17 czerwca – wspomnienie dowolne św. Alberta Chmielowskiego, zakonnika

PIERWSZE CZYTANIE
2 Kor 6, 1-10
Stałość apostołów wśród doświadczeń

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: «W czasie pomyślnym wysłuchałem cię, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą». Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez objawy Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 98 (97), 1bcde. 2-3b. 3c-4 (R.: por. 2a)

Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica *
i święte ramię Jego.

Refren.

Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.

Refren.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi *
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, *
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Ps 119 (118), 105

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie,
i światłem na mojej ścieżce.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
Mt 5, 38-42
Nie stawiajcie oporu złemu

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie».
Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Patron dnia dzisiejszego, św. Albert Chmielowski (ur. 1845), walczył w Powstaniu Styczniowym, gdzie odniósł poważne rany, następnie w Niemczech i Francji studiował inżynierię, a także malarstwo; które przybliżyło go do tajemnicy Boga. Mając prawie 40 lat, został tercjarzem franciszkańskim. Dochodami ze sprzedaży swoich obrazów wspomagał nędzarzy i bezdomnych, w których rozpoznał oblicze Boga. Po pewnym czasie zrezygnował z malowania i całkowicie poświęcił się służbie najbiedniejszym. Swoich naśladowców uczył być dobrym jak chleb. Stając dziś na uczcie Chrystusa, prośmy o podobnie wrażliwe spojrzenie na drugiego człowieka jak to, którym został obdarzony św. Brat Albert.
Jacek Szymczak OP, „Oremus” czerwiec 2009, s. 73-74

***
MODLITWA POWSZECHNA
„Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę… i w Tobie mam zawsze nadzieję” (Ps 25, 1. 5)

Chrześcijanin jest z powołania wezwany do łączności i dialogu z Bogiem: łączność i dialog, które są wymianą życia i miłości, wylaniem serca człowieka w serce Boga; modlitwą poufną, milczącą i głosem, który wznosi się do nieba; pragnieniem i poszukiwaniem Pana; błaganiem, westchnieniem, jękiem, hymnem chwały i dziękczynienia, prośbą o przebaczenie. Nie ma nic bardziej osobistego, wolnego, nic spontaniczniejszego niż modlitwa, która staje się stopniowo normalnym oddechem życia chrześcijańskiego, urzeczywistniając w ten sposób wielki obowiązek, „by modlić się zawsze i nie ustawać” (Łk 18, 1). Już w Starym Testamencie posiadamy w psalmach najpiękniejsze przykłady tego nieustannego podnoszenia serca do Boga: „Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam… Gdy wspominam Cię na moim posłaniu, myślę o Tobie podczas moich czuwań” (Ps 63, 2. 7). „A ja wołam do Boga… wieczorem, rano i w południe, narzekam i jęczę, a głosu mego On wysłucha” (Ps 55, 18); lub „Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę, mój Boże, Tobie ufam” (Ps 25, 1-2). Sam Jezus modlił się słowami psalmów, które odmawiał zwykle według zwyczaju żydowskiego. Posłużył się nimi nawet na krzyżu, wyrażając tu w słodkim wezwaniu Ojca szczególną cechę swojej duchowości: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). Jezus wiele razy podkreślał konieczność nieustannej modlitwy: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe… wskutek trosk doczesnych… czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie” (Łk 22, 34. 36).

„A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego?” (Łk 18, 7). Św. Paweł bardzo głęboko przyswoił sobie tę naukę i przekazuje ją wiernym: „Przy każdej sposobności módlcie się w duchu. Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście” (Ef 6, 18). „Nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5, 16).

  • Spraw, o Panie, aby mój duch wznosił się do Ciebie i bym nieustannie myślał o własnych winach z żalem i postanowieniem poprawy…
    Daj mi, o Panie, serce tak czujne, aby żadna próżna myśl nie mogła mnie oderwać od Ciebie, serce szlachetne, którego by żadna niegodna namiętność nie zwiodła, serce prawe, by go żadna zła intencja nie splamiła, serce mocne, by nie załamało się w ucisku, serce wolne, by nie pozwoliło się zwyciężyć żadnej złej namiętności.
    Udziel mi, o Panie, Boże mój, rozumu, by Cię poznawać, miłości, aby Cię szukała, mądrości, aby Cię znajdowała, obcowania, które by się Tobie podobało, wytrwałości, która by czekała na Ciebie z ufnością, nadziei, która by w końcu Cię posiadła (iw. Tomasz z Akwinu).
  • Zaprawdę godne to jest, abyśmy Tobie składali dziękczynienie, piękne, abyśmy Ciebie wychwalali, Ojcze święty, jedyny Boże, żywy i prawdziwy. Ty jesteś przedwieczny i trwasz na wieki mieszkając w niedostępnej światłości.
    Tylko Ty jesteś dobry i jako jedyne źródło życia, powołałeś wszystko do istnienia, aby napełnić wszystkie swoje stworzenia dobrami i uszczęśliwić je jasnością Twojej chwały.
    Stoją przed Tobą niezliczone zastępy Aniołów, którzy służą Tobie dniem i nocą, a wpatrzeni w chwałę Twojego oblicza nieustannie cześć Tobie oddają. Łącząc się z nimi, również my stając się głosem całego stworzenia, z radością wysławiamy Cię śpiewając: Święty, święty, święty Pan, Bóg wszechświata. Niebo i ziemia są pełne chwały Twojej. Hosanna na wysokości (Mszał Polski: prefacja czwartej modlitwy eucharystycznej).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 223

Święty Brat Albert Chmielowski, zakonnik

Święty Albert Chmielowski

Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii pod Krakowem. Sześć dni później na chrzcie św. z wody dano mu imiona Adam Bernard. W czasie uroczystego chrztu św. 17 czerwca 1847 roku w warszawskim kościele Matki Bożej na Nowym Mieście dodano jeszcze imię Hilary. Pochodził ze zubożałej rodziny ziemiańskiej. Jako sześcioletni chłopiec został przez matkę poświęcony Bogu w czasie pielgrzymki do Mogiły. Kiedy miał 8 lat, umarł jego ojciec, sześć lat później zmarła matka.
Chłopiec kształcił się w szkole kadetów w Petersburgu, następnie w gimnazjum w Warszawie, a w latach 1861-1863 studiował w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. Razem z młodzieżą tej szkoły wziął udział w Powstaniu Styczniowym. 30 września 1863 roku został ciężko ranny w bitwie pod Mełchowem i dostał się do niewoli rosyjskiej. W prymitywnych warunkach polowych, bez środków znieczulających amputowano mu nogę, co zniósł niezwykle mężnie. Miał wtedy 18 lat.
Przez pewien czas przebywał w więzieniu w Ołomuńcu, skąd został zwolniony dzięki interwencji rodziny. Aby uniknąć represji władz carskich, wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia malarskie, potem przeniósł się do Belgii i studiował inżynierię w Gandawie, lecz powrócił wkrótce do malarstwa i ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Monachium. Wszędzie, gdzie przebywał, wyróżniał się postawą chrześcijańską, a jego silna osobowość wywierała duży wpływ na otoczenie. Po ogłoszeniu amnestii w 1874 r. powrócił do kraju. Zaczął poszukiwać nowego ideału życia, czego wyrazem stało się jego malarstwo. Oparte dotychczas na motywach świeckich, zaczęło teraz czerpać natchnienie z tematów religijnych.

Obraz Ecce Homo autorstwa św. Brata Alberta ChmielowskiegoJeden z jego najlepszych obrazów Ecce Homo jest owocem głębokiego przeżycia tajemnicy bezgranicznej miłości Boga do człowieka (obraz ten znajduje się obecnie w ołtarzu sanktuarium Brata Alberta w Krakowie przy ulicy Woronicza 10). Religijne obrazy Adama Chmielowskiego przyniosły mu miano „polskiego Fra Angelico”. Bez wątpienia duże znaczenie w życiu duchowym Adama Chmielowskiego miały rekolekcje, które odbył u jezuitów w Tarnopolu.
W 1880 r. nastąpił duchowy zwrot w jego życiu. Będąc w pełni sił twórczych porzucił malarstwo i liczne kontakty towarzyskie i mając 35 lat wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi z zamiarem pozostania bratem zakonnym. Po pół roku, w stanie silnej depresji, opuścił nowicjat. Do stycznia 1882 roku leczył się w zakładzie dla nerwowo chorych w Kulparkowie koło Lwowa. Następnie przebywał u swojego brata na Podolu, gdzie w atmosferze spokoju i miłości powrócił całkowicie do równowagi psychicznej. Zafascynowała go duchowość św. Franciszka z Asyżu, zapoznał się z regułą III zakonu i rozpoczął działalność tercjarską, którą pragnął upowszechnić wśród podolskich chłopów. Wkrótce ukaz carski zmusił go do opuszczenia Podola.
W 1884 r. przeniósł się do Krakowa i zatrzymał się przy klasztorze kapucynów. Pieniędzmi ze sprzedaży swoich obrazów wspomagał najbiedniejszych. Jego pracownia malarska stała się przytuliskiem. Tutaj zajmował się nędzarzami i bezdomnymi, widząc w ich twarzach sponiewierane oblicze Chrystusa. Poznał warunki życia ludzi w tzw. ogrzewalniach miejskich Krakowa. Był to kolejny moment przełomowy w życiu zdolnego i cenionego malarza. Z miłości do Boga i ludzi Adam Chmielowski po raz drugi zrezygnował z kariery i objął zarząd ogrzewalni dla bezdomnych. Przeniósł się tam na stałe, aby mieszkając wśród biedoty, pomagać im w dźwiganiu się z nędzy nie tylko materialnej, ale i moralnej.
25 sierpnia 1887 roku Adam Chmielowski przywdział szary habit tercjarski i przyjął imię brat Albert. Dokładnie rok później złożył śluby tercjarza na ręce kard. Albina Dunajewskiego. Ten dzień jest jednocześnie początkiem działalności Zgromadzenia Braci III Zakonu św. Franciszka Posługujących Ubogim, zwanego popularnie „albertynami”. Przejęło ono od zarządu miasta opiekę nad ogrzewalnią dla mężczyzn przy ulicy Piekarskiej w Krakowie. W niecały rok później brat Albert wziął również pod swoją opiekę ogrzewalnię dla kobiet, a grupa jego pomocnic, którymi kierowała siostra Bernardyna Jabłońska, stała się zalążkiem „albertynek”.
Formacja dla kandydatów i kandydatek do obu zgromadzeń organizowana była w domach pustelniczych; najbardziej znanym stała się tzw. samotnia na Kalatówkach pod Zakopanem. Nowicjat był surowy, aby zawczasu z życia w tych zgromadzeniach mogły wycofać się osoby słabsze. Do trudnej pracy potrzeba bowiem było ludzi wyjątkowo zahartowanych zarówno fizycznie, jak i moralnie. Przytuliska znajdujące się pod opieką albertynów i albertynek były otwarte dla wszystkich potrzebujących, bez względu na narodowość czy wyznanie, zapewniano pomoc materialną i moralną, stwarzano chętnym możliwości pracy i samodzielnego zdobywania środków utrzymania.
Albert był człowiekiem rozmodlonym, pokutnikiem. Odznaczał się heroiczną miłością bliźniego, dzieląc los z najuboższymi i pragnąc przywrócić im godność. Pomimo swego kalectwa wiele podróżował, zakładał nowe przytuliska, sierocińce dla dzieci i młodzieży, domy dla starców i nieuleczalnie chorych oraz tzw. kuchnie ludowe. Za jego życia powstało 21 takich domów, gdzie potrzebujący otaczani byli opieką 40 braci i 120 sióstr. Przykładem swego życia Brat Albert uczył współbraci i współsiostry, że trzeba być „dobrym jak chleb”. Zalecał też przestrzeganie krańcowego ubóstwa, które od wielu lat było również jego udziałem.
Zmarł w opinii świętości, wyniszczony ciężką chorobą i trudami życia w przytułku, który założył dla mężczyzn, 25 grudnia 1916 r. w Krakowie. Pogrzeb na Cmentarzu Rakowickim 28 grudnia 1916 roku stał się pierwszym wyrazem czci powszechnie mu oddawanej. Św. Jan Paweł II beatyfikował go 22 czerwca 1983 r. na Błoniach krakowskich, a kanonizował 12 listopada 1989 r. w Watykanie. Jest patronem zakonów albertynek i albertynów, a w Polsce także artystów plastyków.
Postacią brata Alberta, artysty, który porzucił sztukę dla służby Bogu, był zafascynowany Karol Wojtyła już w latach swojej młodości. Tej postaci poświęcił dramat „Brat naszego Boga”, napisany w latach 1944-1950. Sztukę zaczęto wystawiać w polskich teatrach zaraz po wyborze kard. Wojtyły na papieża. W 1997 r. na jej podstawie powstał film w reżyserii Krzysztofa Zanussiego pod tym samym tytułem.

W ikonografii św. Albert przedstawiany jest w szarobrązowym płaszczu zakonnym. Ramieniem otacza ubogiego.

Zobacz także:

  •  Święta Alina z Forest, męczennica 
•  Święty Grzegorz Barbarigo, biskup

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święta i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.