. Misjonarze na jego apele zgłaszali się tłumnie. Największą wszakże pomocą byli dla niego mnisi. Z nich to tworzył ośrodki duszpasterskie. Tak więc w Irlandii powstał jedyny w swoim rodzaju zwyczaj, że opaci byli biskupami, a mnisi w klasztorach – ich wikariuszami. W tej pracy okazał się dla Patryka mężem opatrznościowym św. Kieran. Według podania Patryk miał wręczyć Kieranowi dzwon, którym tenże zwoływał mnichów i wiernych na wspólne pacierze liturgiczne. To było także osobliwością Irlandii. Zwyczaj dzwonienia rozpowszechnili mnisi irlandzcy po całej Europie. Patryk upowszechnił także zwyczaj usznej spowiedzi.
Ostatnie dni swojego życia spędził Patryk w zaciszu klasztornym, oddany modlitwie i ascezie. Utrudzony pracą apostolską, oddał duszę Panu 17 marca 461 w Armagh (dziś Ulster, Północna Irlandia), które to miasto stało się odtąd stolicą prymasów irlandzkich. Patryk przeżył ok. 76 lat, w tym ok. 40 lat w Irlandii, która czci go jako swojego apostoła, ojca i patrona. Jest on również patronem Nigerii (nawróconej przez irlandzkich misjonarzy) oraz Montserrat, archidiecezji nowojorskiej, bostońskiej, Ottawy, Armagh, Cape Town, Adelajdy i Melbourne, a także inżynierów, fryzjerów, kowali, górników, upadłych na duchu oraz dusz w czyśćcu cierpiących. Czczony także jako opiekun wiosennych siewów i zwierząt domowych. Zwracają się do niego lękający się węży i ukąszeni przez nie.

W ikonografii Święty przedstawiany jest w biskupim stroju. Jego atrybutem jest liść koniczyny – dla podkreślenia, że Patryk rozpoczynał ewangelizowanie od wykładania prawdy o Trójcy Przenajświętszej, a także wąż. Inne atrybuty to mitra, pastorał, krzyż, księga, chrzcielnica, węże, harfa.

Zobacz także:

  •  Święta Gertruda, ksieni

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

16 marca – wspomnienie Świętego Gabriela Lalemanta, zakonnika i męczennika

PIERWSZE CZYTANIE
Jr 17, 5-10
Błogosławiony, kto ufa Bogu

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Tak mówi Pan: «Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. Ps 40 [39], 5a)

Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.

Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, †
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

Refren.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.

Refren.

Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Łk 8, 15

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Łk 16, 19-31
Przypowieść o Łazarzu i bogaczu

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Ludzie bywają zawodni: każdy z nas nieraz boleśnie tego doświadczył. My sami jesteśmy niepewni siebie, przeczuwający własną zdolność do zdrady. Czyż ufność w Bogu nie wymaga właśnie poczucia realizmu: Wiem, Panie, do czego jestem zdolny, i potrzebuję, abyś budził mnie z uśpienia i nieczułości sumienia! Obroń mnie przed brakiem wrażliwości, który mógłby boleśnie zranić kogoś, kto na mnie liczy!
Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 62

Właściwe miejsce

Panie, Ty badasz serca i oddajesz ludziom stosownie do ich postępowania (Jr 17, 10).

„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku… a od Pana odwraca swe serce!” (Jr 17, 5). Człowiek pyszny, zadowolony z siebie i zamknięty dla Boga, nie zajmuje się Nim, nie może więc dostąpić błogosławieństw Bożych. Jeremiasz przyrównuje go do drzewa zasadzonego w ziemi jałowej, nieurodzajnej. Będzie cieszył się życiem i powodzeniem może przez wiele lat, lecz w pewnej chwili runie jego wielkość, a chwała zamieni się w płacz. Bogacz z przypowieści ewangelicznej (Łk 16, 19-31), który świetnie się bawił, podczas gdy biedny Łazarz leżał u jego bramy, przedstawia to bardzo dobrze. Jezus nie potępia go z powodu posiadania wielkich bogactw, lecz dlatego, że złożył w nich swoje serce i w używaniu ich widział najwyższe swoje dobro, zapominając całkowicie o Bogu i o bliźnim, „Nie okażesz twardego serca ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem” (Pwt 15, 7), mówi Pan. Lecz człowiek ten, pogardzając Bogiem i Jego prawem, nie ma odrobiny litości dla żebraka, który czeka na próżno chcąc się nasycić tym, co spada z jego stołu. Z chwilą śmierci los się odwraca: bogacz zostaje pogrążony w wiecznych mękach, żebrak zaś podniesiony do szczęśliwości bez końca. Przypowieść jest praktycznym komentarzem „błogosławieństw” ubogich, głodnych, plączących, do których należy królestwo Boże, ponieważ oni będą nasyceni i pocieszeni (Łk 6, 20-21). Komentarzem takim jest również „biada”, jakie Chrystus skierował przeciwko szczęśliwym: „Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie” (tamże 24-25).

Przy innej okazji Jezus powiedział, że bogacze mogą się zbawić tylko z wielką trudnością (Łk 18, 24-25); bardzo często bowiem bogactwo rodzi pychę, z niej zaś pochodzi bezbożność względem Boga i zatwardziałość serca względem bliźniego. Rzadko można znaleźć pokornego bogacza. Pokorny w bogactwach i zaszczytach jest tylko ten, kto rozumie ich marność, buduje swoje życie na Bogu, uważając się za zwykłego zarządcę dóbr, jakie Opatrzność mu zwierzyła, aby dzielił się nimi z braćmi znajdującymi się w potrzebie.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieje w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie. Nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście. Wybiera miejsce spalone na pustyni, ziemie słoną i bezludną.
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą. Nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście. Także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.
Serce człowieka któż zgłębi? Tylko Ty, Panie, badasz serca, by oddać człowiekowi stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków (zob. Jeremiasz 17, 5-10).

O Panie, chcę zastanowić się nad sobą, na co zasłużyłem ja, grzesznik? Ja, który Tobą gardziłem? Tylko na karę; nic innego nie przychodzi mi na myśl, tylko kara wieczna. Widzę dobrze to, co mi się należało, i to, co mi dałeś, a dałeś darmo. Udzieliłeś mi, grzesznikowi, przebaczenia, usprawiedliwienia, dałeś mi miłość, miłość Bożą, abym w niej spełniał wszystkie uczynki dobre; na dodatek dasz mi życie wieczne, towarzystwo aniołów: a to wszystko dzięki miłosierdziu. Niechaj nigdy nie chełpię się moimi zasługami, bo one są Twoimi darami! Boże mój, miłosierdzie moje.
Spraw, abym wglądnął do mego serca i wyznał Tobie. Nie mam nic, co by się mogło podobać Tobie, z wyjątkiem tego, co mam od Ciebie; to, co mam od siebie, nie podoba się Tobie. Kiedy zastanawiam się nad tym, co mam, cóż mam, czego bym nie otrzymał? A jeślim to otrzymał, dlaczego się chlubię, jakbym nic otrzymał?… Z siebie nie byłem zdolny nic innego uczynić jak tylko zgubić się, i teraz nie umiałbym odnaleźć Ciebie, gdybyś Ty, któryś mnie stworzył, nie przyszedł mnie szukać (św. Augustyn).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 293

Święty Gabriel Lalemant, zakonnik i męczennik

Gabriel Lalemant był jednym z francuskich misjonarzy jezuickich, pracujących w latach 1642-1649 wśród Indian Huronów i Irokezów w Ameryce Północnej, przede wszystkim w Kanadzie. Pracował i zginął razem z Janem de Brebeuf, który razem z Towarzyszami jest wspominany 19 października.

Święty Gabriel LalemantGabriel urodził się w 1610 roku w Paryżu. Był synem adwokata. Mając 20 lat wstąpił do jezuitów. Studiował teologię w Bourges. Przyjąwszy świecenia kapłańskie w 1638 r., uczył w La Feche, Moulins i Bourges. W 1646 roku przybył do Quebecu, gdzie prowadził działalność ewangelizacyjną. W 1648 roku razem z Janem de Brebeuf podjął pracę misyjną wśród Indian w Kanadzie.
Wielkie zasługi jako misjonarze w Kanadzie położyli jezuici, sulpicjanie i urszulanki (tzw. czarne). Największą przeszkodę dla ich pracy stanowiły odległości – olbrzymie, puste przestrzenie oraz dzikie szczepy Indian. Traktowali oni misjonarzy jako białych kolonizatorów, którzy przybyli tu jedynie w tym celu, by wydrzeć im ojczystą ziemię. Okrucieństwa, jakich dopuszczali się Europejczycy na Indianach, jeszcze bardziej zwiększały ich wrogość.
Jednak praca misyjna powoli przynosiła owoce. W 1649 r. było już 7 tys. ochrzczonych Indian. Niestety, dzieło misjonarzy zostało zniszczone przez dzikich Irokezów. 16 marca 1649 r. napadli oni na wioski Huronów i wymordowali większość mieszkańców. Ze szczególną zawziętością dręczyli misjonarzy. Zachował się opis okrutnego męczeństwa o. Jana de Brebeuf. Prawdopodobnie w taki sam sposób zginął także o. Gabriel Lalemant. Razem z innymi jezuickimi męczennikami został beatyfikowany przez Piusa XI w 1925 roku, a kanonizowany w 1930 r.
Następcy męczenników kontynuowali dzieło ewangelizacyjne. W 1674 r. udało się założyć pierwszą diecezję kanadyjską w Quebecu. Biskup Laval założył w tym mieście pierwsze seminarium duchowne, które dało początek francuskojęzycznemu uniwersytetowi, istniejącemu do dzisiaj pod nazwą Uniwersytet Laval.
Od 1926 r. w Midland (w prowincji Ontario), w miejscu, gdzie odkryto grób Jana de Brebeuf i Gabriela Lalementa, istnieje sanktuarium Jezuickich Męczenników Kanadyjskich. Modlą się tam miejscowi Indianie oraz liczni przedstawiciele kanadyjskich imigrantów. Do tego miejsca od ponad 50 lat na uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej pielgrzymuje kanadyjska Polonia (od ok. 30 lat również w pieszej pielgrzymce, której towarzyszą co roku polscy biskupi).
Sanktuarium to nawiedził w 1984 r. papież św. Jan Paweł II, który powiedział wówczas: „Przywołajmy na chwilę tych heroicznych świętych, których w tym miejscu czcimy, a którzy zostawili nam tak wspaniałe dziedzictwo”, a później dodał: „To sanktuarium męczenników jest miejscem pielgrzymek i modlitw, monumentem Bożego błogosławieństwa dla przeszłości, inspiracją dla nas, spoglądających w przyszłość”.

Zobacz także:

•  Święty Renat Goupil, prezbiter i męczennik

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

15 marca – Wspominamy Św. Klemensa Marię Hofbauera

PIERWSZE CZYTANIE
Jr 18, 18-20
Modlitwa prześladowanego Jeremiasza

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Niegodziwi rzekli: «Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!» Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 31 (30), 5-6. 14. 15-16 (R.: 17b)

Refren: Wybaw mnie, Panie, w swoim miłosierdziu.

Wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie, *
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego, *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Refren.

Słyszałem bowiem, jak wielu szeptało: *
«Trwoga jest dokoła!»
Przeciw mnie się gromadzą, *
zamierzając odebrać mi życie.

Refren.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: «Ty jesteś moim Bogiem».
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8, 12

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Mt 20, 17-28
Syn Człowieczy zostanie wydany na ukrzyżowanie

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?» Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Od dzieciństwa życie uczy nas, że trzeba się o siebie zatroszczyć. Warto mieć wpływowych znajomych. Egzamin egzaminem, ale lepiej wszystko wcześniej pozałatwiać. Uczymy się kontrolować życie i nie ufać nikomu poza sobą. Czasem, jak matce synów Zebedeusza, zdarza się nam coś „załatwiać” z Bogiem i zupełnie Go nie słuchać. Nic dziwnego, słyszymy tylko siebie. A to właśnie ze słuchania Boga rodzi się pełna zaufania relacja, która pozwala mówić: „W Twoim ręku są moje losy”.
O. Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2007, s. 59

Chwała chrześcijanina

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6, 14)

„Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 20, 18-19). To już trzeci raz Jezus zapowiada uczniom swoją mękę i również teraz nie jest zrozumiany. Pierwszy raz energicznie zaprotestował Piotr, drugi raz trzej umiłowani nie zrozumieli znaczenia słów Pana i nie mieli odwagi „zapytać Go o nie” (Łk 9, 45); trzeci raz mówi o swej męce, gdy Jakub i Jan przez usta swej matki skierowali doń zarozumiałą prośbę: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie” (Mt 20, 21). Jezus zapowiada swą mękę, wzgardę, która Go czeka, śmierć hańbiącą, Apostołowie zaś troszczą się o zapewnienie sobie pierwszych miejsc. Do tego zawsze zmierza pycha, odziedziczona po grzechu pierworodnym: człowiek chce się wyróżnić, wywyższyć we wszystkich dziedzinach, nie wyłączając religijnej. Aby zrozumieć prawdę, ci ludzie muszą zobaczyć swojego Mistrza dosłownie „wyszydzonego, ubiczowanego, ukrzyżowanego”, a potem zmartwychwstałego, jak On sam zapowiedział. Na razie Jezus ich upomina: „Czy możecie pić kielich, który ja mam pić?” W ten sposób powtarza się lekcja dana na Taborze: nie można dojść do chwały nie idąc wąską drogą krzyża. A oto jeszcze druga: nie można bez pokory zrozumieć, a tym mniej żyć tajemnicą krzyża. Dla tego, kto zmierza do zaszczytów, do powodzenia i chwały świata, krzyż jest powodem zgorszenia, nieprzyjacielem zagrażającym jego szczęściu i ograniczającym wolność. Człowiek pyszny, chcąc być nieograniczonym panem własnego życia, buntuje się wobec jakiegokolwiek cierpienia fizycznego lub moralnego, przeszkadzając mu wywyższać się według swego pragnienia. A wtedy z apostoła może stać się nieprzyjacielem krzyża Chrystusowego. Tylko pokorni są zdolni, jak Jezus, ugiąć ramiona pod ciężarem krzyża, przyjąć jak On zniewagi, upokorzenia, krzywdy. Tylko w nich krzyż dokona tego dzieła oczyszczenia i zniszczenia grzechu, które przygotowuje człowieka do zmartwychwstania z Chrystusem.

O Synu Ojca Przedwiecznego, Jezu Chryste, Panie nasz, prawdziwy Królu wszystkiego stworzenia! Cóż pozostawiłeś odchodząc z tego świata, cośmy, spadkobiercy Twoi, po Tobie odziedziczyli? Cóż Ty posiadałeś, Panie mój, prócz cierpień, boleści i zelżywości, nie mając nawet w srogim konaniu śmiertelnym innego loża jeno twarde drzewo krzyża? I nam więc, Boże mój, którzy pragniemy być prawdziwymi synami Twymi i nie zrzekać się dziedzictwa Twego, nie godzi się uciekać od cierpienia. Herbem Twoim pięć ran Twoich!… A te rany powinny być i naszym godłem, jeśli mamy odziedziczyć Chrystusowe królestwo! Nie używaniem wczasów, rozkoszy, honorów i bogactw ma się nabywać to królestwo, które On nabył takim wylaniem krwi swojej! (św, Teresa od Jezusa: Księga fundacji 10, 11).
Boże mój, spraw, abym uważał się zawsze za sługę wszystkich, sługę ich duszy i ciała, czyniąc im jak najwięcej dobrego; sługą przez posłuszeństwo, kiedy tylko będę mógł to uczynić; sługą przez zajmowanie ostatniego miejsca… Sługą nie dlatego, aby mi służono, lecz abym ja służył zarówno sobie samemu jak innym; a można to zawsze czynić, jakikolwiek obowiązek się spełnia. Ty sam to pokazałeś, bo będąc Bogiem, nauczycielem i Panem, umiałeś być pośród Apostołów jak ten, który służy…
Spraw, abym i ja oddal moją duszę, jak Ty oddałeś swoją, i razem z Tobą, na odkupienie za wielu… przez modlitwę, pokutę, przykład, obcowanie Świętych… jeśli się Tobie podoba, także przez męczeństwo, przez wszystkie ofiary jakich zechcesz zażądać ode mnie w każdej chwili mego życia. Składam Ci te ofiary na większą chwałę Twoją… i w posłuszeństwie woli Twojej na uświęcenie ludzi… O Boże mój, jestem Twoim sługą i Twoim niewolnikiem: moim pokarmem jest czynić Twoją wole… Czyń ze mną wszystko, co Ci się podoba, na Twoją chwałę, na pociechę Twojego Serca… na odkupienie za wielu… (Ch. de Foucauld).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 289

Święty Klemens Maria Hofbauer, prezbiter

Święty Klemens Maria Hofbauer

Klemens urodził się 26 grudnia 1751 roku na Morawach w Tasovicach w licznej czeskiej, choć zniemczonej rodzinie rzeźnika. Na chrzcie otrzymał imię św. Jana Apostoła. Gdy miał 7 lat, zmarł jego ojciec. Matka potrafiła nie tylko zapewnić dwunastce dzieci utrzymanie, ale przede wszystkim głębokie wychowanie religijne. Jego ojciec nazywał się Dvorak, ale gdy z Budziejowic Czeskich przeniósł się do miejscowości, gdzie istniała silna kolonia niemiecka, zaczął używać niemieckiego odpowiednika Hofbauer. Ponieważ ubóstwo matki nie pozwoliło Janowi się kształcić, podjął pracę jako piekarz. Nie miał wszakże spokoju: nurtowało go bowiem pragnienie poświęcenia się na służbę Bożą. Dlatego za oszczędzony grosz wraz ze swoim przyjacielem, Piotrem Kunzmannem, udał się do Rzymu, a potem do Tivoli, gdzie wstąpił do eremitów. Nie czuł się tam jednak dobrze. Gnał go żar pracy apostolskiej. Dlatego wystąpił z eremu i wrócił do kraju. W klasztorze norbertanów w Klosterbruck chodził do gimnazjum, a równocześnie służył w klasztorze, by w ten sposób opłacić swoją naukę i utrzymanie. Na nowo podjął też pracę piekarza. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i pobożnie do niej służył. To zwróciło uwagę na niego pewnych pań, które pomogły mu poświęcić się studiom wyższym na uniwersytecie wiedeńskim.
W Rzymie zetknął się z niedawno założonym przez św. Alfonsa Marię Liguoriego zakonem redemptorystów, do którego wstąpił. Przyjął wówczas imiona Klemens Maria. Ponieważ miał już ukończone studia teologiczne, zaraz po złożeniu ślubów zakonnych otrzymał święcenia kapłańskie (1785). Miał już wtedy 34 lata. Jako neoprezbiter został wysłany do Wiednia, a następnie na Pomorze. Zatrzymał się na jakiś czas w Warszawie. Chwilowy postój przemienił się w pobyt trwający 21 lat (1787-1808).
Klemens przybył do Warszawy z dwoma przyjaciółmi: z o. Hublem i bratem Kunzmannem. Ze względu na złe drogi i panującą jeszcze zimę nuncjusz papieski polecił gościom pozostanie w stolicy przez pewien czas. Biskup poznański, do którego należała wówczas Warszawa, powierzył im opiekę nad kościołem św. Benona w Warszawie. Był on przeznaczony dla katolików niemieckich. Polecono również Klemensowi czasową opiekę nad kościołem pojezuickim przy katedrze, gdyż po kasacie tego zakonu (1773) kościół niszczał. Redemptorystom oddano równocześnie pod opiekę dom sierot i szkołę rodzin rzemieślniczych. Na audiencji u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Klemens otrzymał zapewnienie pomocy materialnej. Podobną pomoc zadeklarowała Komisja Edukacji Narodowej, a także sejm w Grodnie. Skoro zaś dzieło zostało rozpoczęte, trzeba je było dalej prowadzić. W taki to sposób Klemens pozostał już w Warszawie.

Święty Klemens Maria HofbauerUtrzymanie kościołów, sierocińca, internatu i szkoły wymagało znacznych środków. Czasami Klemens musiał żebrać, aby zdobyć niezbędne środki. Zachowała się historia o tym, jak pewnego dnia zaszedł po prośbie do karczmy. Kiedy zwrócił się o datek do grających w karty, jeden z graczy uderzył go w twarz, na co Święty odpowiedział: «To dla mnie, a co dla moich sierot?» Skruszeni kompani oddali całą wygraną. Prowadził działalność charytatywną, opiekował się służącymi – których było wtedy w stolicy około 11 tysięcy. Uruchomił drukarnię i wydawnictwo książek religijnych oraz stowarzyszenie dla pogłębiania wiedzy religijnej. W ten sposób powstała pierwsza placówka jego zakonu w Polsce. Był wybitnym kaznodzieją.
Dla zapewnienia trwałości rozpoczętego dzieła Klemens rekrutował z chłopców przyszłych redemptorystów. Oddawał ich do szkół gimnazjalnych, a potem sam uczył ich filozofii i teologii aż do święceń kapłańskich. Po 8 latach miał 7 kapłanów. Założył także nowicjat. W roku 1803 miał już 18 kapłanów, a w roku 1808 łączna liczba redemptorystów wyniosła 36. Władze zakonu, widząc błogosławione owoce jego pracy, mianowały Klemensa wikariuszem generalnym na tereny na północ od Alp, zezwalając mu na dużą swobodę w działaniu.
Gdy po III rozbiorze Polski Warszawa znalazła się pod okupacją Prus, zaczęły się prześladowania. Daremnie Klemens słał memoriały do króla Fryderyka II, wykazując, że do szkoły elementarnej chodzi 256 chłopców i 187 dziewcząt; że jest to jedyna w Warszawie szkoła dla dziewcząt; że dzieci są ubogie i korzystają z nauki bezpłatnie; że wiele wśród nich jest bezdomnych sierot, które także z internatu korzystają bezpłatnie. Nic nie pomogło. Nadszedł dekret likwidacji szkoły.
Napoleon na wniosek marszałka Davouta podpisał wyrok, skazujący redemptorystów, zwanych także benonitami (od kościoła św. Benona), na wywiezienie ich do twierdzy w Kostrzyniu nad Odrą. Działo się to 20 czerwca 1808 roku. Tam po miesiącu uwolniono redemptorystów, ale nie pozwolono im wracać do Polski. W tej sytuacji Klemens udał się do Wiednia. Osiadł przy kościele sióstr urszulanek. Był niezmordowany w konfesjonale i na ambonie. Otoczył opieką młodzież, zwłaszcza uczęszczającą na uniwersytet, chętnie ją wspomagał duchowo i materialnie. Zdołał skupić koło siebie grupę inteligencji wiedeńskiej i przez nią rozwinąć zbawczy wpływ na innych. Oni to przyczynili się do odrodzenia religijnego w Austrii.
Zmarł w opinii świętości 15 marca 1820 roku. Jego pogrzeb był prawdziwą manifestacją w Wiedniu. W roku 1848 rewolucja skasowała redemptorystów w Austrii. Uległo wówczas zniszczeniu archiwum prowincji zakonu z bezcennymi dokumentami, dotyczącymi działalności Klemensa. W roku 1862 odbyła się ekshumacja i przeniesienie jego śmiertelnych szczątków z cmentarza komunalnego do kościoła redemptorystów. W roku 1888 papież Leon XIII wyniósł sługę Bożego do chwały błogosławionych, a w roku 1904 papież św. Pius X wpisał go uroczyście do katalogu świętych. Ze względu na to, że św. Klemens spędził 21 najpiękniejszych swoich lat w Warszawie, Episkopat Polski włączył go do katalogu świętych polskich. Jest jednym z patronów Warszawy, a także kelnerów i piekarzy.

W ikonografii św. Klemens przedstawiany jest w habicie. Jego atrybutem jest krzyż.

Zobacz także:

  •  Święta Ludwika de Marillac, zakonnica
•  Błogosławiony Artemides Zatti, zakonnik

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

14 marca – wspomnienie Świętej Matyldy

PIERWSZE CZYTANIE
Iz 1, 10. 16-20
Przestańcie czynić zło, zaprawiajcie się w dobru

Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! «Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi». Albowiem usta Pańskie to wyrzekły.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 50 (49), 8-9. 16b-17. 21 i 23 (R.: por. 23b)

Refren: Temu, kto prawy, ukażę zbawienie.

«Nie oskarżam cię za twoje ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną.
Nie przyjmę cielca z twego domu *
ani kozłów ze stad twoich».

Refren.

«Czemu wymieniasz moje przykazania *
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności, *
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?»

Refren.

«Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć? †
Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie? *
Skarcę ciebie i postawię ci to przed oczy.
Kto składa dziękczynną ofiarę, ten cześć Mi oddaje, *
a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie».

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Ez 18, 31ac

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy
i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Mt 23, 1-12
Strzeżcie się pychy i obłudy

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Bóg jest realistą. Wie, że powtarzane grzechy wikłają nas w niewolę. Zwłaszcza gdy towarzyszy im niefrasobliwość. Z drugiej strony, determinacja w trosce o dobro staje się zaprawianiem w sprawiedliwości. Nie jest to jednak sprawiedliwość w ludzkich oczach, otoczona pochwałami i religijnym prestiżem. A tym bardziej nie służy ona wywyższaniu się i nie rości sobie prawa do ustawiania innych ludzi. Jeden tylko jest sprawiedliwy i usprawiedliwiający – sam Bóg.
Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 56

Mówią, a nie czynią

Panie, daj mi zrozumieć słowo Twoje, a je zachowywał całym sercom (Ps 119, 34)

Odnośnie do uczonych w Piśmie i faryzeuszów Jezus mówił: „Czyńcie i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie” (Mt 23, 3). Jezus nie waha się uznać władzy doktorów prawa, odpowiedzialnych za nauczanie religijne ludu, i poleca słuchać ich nauczania. Oto przykład, jak należy słuchać wszystkich, którzy mają obowiązek przewodnictwa czy też nauczania, nawet jeśli nie wypełniają go godnie. Z drugiej strony jednak Jezus wyraźnie ostrzega przed postępowaniem tych doktorów i zarzuca im zasadniczy błąd: „Mówią, a nie czynią”.

Wszyscy ludzie mogą grzeszyć brakiem niekonsekwencji, lecz chociaż jest ona u wszystkich naganna, to szczególnie u tego, kto ze względu na swą funkcję lub swój sposób życia ma ścisły obowiązek potwierdzać czynami naukę, którą głosi i wyznaje. Posiadać pewną znajomość rzeczy duchowych, a nie starać się wprowadzić jej w życie, to prawdziwa anomalia. Mówi się o cnocie i świętości, a postępuje się wedle złych skłonności i błędów niezwalczanych, jakby nie zauważając absurdu takiego postępowania, które zaprzecza czynem temu, co stwierdzają słowa. Brak konsekwencji szkodzi w szczególny sposób „praktykującym”, nie wykluczając osób Bogu poświeconych, bo sprowadza je na drogę życia przeciętnego, którym ludzie gardzą, a Bóg odrzuca. „Nie jesteś ani zimny, ani gorący — mówi Pan. — Skoro jesteś letni, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3, 15-16). Korzeniem zła jest często mentalność trzymająca się litery prawa, podobna do mentalności faryzejskiej. Wówczas człowiek stara się jedynie o to, aby nie przekroczyć granicy grzechu, aby pogodzić z obowiązkiem wszystko, co sprzyja egoizmowi. W ten sposób życie duchowe traci zapał, energię, staje się powierzchowne, zamknięte w ciasnych horyzontach, gdzie już nie przyświeca ideał, a płomień miłości gaśnie.

Bóg nie chce, aby Mu służono według suchej litery prawa, lecz z całego serca, z miłości; miłość zaś prawdziwa daje nie obliczając się, nie oszczędzając się, daje własnym kosztem.

Panie, Ty stworzyłeś istoty duchowe, które według swojej natury miały uczestniczyć w Twojej szczęśliwości. Lecz one odpowiadają Ci buntem. Wielu najpierw spośród aniołów, a później także spośród ludzi powstało przeciw Tobie, służąc innym ideałom. Dlaczego nas stworzyłeś, jeśli nie po to, by nas uczynić szczęśliwymi? Czy stwarzając nas mogłeś dorzucić coś do swojej szczęśliwości? A jak możemy być szczęśliwi my, jeśli nie służąc Tobie? A jednak chcieliśmy stać się szczęśliwymi nie w ten sposób, jaki Ty wyznaczyłeś. Opuściliśmy Ciebie, by stworzyć sobie własną szczęśliwość.
Boże mój, oto co w zamian my, ludzie, a w szczególności ja, dajemy Ci przez grzech! Jak straszliwy jest nasz brak wdzięczności!
Ty masz do mnie prawo; należę całkowicie do Ciebie, mój Boże. Ty jesteś wszechmocnym Stwórcą; ja jestem dziełem rąk Twoich i Twoją własnością… jedynym moim obowiązkiem jest służyć Ci.
Wyznaję, Boże mój, że dotychczas zapominałem o tym wszystkim i dalej zapominam. Niezliczoną ilość razy postępowałem tak, jak gdybym był panem samego siebie, zachowując się jako buntownik, szukając nie Twojego, lecz własnego zadowolenia. Tak bardzo stałem się zatwardziały, że nie spostrzegam już swego błędu i nic odczuwam brzydoty grzechu, przestałem go nienawidzić i lękać się go tak, jak powinienem. Grzech nie budzi we mnie ani wstrętu, ani odrazy: przeciwnie, zamiast oburzać się na niego jako na obelgę wyrządzoną Tobie, pozwalam sobie bawić się nim, i chociaż nie grzeszę ciężko, przyzwyczajam się bez wielkiej trudności do lżejszych wykroczeń. Boże mój, jak bardzo jestem różny od tego, czym być powinienem! (J. H. Newman).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 286

Święta Matylda

Święta Matylda

Matylda von Ringelheim (Matylda Westfalska) urodziła się w 895 r. w Westfalii. Była córką księcia saskiego Teodoryka (Dietricha) i Reinhildy – pochodzącej z duńskiego rodu królewskiego. Matylda kształciła się i młode lata spędziła w klasztorze benedyktynek w Herford pod okiem babki ze strony ojca, także Matyldy – ksieni klasztoru. Lata tu spędzone będzie zawsze zaliczać do najpiękniejszych w życiu. Tu także zasmakowała w modlitwie i w służbie Bożej.
Mając 14 lat, w 909 r., poślubiła Henryka Ptasznika, który w trzy lata potem został księciem Saksonii, a w roku 919 królem Niemiec. Znany jest w historii pod imieniem Henryka I (919-936). Życie królowej upływało w spokoju. Mąż dał jej zupełnie wolną rękę w czynieniu dobra. Dla Bożej chwały i dla dobra ubogich nie żałowała pieniędzy. Św. Matylda dała Henrykowi I pięcioro dzieci: Jadwigę, przyszłą żonę księcia Paryża Hugona Wielkiego, matkę Hugona Kapeta; następcę tronu Ottona, późniejszego cesarza Niemiec (Otton I Wielki, 962-973); Gerbergę, która wyszła za księcia Lotaryngii, a potem za króla Francji, Ludwika IV; Henryka I, późniejszego księcia Bawarii oraz św. Brunona I, od roku 953 arcybiskupa Kolonii.
Z mężem swoim Matylda przeżyła jako wzorowa małżonka 25 lat. Po śmierci męża (2 lipca 936 r.) musiała patrzeć na wojnę domową, jaka wybuchła o tron królewski pomiędzy jej synami: Ottonem i Henrykiem. Zwycięzcą został Otton, a Henryk jako rekompensatę otrzymał księstwo bawarskie. Nowy władca wiele przykrości wyrządził matce, oskarżając ją o to, że jest zbyt rozrzutna na cele religijne. Sam jednak szafował państwowym majątkiem bez miary, gdyż prowadził stale wojny: najpierw ze swoim bratem, Henrykiem, potem z papieżem, z królem Czech i ze Słowianami na Wschodzie.
Matylda cierpiała nad tym wszystkim. Popierała jednak syna w założeniu metropolii w Magdeburgu w roku 960 i zależnych od niej biskupstw: w Braniborze (Brandenburg), w Hobolinie (Hawelbergu) i w Oldenburgu, które były położone między Łabą a Odrą na terenach słowiańskich. Cesarzowi przyświecała myśl polityczna, by po prostu biskupstwa te były ośrodkami germanizacji. Królowej natomiast przyświecała myśl pozyskania Słowian dla wiary.
W 955 r. królowa Matylda przeżyła śmierć swojego najstarszego syna, Henryka, a dziesięć lat później – najmłodszego, św. Brunona, arcybiskupa. Pod koniec życia dotknęło ją jeszcze jedno bolesne przeżycie – śmierć wnuka, biskupa Wilhelma z Moguncji, którą sama przewidziała.
W ostatnich latach życia Matylda oddała się wyłącznie modlitwie i uczynkom miłosierdzia. Codziennie przy swoim stole gościła ubogich, widząc w nich samego Pana Jezusa. Hojnie wspomagała kościoły i klasztory ze swoich osobistych majętności. Wystawiła dwa duże opactwa: benedyktynów w Northausen i benedyktynek w Kwedlinburgu. Dlatego ikonografia często przedstawia Świętą z kościołem i klasztorem w ręce. W opactwie w Kwedlinburgu spędziła końcowe lata życia. Tam też przeszła do wieczności 14 marca 968 roku w wieku 73 lat. Pochowano ją obok męża w Kwedlinburgu w kaplicy zamkowej. Od roku 1539 kościół ten jest w ręku protestantów. W roku 1858 katolicy wystawili ku czci św. Matyldy nowy kościół. Pierwszy życiorys królowej ukazał się już w wieku X – a więc tuż po śmierci Świętej. Drugi życiorys polecił napisać św. Henryk II, cesarz niemiecki. Jest patronką fałszywie oskarżonych, wdów, dużych rodzin, rodziców którym zmarły dzieci.

W ikonografii przedstawiana w stroju królowej. Jej atrybutami są: korona, budynek klasztoru, jałmużniczka.

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

13 marca – wspomnienie Świętej Krystyny, męczennicy

PIERWSZE CZYTANIE
Dn 9, 4b-10
Wyznanie grzechów

Czytanie z Księgi proroka Daniela
O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całej ludności kraju. U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 79 (78), 5a i 8. 9. 11 i 13 (R.: por. Ps 103 [102], 10a)

Refren: Nie czyń nam, Panie, według naszych grzechów.

Czy wiecznie będziesz się gniewał? *
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie, *
gdyż bardzo jesteśmy słabi.

Refren.

Wspomóż nas, Boże, nasz Zbawco, *
dla chwały Twojego imienia;
Wyzwól nas i odpuść nam grzechy *
przez wzgląd na swoje imię.

Refren.

Niech jęk pojmanych dojdzie do Ciebie *
i mocą Twego ramienia ocal na śmierć skazanych.
My zaś, lud Twój i owce Twojej trzody, †
będziemy wielbić Ciebie na wieki *
i przez pokolenia głosić Twoją chwałę.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Por. J 6, 63c. 68c

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.
Ty masz słowa życia wiecznego.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Łk 6, 36-38
Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Zestawienie pierwszego czytania z Ewangelią pozwala wysnuć następujący wniosek: tam gdzie człowiek z głębi skruchy i bólu oskarża samego siebie (widząc własną niewierność i kłamstwa) – tam Bóg go usprawiedliwia. Doświadczenie to, stając się naszym udziałem, może nauczyć nas powściągliwości w ocenie bliźnich. Sąd zostawmy Bogu – w poczuciu pokory, ze świadomością, jak bardzo sami jesteśmy dłużnikami Jego miłosierdzia.
Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 53

Byliśmy buntownikami

Panie, spraw, abym zachował ścieżkę swą w czystości, przestrzegając słów Twoich (Ps 119, 9)

„Panie… zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań” (Dn 9, 4-5). To wyznanie, jakie Daniel uczynił Bogu w imieniu narodu izraelskiego, jest zawsze aktualne. Ludzie wszystkich czasów mogą je powtarzać i dodawać za Prorokiem: „Nie słuchaliśmy głosu Pana, naszego Boga, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi” (tamże 10).

Grzech nieposłuszeństwa wobec Boga, Jego prawd, Jego przedstawicieli, jest grzechem najczęściej popełnianym i mało uwzględnianym. A jednak człowiek nie osiągnie zbawienia inaczej jak na drodze posłuszeństwa. Tą drogą szedł Syn Boży: „Zstąpiłem z nieba nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (J 6, 38). Przyjmując dobrowolnie wolę Ojca, który Go ofiarował za zbawienie świata, zgodził się poddać tym wszystkim, którzy zastępowali Ojca; godnym lub niegodnym, żydom lub poganom, kapłanom czy też urzędnikom państwa rzymskiego.

Jest w stylu Boga rządzić ludźmi przez innych ludzi, będących uczestnikami Jego władzy. „Każdy niech będzie poddany władzom sprawującym rządy nad nimi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga” (Rz 13, 1). Wszelki bunt wobec prawowitej władzy, wszelki pozór anarchii, „przeciwstawia się porządkowi Bożemu” (tamże 2). Dlatego nie tylko z pobudek społecznych, lecz i w sumieniu chrześcijanin powinien okazywać „uległość wobec słusznych praw i szacunek prawnie ustanowionej władzy” (DB 19; zob. KDK 74).

Z większą jeszcze słusznością dotyczy to Pasterzy trzody, o których Jezus powiedział: „Kto was słucha. Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi” (Łk 10, 16). Pod tym względem Sobór Watykański II zachęca wszystkich wiernych, aby „z chrześcijańskim posłuszeństwem stosowali się ochoczo do tego, co postanawiają Pasterze, reprezentujący Chrystusa, jako nauczyciele i kierownicy w Kościele… idąc w tym za przykładem Chrystusa, który przez swe posłuszeństwo aż do śmierci otworzył wszystkim ludziom błogosławioną drogę wolności synów Bożych” (KK 37).

Panie, Boże wielki i straszliwy, Ty dochowujesz przymierza i okazujesz miłosierdzie tym, co Cię kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Byliśmy nieposłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu… Tobie, Panie, należy się sprawiedliwość, nam nas wstyd na twarzach… bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Pan zaś, nasz Bóg, jest miłosierny i okazuje przebaczenie, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu…
Teraz, Boże nasz, wysłuchaj modlitwy Twojego sługi i jego błagań; rozjaśnij swe oblicze nad świątynią, która leży zniszczona, ze względu na siebie samego, Panie! Nakłoń, mój Boże, swego ucha i wysłuchaj! Otwórz swe oczy i zobacz nasze spustoszenie… nie na podstawie naszej sprawiedliwości zanosimy swe modlitwy przed Ciebie, ale ufni w Twoje wielkie miłosierdzie. Usłysz, Panie! Odpuść, Panie, miej na uwadze i działaj! (Daniel 9, 4-9. 17-19).

O, jakże słodka i chwalebna jest ta cnota posłuszeństwa, zawierająca w sobie wszystkie inne cnoty! Poczęła i zrodziła ją miłość. Na niej ugruntowana jest skała najświętszej wiary. Ona jest królową: kto ją poślubia, nie czuje żadnego zła, zaznaje spokoju i ciszy. O nią rozbiją się wszystkie fale rozszalałego morza. Żadna burza nie może jej dosięgnąć… kto ją posiada, nie odpłaca nienawiścią za zniewagi, bo chce być posłuszny wiedząc, że rozkazano mu przebaczać. Nie przygnębia go niedostatek, bo posłuszeństwo nauczyło go pragnąć tylko Ciebie, Panie, który możesz, umiesz i chcesz spełniać pokój i ciszę…
O posłuszeństwo, które żeglujesz bez trudu i przybijasz do przystani zbawienia bez niebezpieczeństwa! Upodabniasz mnie do Słowa, Jednorodzonego Syna Bożego; płyniesz w łodzi najświętszej wiary, gotowe raczej cierpieć niż uchybić posłuszeństwu dla Słowa i sprzeniewierzyć się Jego nauce! (św. Katarzyna ze Sieny).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 282

Święta Krystyna, męczennica

Święta Krystyna

Krystyna urodziła się w Persji. Kiedy pogański król perski, Chozroes I, rozpoczął krwawe prześladowanie, św. Krystyna miała należeć do pierwszych osób, które padły jego ofiarą. Jej męczeńska śmierć miała nastąpić 13 marca 559 roku. Z dekretem prześladowczym Chozroesa łączył się pogrom, jaki poganie urządzili ludności chrześcijańskiej w Persji. Św. Krystyna musiała należeć do znakomitszych wśród nich, skoro tak prędko padła ofiarą prześladowania. Perskie imię Świętej miało brzmieć Jazdin. Święta ma nadto jeszcze imiona: Sira i Sirin.
W ikonografii św. Krystyna przedstawiana jest w szacie matrony z palmą męczeńską w ręku.

Zobacz także:

  •  Święta Patrycja z Nikomedii, męczennica
•  Święty Nicefor, biskup

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

12 marca, II Niedziela Wielkiego Postu „ad gentes” – wspomnienie Świętego Alojzego Orione, prezbitera

PIERWSZE CZYTANIE
Rdz 12, 1-4a
Powołanie Abrahama na ojca Ludu Bożego

Czytanie z Księgi Rodzaju
Pan Bóg rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi». Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 33 (32), 4-5. 18-19. 20 i 22 (R.: por. 22)

Refren: Okaż swą łaskę ufającym Tobie.

Słowo Pana jest prawe, *
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość, *
ziemia jest pełna Jego łaski.

Refren.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Refren.

Dusza nasza oczekuje Pana, *
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, *
według nadziei pokładanej w Tobie.

Refren.

DRUGIE CZYTANIE
2 Tm 1, 8b-10
Bóg nas powołuje i oświeca

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
Najdroższy: Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Ukazana zaś została ona teraz przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Por. Mt 17, 5

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca:
«To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie».

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA
Mt 17, 1-9
Czystość duszy zapewnia oglądanie chwały Boga

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

„Pan Bóg rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę».” Najpierw jest wezwanie do opuszczenia ziemi rodzinnej, a więc swojego świata i swojego poczucia bezpieczeństwa. Stało się to udziałem Abrahama i jest udziałem uczniów Jezusa aż po dziś dzień. Potem następuje stopniowe zbliżanie się do Boga i Jego tajemnic. W końcu przychodzi chwila światła, odsłania się Tajemnica, a rozum zaproszony jest do pokory. Wiara bywa traceniem siebie i swojego świata.
O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 50

Trzy szczyty

Uprawiała sport i rokowała duże nadzieje na dobre wyniki. Lubiana przez koleżanki, zawsze pełna radości i optymizmu. Wiadomość o jej wejściu za bramę klasztoru klauzurowego była szokiem dla wszystkich, którzy ją znali. Jeden po drugim pytał: Co się jej stało? Gdy te pytania dotarły do niej, odpowiadała z uśmiechem: Przeszłam na alpinizm duchowy. Mam do zdobycia kilka ciekawych szczytów – Synaj, Tabor, Góra Oliwna, Golgota.

Porównanie jest niezwykle trafne. Trzeba być dobrym alpinistą ducha, by się zdecydować na wspinaczkę w stronę tych szczytów. Dokonuje się to przez doskonalenie modlitwy. To w modlitwie Mojżesz precyzował na Synaju genialne prawo Dekalogu, i tylko w modlitwie można je właściwie odczytać. W modlitwie Chrystus przemienił się na górze Tabor i na chwilę objawił blask swojej wiecznej chwały. W modlitwie mocował się z potęgą zła istniejącego na ziemi, na szczycie Góry Oliwnej, i w modlitwie na Golgocie oddał ducha w ręce swego Ojca.

Alpinista wędrując w stronę szczytu, krok po kroku, odchodzi od bogactwa tego świata i wchodzi w wielkie ubóstwo. Zostawia za sobą bujną roślinność, różnorodny świat zwierząt, przy większych wysokościach nawet przedstawiciele świata ptaków pojawiają się coraz rzadziej. Najczęściej pod nogami dudni twardy lód, śnieg lub skała. Jest zimno, wieje mocny wiatr, droga niebezpieczna, a w powietrzu brakuje nawet tlenu. Mimo to idzie, jakby wbrew logice, idzie w stronę szczytu. Gdy go zdobędzie, wraca inny. Sama droga go przemieniła.

Szczyty świata są puste. Jedynie piękna pogoda może zapewnić alpiniście spotkanie z niepowtarzalną panoramą łańcuchów górskich. Szczyty biblijne nie są puste, są miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Ten, kto potrafi je zdobyć, wraca z nich przemieniony nie tylko doświadczeniem niezwykle ciekawej drogi, ale i niepowtarzalnym spotkaniem z Żywym Bogiem.

Jest jeszcze druga zasadnicza różnica między alpinizmem duchowym, a tego świata. Alpinista zdobywa szczyty najczęściej dla siebie. To jest wyłącznie jego przygoda. Natomiast ten, kto zdecydował się na zdobywanie biblijnych szczytów, chce się spotkać z Bogiem, by załatwić u Niego wiele spraw innych ludzi. Najczęściej motywem podjęcia tej wspinaczki jest troska o ocalenie bliźnich od śmierci wiecznej.

Wielki Post to okres, w którym Kościół organizuje wyprawę na trzy szczyty znane z Ewangelii. Rozpoczyna od Taboru, by ci, którzy decydują się na tę wędrówkę, mogli doświadczyć obecności Boga, by spojrzeli w świat Bożego życia i doznali przemieniającej mocy modlitwy. Drugim szczytem jest Góra Oliwna. Na niej można poznać prawdę o tajemnicy zła dręczącego ludzkość i siłę modlitwy jako szczepionki uodporniającej na wszelkie jego zakusy. W Wielki Piątek najbardziej odważnych Kościół prowadzi na Kalwarię, by objawić tajemnicę zwycięstwa Boga nad złem. Dramat tego szczytu trwa trzy dni. Początkowo wszystko wskazuje na przewagę zła, ale poranek wielkanocny ujawnia bezapelacyjne zwycięstwo Boga.

Nikt nie potrafi zdobyć tych trzech szczytów bez doskonalenia modlitwy, czyli autentycznego spotkania z Bogiem. Chodzi o umiejętność wejścia w Jego świat i o zdolność chodzenia z Nim, w naszym świecie. Po przeżyciu bogactwa Taboru, Getsemani i Golgoty życie człowieka wygląda zupełnie inaczej. Z tych szczytów wszystko widać we właściwych proporcjach.

Brakuje nam dziś szkoły modlitwy. Potrzeba mistrzów, wytrawnych znawców sztuki duchowego alpinizmu. Jest ich wciąż za mało, a kandydatów do tej szkoły wielu. Prośba apostołów: „Panie naucz nas modlić się” w okresie Wielkiego Postu staje się szczególnie aktualna.
Ks. Edward Staniek

Święty Alojzy Orione, prezbiter

Święty Alojzy Orione

Alojzy urodził się 23 czerwca 1872 r. jako syn kamieniarza w Pontecurone, w pobliżu Tortony (Włochy). Był najmłodszym z czterech braci. Imię Alojzy otrzymał na chrzcie dla upamiętnienia przedwcześnie zmarłego brata. Matka chciała chłopcu dać w św. Alojzym najpiękniejszy wzór do naśladowania. Orione otrzymał jeszcze jedno imię, Jan, gdyż właśnie 24 czerwca odbył się jego chrzest. W wieku 6 lat Alojzy rozpoczął naukę w szkole prywatnej w stopniu podstawowym. W wolnych godzinach pomagał w domu. W trzynastym roku życia zgłosił się do franciszkanów. Pozostał tam jednak niecały rok – musiał wracać do domu, gdyż rozchorował się na zapalenie płuc. Po powrocie do zdrowia pomagał ojcu w brukowaniu ulic i dróg.
Miejscowy proboszcz poznał się na niezwykłych zaletach chłopca – zarówno moralnych, jak i duchowych. Dlatego umieścił go w internacie, który założył i prowadził św. Jan Bosko w Turynie (wrzesień 1886 r.). Orione miał wówczas 14 lat. Ponieważ należał do najlepszych uczniów, przełożeni mieli nadzieję, że młodzieniec zgłosi się do nowicjatu, by w szeregach salezjanów pracować dalej. Orione jednak po wewnętrznej walce uznał, że jego droga jest gdzie indziej. Wstąpił do diecezjalnego seminarium duchownego w Tortonie (październik 1889 roku). Miał wówczas 17 lat. Ponieważ rodziców nie było stać na opłacanie kosztów nauki w seminarium, mieszkał wraz z klerykami-kolegami w małej przybudówce, należącej do katedry, i usługiwał do Mszy świętej kanonikom. Równocześnie był stróżem katedry. 13 kwietnia 1895 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Miał wówczas 23 lata.
Jako kleryk seminarium biskupiego Alojzy zbierał w swojej izdebce ubogich chłopców i uczył ich prawd wiary. Wspierał ich także materialnie, o ile tylko pozwalały na to jego skromne możliwości. Biskup, widząc wcześniej u Alojzego jako kleryka tę pracę apostolską, przeznaczył go już jako neoprezbitera do konwentu św. Klary, powierzając mu duchowe kierownictwo wobec tamtejszej młodzieży. Równocześnie młody kapłan udzielał się chętnie z kazaniami i rekolekcjami w okolicznych parafiach. Nawiedzał szpitale, więzienia, domy ubogich, by nieść pomoc duchową.
Alojzy zdawał sobie wszakże sprawę z tego, że zadanie jest ponad siły i że należy zapewnić trwałość rozwiniętemu dziełu. Dlatego, podobnie jak św. Jan Bosko, zaczął sobie dobierać wśród wychowanków przyszłych kapłanów i wychowawców. Tak powstała w roku 1903 nowa rodzina zakonna pod nazwą Synów Bożej Opatrzności, zwana popularnie orionistami. Z czasem powstała także gałąź żeńska. Następnie Alojzy założył zakon kontemplacyjny, który miał stanowić duchowe i modlitewne zaplecze dla podejmowanej działalności.
Alojzy zakładał szkoły, uczył w nich rzemiosła, przygotowywał do pracy na roli, tworzył internaty. Pełen troskliwości o zbawienie dusz nie zapomniał Don Orione także o misjach zagranicznych, zakładając placówki m.in. w Argentynie, Brazylii, Chile i Urugwaju, by nieść pomoc włoskim emigrantom.

Święty Alojzy OrioneDon Orione łączył aktywność z kontemplacją. Przeprowadził akcje ratunkowe po trzęsieniu ziemi w okolicach Mesyny oraz Reggio di Calabria w 1908 r. Na własnych rękach wynosił rannych, dostarczał żywność głodnym, starał się o dach nad głową dla bezdomnych, przygarniał do swoich domów sieroty. W rejonie klęski pozostał trzy lata, mobilizując wszelkie dostępne sobie środki do niesienia pomocy. Podobną pomoc niósł w mieście Marsica (Marsi) w Abruzzach, nawiedzonych trzęsieniem ziemi w roku 1915.
Szczególnie ciepły stosunek żywił Alojzy do Polski. Mimo że nigdy w niej nie był, ukochał ją za jej szczególną wierność Bogu, za jej umiłowanie wolności i za szczególne nabożeństwo polskiego narodu do Najświętszej Maryi Panny. Zwykł był mawiać, że gdyby nie był Włochem, chciałby być Polakiem. Gdy 1 września 1939 roku Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę, kazał odprawić w intencji naszej Ojczyzny nabożeństwo błagalne o ratunek dla niej. Przy ołtarzu kazał umieścić biało-czerwoną flagę. Orioniści rozpoczęli pracę w Polsce jeszcze za życia Założyciela, w 1923 r.
Alojzy Orione zmarł na zawał serca 12 marca 1940 r. w San Remo, powtarzając szeptem: „Jezu! Jezu! Idę!”. Jego ciało spoczywa w Tortonie, w założonym przez niego w 1931 r. sanktuarium Madonna della Guardia (Matki Bożej Czuwającej), najważniejszym kościele orionistów. Św. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym w 1980 r. Jego kanonizacji dokonał 16 maja 2004 r. w Rzymie.
Dziś Małe Dzieło Opatrzności Bożej to duża rodzina zakonna, do której należą księża i bracia – Synowie Bożej Opatrzności, Pustelnicy Bożej Opatrzności (zajmujący się ewangelizacją wsi), czynne Małe Siostry Misjonarki Miłosierdzia, siostry Sakramentki Niewidome, Siostry Kontemplatywne od Jezusa Ukrzyżowanego, Orioński Instytut Świecki oraz Ruch Świecki. Ich szczególnym charyzmatem jest praca wychowawcza wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, ubogich i odtrąconych przez społeczeństwo. Pracę tę prowadzą orioniści na 4 kontynentach.

Zobacz także:

•  Święty Maksymilian, męczennik
•  Polowy kościół katedralny w Warszawie

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , , | Dodaj komentarz

11 marca – wspomnienie Świętego Sofroniusza, biskupa

PIERWSZE CZYTANIE
Pwt 26, 16-19
Świętość ludu Bożego

Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa
Mojżesz powiedział do ludu: «Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Przestrzegaj ich, wypełniaj z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś od Pana oświadczenie, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, przestrzegał Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, że ty będziesz, jak ci zapowiedział, ludem stanowiącym szczególną Jego własność, i będziesz przestrzegał Jego wszystkich poleceń. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak powiedział».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 119 (118), 1-2. 4-5. 7-8 (R.: por. 1)

Refren: Błogosławieni słuchający Pana.

Błogosławieni, których droga nieskalana, *
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia *
i szukają Go całym sercem.

Refren.

Ty po to dałeś swoje przykazania, *
aby przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały moje drogi *
ku przestrzeganiu Twych ustaw.

Refren.

Będę Cię wysławiał prawym sercem, *
gdy nauczę się Twych sprawiedliwych wyroków.
Przestrzegać będę Twoich ustaw, *
abyś mnie nigdy nie opuścił.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
2 Kor 6, 2b

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

Oto teraz czas upragniony,
oto teraz dzień zbawienia.

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

EWANGELIA
Mt 5, 43-48
Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

„Miłujcie…” „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Jak bardzo potrzebujemy poczuć tę żarliwość Jezusa, który nie godzi się na naszą letniość! On pragnie, byśmy kochali coraz mocniej, byśmy z coraz większą otwartością przyjmowali miłość Ojca i żyli w promieniach Jego łaski. jemu naprawdę na nas zależy i nigdy nie pogodzi się On z nasza letniością. nasz Bóg jest daleki od obojętności.
O. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 43

Będziesz posłuszny Jego wezwaniu

Błogosławieni, o Panie, którzy zachowują twoje prawa i szukają Cię całym sercem (Ps 119, 2)

Mojżesz tak mówił do ludu izraelskiego: „Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty… będziesz strzegł Jego praw i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym Jego szczególną własność… ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak sam powiedział” (Pwt 26, 17-19). Oświadczeniem obustronnych obowiązków zostaje potwierdzone przymierze między Bogiem a Izraelem: wierność i posłuszeństwo ze strony Izraela, wypełnienie obietnic ze strony Boga. Dzięki posłuszeństwu Izrael stanie się ludem uprzywilejowanym, świętym, czyli należącym do swego Boga, który otoczy go szczególną troską i zbawi.

Miejsce Izraela zajął od wieków Kościół, nowy lud Boży; a podobnie jak wczoraj, również dzisiaj, warunkiem tego, aby być „ludem Bożym”, jest posłuszeństwo. Pierwszy powód posłuszeństwa stanowi fakt, że człowiek jest stworzeniem i jako taki otrzymuje od Boga „życie i oddech, i wszystko” (Dz 17, 25), dlatego w żaden sposób nie może być niezależny od Niego. „Biada temu, kto spiera się ze swoim Stwórcą — mówi Prorok. — Czyż powie glina temu, co ją kształtuje: «Co robisz?»” (Iz 45, 9). Posłuszeństwo jest istotną postawą stworzenia wobec Boga, ono zapewnia porządek, ład, szczęśliwość. Złamanie tego posłuszeństwa stało się ruiną rodzaju ludzkiego: „Przez nieposłuszeństwo jednego człowieka (Adama) wszyscy stali się grzesznikami (Rz 5, 19) i dopiero posłuszeństwo Chrystusa przywróciło ład. Nieposłuszeństwo jest zerwaniem z Bogiem, opuszczeniem Jego przyjaźni, odrzuceniem władzy, pysznym dążeniem do życia w niezależności od Niego. Posłuszeństwo jest praktycznym uznaniem bezwzględnego prymatu Boga, świadomością, że poza Bogiem człowiek nie może znaleźć żadnego dobra, żadnej szczęśliwości; jest pokornym poddaniem się Jego woli, miłosnym i chętnym przyjęciem Jego nakazów, łączności z Nim. Syn Boży z miłości ku Ojcu i dla zbawienia rodzaju ludzkiego stając się posłusznym aż do śmierci krzyżowej, sprawił, że posłuszeństwo człowieka nie tylko jest posłuszeństwem zwykłego stworzenia z konieczności poddanego Stwórcy, lecz posłuszeństwem Syna, wypływającym z miłości.

Dziękuję Ci, o Panie, szczerym sercem, gdy uczę się wyroków Twej sprawiedliwości. Przestrzegać będę Twych ustaw; nie opuszczaj mnie na długo.
Jak zachowam ścieżkę moją w czystości? Przestrzegając słów Twoich… opowiadam swoimi wargami wszystkie wyroki, jakie wydałeś. Cieszę się z drogi Twych upomnień jak z wszelkiego bogactwa.
Oto pożądam Twoich nakazów, zapewnij mi życie według Twej sprawiedliwości. Niech zstąpi na mnie Twoja łaska, o Panie, Twoje zbawienie według Twojej obietnicy. Będę umiał odpowiedzieć temu, kto mnie gani, bo polegam na Twoim słowie, będę zawsze przestrzegał Twojego prawa na wieki i stale będę kroczył odważnie, bo szukam Twoich przykazań (Psalm 119, 7-9. 13-14. 40-45).

Oto jaki ma być jedyny cel wszystkich naszych myśli, czynności, pragnień oraz naszych modlitw: sprawiać przyjemność Tobie, o Panie. Taka ma być nasza droga doskonałości: spełniać Twoją wole. Ty pragniesz, aby każdy z nas kochał Cię z całego serca… miłuje Cię z całego serca, kto szczerze powtarza to, co powiedział Apostoł: „Co mam czynić, Panie?” (Dz 22, 10). Panie, poucz mnie, czego żądasz ode mnie, pragnę bowiem spełniać to wszystko. Daj mi zrozumieć, że jeśli chcę tego, czego Ty chcesz, wówczas chce mojego największego dobra, Ty bowiem niewątpliwie chcesz dla mnie tego, co najlepsze…
Boże mój, Ty bądź wiec jedynym Panem mojego serca, weź je całe; niech dusza moja tylko Ciebie miłuje, Tobie tylko będzie posłuszna i szuka Twojego upodobania… Jezu mój, oddaje Ci całe moje serce i całą wolę. Kiedyś buntowała się ona przeciw Tobie, lecz teraz poświęcam Ci ją całą… rozporządzaj mną i moimi rzeczami, jak Ci się podoba; wszystko przyjmuję i na wszystko się zgadzam. O Miłości godna nieskończonej miłości, umiłowałaś mię aż do śmierci za mnie; miłuję Cię z całego serca, miłuje Cię więcej niż siebie samego i w ręce Twoje oddaję duszę moją (św. Alfons de Liguori).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 270

Święty Sofroniusz, biskup

Święty Sofroniusz

Sofroniusz urodził się w arystokratycznej rodzinie w Damaszku w roku 550. Od wczesnych lat oddawał się studiom filozoficznym i retoryce, dlatego otrzymał imię „Sofisty”, czyli mędrca. W roku 578 poszedł do głośnego na całą Palestynę klasztoru św. Teodozego, ale niedługo tam pozostał. Dla lepszego bowiem zapoznania się z życiem mnichów udał się do Egiptu, gdzie spotkał się ze św. Janem Jałmużnikiem, patriarchą Aleksandrii. Stąd udał się na Górę Synaj, a potem statkiem do Rzymu (619).
W tym czasie pogańscy Persowie pod wodzą ich króla, Chozroesa, najechali na Ziemię Świętą, burząc prawie wszystkie kościoły. Po zwycięstwie cesarza Herakliusza nad Chozroesem (619) Sofroniusz powrócił do Ziemi Świętej i ponownie zamieszkał w klasztorze św. Teodozego w pobliżu Betlejem.
W roku 634 zmarł patriarcha Jerozolimy, św. Modest. Biskupi i lud, jak to było wtedy w zwyczaju, powołali na jego miejsce Sofroniusza. Zaczął się więc nowy etap jego życia. Sofroniusz zasłynął nie tylko jako kaznodzieja i gorliwy duszpasterz, ale przede wszystkim jako niezłomny obrońca czystości wiary. Właśnie w owym czasie patriarcha Konstantynopola, Sergiusz, zaczął rozpowszechniać błędną naukę, że Jezus Chrystus miał tylko jedną wolę, Bożą, a nie posiadał woli jako człowiek, gdyż ta została całkowicie podporządkowana, a raczej wchłonięta przez wolę Bożą. Sergiusz zdołał dla swojej doktryny pozyskać cesarza. Sofroniusz na podstawie tekstów ewangelicznych wykazywał, że Pan Jezus posiadał również wolę jako człowiek i w niejednym wypadku ją objawiał. Nie byłby pełnym człowiekiem, gdyby nie posiadał także i woli ludzkiej. Sergiusza poparł niestety również Cyrus, patriarcha Aleksandrii. Kiedy oskarżono Sofroniusza o herezję, zadał sobie trud, by zebrać około 600 cytatów z Ojców Kościoła na dowód, że wszyscy oni uznawali w Panu Jezusie wolę Boską i ludzką. Dzieło to przypominano na synodzie laterańskim w roku 649, na którym potępiono monoteletyzm.
W roku 637 w swoim zwycięskim pochodzie Arabowie zajęli Ziemię Świętą. Sofroniusz zdołał uprosić kalifa Omara, aby chrześcijan zostawiono w spokoju.
Sofroniusz zmarł 11 marca 638 roku, kiedy miał ok. 88 lat.
Do najważniejszych jego dzieł należy list synodalny do patriarchy Sergiusza, w którym Sofroniusz wykłada właściwą i prawowierną naukę Kościoła o dwóch wolach Pana Jezusa w Jego dwóch naturach. W dziele Florilegium patrystyczne Sofroniusz zebrał wspomnianych 600 zdań Ojców Kościoła i pisarzy na ten sam temat. Z dziedziny hagiografii zachowały się: Żywot św. Jana Jałmużnika i Pochwała św. męczenników Cyrusa i Jana. Kazań Sofroniusza zachowało się dwanaście. Sofroniusz był także utalentowanym poetą. Z wielu jego pieśni i wierszy religijnych dochowały się do naszych czasów 22 ody.

Zobacz także:

  •  Święty Konstantyn, prezbiter i męczennik

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz

10 marca – wspomnienie Świętych Czterdziestu Męczenników z Sebasty

PIERWSZE CZYTANIE
Ez 18, 21-28
Bóg nie chce śmierci grzesznika

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Tak mówi Pan Bóg: «Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze».
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8 (R.: por. 3)

Refren: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, *
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho *
na głos mojego błagania.

Refren.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, *
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia, *
aby Ci służono z bojaźnią.

Refren.

Pokładam nadzieję w Panu, †
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie, *
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka *
niech Izrael wygląda Pana.

Refren.

U Pana jest bowiem łaska, *
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela *
ze wszystkich jego grzechów.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Ez 18, 31ac

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy
i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

Aklamacja: Chwała Tobie, Słowo Boże.

EWANGELIA
Mt 5, 20-26
Pojednaj się najpierw z bratem swoim

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Nasze ludzkie wyczucie tego, co sprawiedliwe, co dobre i co święte, jest uwikłane w skłonności, jakie kierują naszym myśleniem. Raz będzie to nadmierny rygoryzm, w innych wypadkach hołdowanie słabościom. Cały Kościół jest wezwany do tego, by nieustannie oczyszczać swoją moralną i religijną wyobraźnię w żywych nurtach słowa Bożego. Abyśmy razem coraz bardziej kierowali się świętą mądrością Boga.
O. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 39

Komu się zdaje, że stoi…

„Panie, spójrz na udrękę moją i na boleść, i odpuść, mi wszystkie grzechy” (Ps 25, 18)

„Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw… żyć będzie, a nie umrze… A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło… umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał” (Ez 18, 21. 24). Tak powiedział Bóg przez usta Ezechiela. Grzesznikom nawracającym się zapewnia zbawienie, ale sprawiedliwym, którzy opuszczają drogę prawości, grozi zatraceniem. Jeśli wartość nawrócenia jest tak wielka, że gładzi wszystkie grzechy popełnione poprzednio, nie mniej wielka jest szkoda niestałości w dobrym, która może zniweczyć całe życie oddane dobrym uczynkom.

Nikt nie może być pewny siebie. „Niech ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (I Kor 10, 12). Również ten, kto zwykle żyje w łasce i obrał może życie doskonałości, nie może nigdy zaprzestać czuwania. A należy wystrzegać się nie tylko ciężkich win, lecz także lekkich. Tak zwany „grzech powszedni” jest zawsze obrazą Boga i sprzeciwia się miłości, a chociaż jej nie niszczy, oziębia ją jednak, zmniejsza jej zryw, osłabia i utrudnia rozwój. Grzech powszedni nie zrywa przyjaźni z Bogiem, lecz jeśli popełnia się go nałogowo i świadomie, stawia duszę w poważnym niebezpieczeństwie. Nierzadko spotyka się osoby, które oddały się Bogu ze szczerym zapałem, ale z biegiem czasu ulegając egoizmowi, lenistwu i innym skłonnościom nie umieją sobie nakazać wielkodusznych wysiłków, aby się zwyciężyć, i popadają ustawicznie w niedbalstwa i zniechęcenie, zaniedbując dobro. Ich życie duchowe sprowadza się do pewnego rodzaju letargu, który nie jest jeszcze śmiercią, ale brak mu już świeżości i tężyzny życia zdrowego i silnego. Żarliwa miłość już zagasła.

Święta Teresa od Jezusa ostrzegając przed podobnym stanem pisze: „Jeśli nie odczuwacie żadnego żalu uchybiwszy w czymkolwiek, lękajcie się, albowiem jak najgłębszy żal powinien na wskroś was przejmować za grzech rzeczywisty, choćby tylko powszedni… Na miłość Boga, pilnie na to zważajcie, byście nigdy lekkim sercem nie dopuściły się grzechu powszedniego, choćby najmniejszego… w rzeczy samej nigdy nie może być rzeczą małą, cokolwiek obraża tak ogromny Majestat” (P. 2, 5. 20; Dr.d. 41, 3).

Z głębokości wołałem do Ciebie, Panie, o Panie, słuchaj głosu mego. Nakłoń swoich uszu ku mojemu błaganiu. Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, któż się ostoi? Ty udzielasz przebaczenia, aby Cię otaczano bojaźnią.
W Panu pokładam nadzieje, oczekuje na Twe słowo. Dusza moja oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu. Niech dusza moja pokłada nadzieje w Panu, u Pana bowiem jest łaskawość i obfite u Niego odkupienie. On mnie odkupi ze wszystkich moich grzechów (Psalm 130).

Peccavi, Domine, miserere mei! Przebacz, Ojcze, przebacz mnie nędznej i nie okazującej wdzięczności za tyle łask, jakie otrzymałam. Wyznaję, że Twoja dobroć zachowała mnie oblubienicą, chociaż przez grzechy moje nieustannie byłam Ci niewierną. Peccavi, Domine, miserere mei.
Co czynisz, o duszo moja? Nie wiesz, że Bóg stale patrzy na ciebie? Pamiętaj, że przed Jego okiem nigdy nie możesz się ukryć, żadna bowiem rzecz nie jest przed Nim zakryta… Połóż wiec kres swoim nieprawościom i czuwaj nad sobą samą.
Wiekuisty Boże, litościwy i miłosierny Ojcze, miej litość i miłosierdzie nad nami, jesteśmy bowiem ślepi, nie mamy żadnego światła, a najbardziej ja, najnędzniejsza z nędznych… Tyś prawdziwym słońcem, wejdź do duszy i oświeć ją sobą… Rozprosz ciemności i użycz jej światła; wyrzuć z niej lód miłości własnej, a zapal ogień miłości Twojej (św. Katarzyna ze Sieny).

Panie, zgrzeszyłem: zlituj się nade mną, biednym grzesznikiem. Spuść do serca mojego strumienie łez i szczery żal, abym mógł oczyścić dusze z grzechów moich, zanim pójdę do Ciebie. Panie, udziel mi swojej łaski i miłosierdzia. Niech one będą moją ozdobą i blaskiem, abym podobał się Tobie. Daj mi dobrą wole i wytrwałość, abym nieustannie odnawiał się w Twojej służbie i w chwaleniu Ciebie (Ruysbroeck).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 266

Świętych Czterdziestu Męczenników z Sebasty

Świętych Czterdziestu Męczenników z Sebasty

Do najsilniejszych ośrodków życia chrześcijańskiego w dawnej Armenii należała Sebasta. Dlatego też po wybuchu prześladowania Dioklecjana (+ 313) miasto to musiało złożyć szczególnie krwawe ofiary. Sam Dioklecjan był synem niewolnika w Dalmacji. Jednak dzięki wybitnym zdolnościom uzyskał wolność, w karierze wojskowej pokonywał kolejne stopnie aż został komendantem gwardii cesarskiej, a wreszcie cesarzem rzymskim. W roku 286 przybrał sobie do pomocy i do współrządów jako współcesarza Maksymiliana Herkulesa, a potem jeszcze dwóch innych – Galeriusza (305-311) i Konstancjusza Chlora. Maksymian i Galeriusz wykazywali szczególne okrucieństwo w stosunku do wyznawców Chrystusa. Ten sam kurs kontynuował na Wschodzie następca, cesarz Licyniusz (306-323).
Właśnie za jego czasów poniosło śmierć męczeńską 40 Męczenników z Sebasty. Legion rzymski, do którego należeli, nosił zaszczytny przydomek Fulminatus, czyli Błyskawica. Namiestnik cesarza nakazał legionistom tego garnizonu złożyć ofiarę kadzidła na ołtarzu rzymskiego bożka. Żołnierze chrześcijańscy w liczbie 40 stanowczo odmówili. Jeden z nich, Cyrion, tak się odezwał do namiestnika, Agrykolanusa, gdy wychwalał męstwo tego legionu i jego zasługi: „Jeśli tak mężnie, jak mówisz, walczyliśmy za cesarza ziemskiego, jakże możesz przypuszczać, że postąpimy inaczej wobec naszego najwyższego Pana, jakim jest Bóg?” Aresztowano wszystkich, zaprowadzono do Sebasty, tam w więzieniu bito ich tak, aż powybijano im zęby, a w końcu skazano ich na zamrożenie.
Bohaterscy żołnierze uczynili wówczas wspólny testament, w którym pożegnali się ze swoimi rodzinami i prosili, aby byli pochowani wszyscy razem. Tradycja chrześcijańska zachowała imiona owych 40 żołnierzy. Dnia 4 maja 320 roku zaprowadzono ich do Sebasty (dzisiaj Siwas), kazano im się rozebrać i tak nagich wystawiono na całą noc na trzaskający mróz. Zima wtedy była długa i mroźna. Męczennicy błagali Pana Boga tylko o jedno: aby wszyscy, tak jak czterdziestu ich rozpoczęło mękę, tak zdołali ją razem szczęśliwie zakończyć. Oprawcy mieli dla siebie przygotowane ciepłe miejsce. Równocześnie zachęcali skazanych, by ratowali swoje życie przez poddanie się woli cesarza. Podanie głosi, że jeden z legionistów faktycznie się załamał i złożył nakazaną ofiarę. Ale w jego miejsce poniósł męczeństwo jeden ze strażników, zachęcony koronami chwały, jakie ujrzał nad głowami męczenników. Tak więc wszyscy 40 ponieśli śmierć dla Chrystusa.
Późniejsza wersja głosi, że męczennicy ponieśli śmierć przez zanurzenie każdego w przerębli jeziora. Kiedy wynoszono martwe już ciała, matka jednego z nich, Melitona, zauważyła, że on jeszcze żyje. Wówczas żołnierze odsunęli go na bok. Jednak bohaterska matka w obawie, by nie załamał się, sama wzięła syna na ręce i rzuciła na wóz, gdzie były ciała męczenników.
Życzenie bohaterskich żołnierzy spełniono tylko częściowo. Pochowano bowiem ich ciała razem, ale niebawem rozdzielono ich relikwie i rozdano po wielu kościołach tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Męczeństwo legionistów wychwalali: św. Bazyli (+ 379), św. Grzegorz z Nyssy (+ 394), św. Efrem (+ 373), św. Gaudencjusz z Brescii (+ 410), św. Grzegorz z Tours (+ 594) i wielu innych. Miejsce ich wspólnego grobu nosi dzisiaj jeszcze turecką nazwę Kyrklar, co oznacza „Czterdzieści”.

Zobacz także:

  •  Święty Symplicjusz I, papież
•  Święty Makary, biskup

Opublikowano Ewangelia, Święci | Otagowano , | Dodaj komentarz