Biblia w rok – 27 kwietnia

Czytania na 27 kwietnia
Księga Rut 1 – 2
Mądrość Syracha 27
1 List do Koryntian 5

*******

Księga Rut 1 – 2

Noemi i Rut

1 W czasach, gdy rządzili sędziowie, nastał głód w kraju. Z Betlejem judzkiego wyszedł pewien człowiek ze swoją żoną i swymi dwoma synami, aby osiedlić się w ziemi Moabu. 2 Nazywał się ten człowiek Elimelek, jego żona – Noemi, jego dwaj synowie – Machlon i Kilion. Byli oni Efratejczykami z Betlejem judzkiego. Przybyli na ziemię Moabu i tam zamieszkali. 3 Elimelek, mąż Noemi, zmarł, a Noemi pozostała ze swymi dwoma synami. 4 Oni wzięli sobie za żony Moabitki: jedna nazywała się Orpa, druga nazywała się Rut. Mieszkali tam około dziesięciu lat. 5 Obaj – tak Machlon, jak i Kilion – również zmarli, a kobieta pozostała, przeżywszy obu swych synów i swego męża.
6 Wyruszyła więc Noemi i z nią jej synowe, aby wrócić z ziemi Moabu, ponieważ usłyszała w ziemi Moabu, że Pan nawiedził swój lud, dając mu chleb. 7 Wyszła z tej miejscowości, którą tam zamieszkiwała, obie jej synowe z nią, i wyruszyły w drogę powrotną do ziemi Judy. 8 Powiedziała Noemi do obu swych synowych: „Odejdźcie, wróćcie każda do domu swej matki, a Pan niech postępuje z wami według swej dobroci, tak jak wy postępowałyście wobec zmarłych i wobec mnie! 9 Niech Pan sprawi, abyście osiągnęły spokojne miejsce, każda w domu swego męża!” Ucałowała je, ale one zaczęły głośno płakać, 10 mówiąc do niej: „Nie, my wrócimy z tobą do twego narodu”. 11 Noemi powiedziała: „Wróćcie, moje córki, czemu idziecie ze mną? Czyż mam jeszcze w swoim łonie synów, którzy mogliby zostać waszymi mężami? 12 Wróćcie, córki moje, odejdźcie, jestem bowiem zbyt stara, aby wyjść za mąż. A jeślibym nawet powiedziała: mam nadzieję, że jeszcze tej nocy będę miała męża i zrodzę synów, 13 to czyż czekałybyście na nich aż dorosną, czyż dla nich wyrzekłybyście się małżeństwa? Nie, moje córki, jestem bowiem jeszcze nieszczęśliwsza od was, gdyż podniosła się przeciw mnie dłoń Pana”. 14 Znowu zaczęły głośno płakać. Potem Orpa ucałowała swoją teściową, a Rut pozostała przy niej. 15 „Oto twoja szwagierka wróciła do swego narodu i do swego boga – powiedziała Noemi do Rut – wracaj i ty za twą szwagierką”. 16 Odpowiedziała Rut: „Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie i abym odeszła od ciebie, gdyż:
gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,
gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam,
twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem.
17 Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę
i tam będę pogrzebana.
Niech mi Pan to uczyni
i tamto dorzuci,
jeśli coś innego niż śmierć
oddzieli mnie od ciebie!”
18 Noemi widząc, że Rut uporczywie obstaje przy tym, aby iść z nią, przestała mówić do niej o tym. 19 Poszły we dwie, aż doszły do Betlejem.
A gdy weszły do Betlejem, zawrzało o nich w całym mieście, a kobiety mówiły: „Więc to jest Noemi!” 20 Powiedziała do nich: „Nie nazywajcie mnie Noemi, ale nazywajcie mnie Mara, bo Wszechmogący napełnił mnie goryczą. 21 Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” 22 Wróciła więc Noemi, a z nią była Rut Moabitka, jej synowa, która przyszła z ziemi Moabu. Przyszły zaś do Betlejem na początku żniw jęczmienia.

Rut na polu Booza

1 Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. 2 Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. „Idź, moja córko” – odpowiedziała jej Noemi. 3 Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. 4 A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: „Niech Pan będzie z wami!” – „Niech błogosławi ci Pan!” – odpowiedzieli mu. 5 Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: „Czyja jest ta młoda kobieta?” 6 Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: „To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. 7 Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. 8 Powiedział Booz do Rut: „Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. 9 Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy”. 10 Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?” 11 Odpowiedział jej Booz: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. 12 Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. 13 „Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój – powiedziała – oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących”.
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: „Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce”. Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. 15 Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: „Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. 16 Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!” 17 Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. 18 Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. 19 „Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy – zapytała ją teściowa – gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!” Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: „Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz”. 20Powiedziała Noemi do swej synowej: „Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!” I dodała Noemi: „Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu”. 21 „I jeszcze powiedział mi – rzekła Rut Moabitka – przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa”. 22 Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: „Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu”. 23 Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową.

Mądrość Syracha 27

1 Bardzo wiele zgrzeszyło dla zysku,
a ten, kto stara się wzbogacić, odwraca oko.
2 Jak kołek wbija się między kamienie ze sobą spojone,
tak grzech się wdziera między sprzedaż a kupno.
3 Jeśli kto bojaźni Pańskiej pilnie trzymać się nie będzie,
wnet jego dom się obali.

Mowy

4 Gdy sitem się przesiewa, zostają odpadki,
podobnie [okazują się] błędy człowieka w jego rozumowaniu.
5 Piec wystawia na próbę naczynia garncarza,
a sprawdzianem człowieka jest jego wypowiedź.
6 Hodowlę drzewa poznaje się po jego owocach,
podobnie serce człowieka – po rozumnym słowie.
7 Nie chwal człowieka, zanim poznasz, jak przemawia,
to bowiem jest próbą dla ludzi.

Sprawiedliwość

8 Jeśli starać się będziesz o to, co jest sprawiedliwe, osiągniesz je
i wdziejesz jak wspaniałą szatę.
9 Ptaki trzymają się razem z podobnymi sobie,
a prawda powróci do tych, którzy ją w czyn wprowadzają.
10 Jak lew zasadza się na zdobycz,
tak grzech na tych, którzy czynią niegodziwości.
11 Mowa bogobojnego jest zawsze mądrością,
głupi zaś zmienia się jak księżyc.
12 Skracaj czas [przebywania] między nierozumnymi,
a wśród mądrych przedłużaj!
13 Opowiadanie głupich budzi odrazę,
a śmiech ich płynie z grzesznej przyjemności.
14 Gadanie człowieka, co często przysięga, stawia włosy dębem,
a kłótnia takich ludzi każe zatykać uszy.
15 Wylanie krwi – kłótnia pyszałków,
i przykro słuchać ich wyzwisk.

Tajemnica

16 Kto zdradza tajemnicę, traci zaufanie
i nie znajdzie sobie przyjaciela.
17 Kochaj przyjaciela i bądź mu wierny,
a jeślibyś zdradził tajemnice jego, nie usiłuj nawet biec za nim!
18 Jak bowiem człowiek stracił tego, kto mu umarł,
tak straciłeś przyjaźń bliźniego,
19 i jakbyś wypuścił ptaka trzymanego w ręce,
tak oddaliłeś bliźniego i już go nie odzyskasz.
20 Nawet nie biegnij za nim, bo jest daleko
i uciekł jak sarna z sideł.
21 Rana może być opatrzona,
obelga darowana,
ale ten, kto wyjawił tajemnicę, nie ma już nadziei.

Obłuda

22 Kto mruga okiem – knuje zło
i nikt go od tego nie odwiedzie.
23 Wobec ciebie usta jego są słodkie
i podziwiać będzie twoje słowa;
ale później zmieni swoje usta
i ze słów twoich ukuje zarzut przeciw tobie:
24 wiele znienawidziłem, ale nic tak bardzo, jak takiego,
a i Pan go nienawidzi.
25 Kto rzuca kamień w górę, rzuca go na swoją głowę,
a cios podstępem zadany zrani także uderzającego.
26 Ten, kto kopie dół, sam w niego wpadnie,
a kto zastawia sidła, sam w nie zostanie schwytany.
27 Kto źle czyni, na tego spadnie zło,
a nawet nie pozna, skąd na niego przyjdzie.
28 Drwiny i obelgi są dla pyszałka,
a pomsta jak lew czyha na niego.
29 W sidła dali się schwytać ci, którzy się cieszą z upadku bogobojnych,
i ogarnie ich boleść jeszcze przed śmiercią.

Nienawiść

30 Złość i gniew są obrzydliwościami,
których pełen jest grzesznik.

1 List do Koryntian 5

TRZY „GRZECHY GŁÓWNE” ADRESATÓW

Kazirodztwo

1 Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca. 2 A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. 3 Ja zaś nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakby był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. 4 Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego Jezusa, 5 wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa. 6 Wcale nie macie się czym chlubić! Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? 7 Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. 8 Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz – przaśnego chleba czystości i prawdy. 9 Napisałem wam w liście, żebyście nie obcowali z rozpustnikami. 10 Nie chodzi o rozpustników tego świata w ogóle ani o chciwców i zdzierców lub bałwochwalców; musielibyście bowiem całkowicie opuścić ten świat. 11 Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku. 12 Jakże bowiem mogę sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czyż i wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? 13 Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie złego spośród was samych.

Reklamy