26 lutego – wspomnienie Świętego Aleksandra, biskupa

(Iz 49,14-15)
Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

(Ps 62,2-3.6-9)
REFREN: Jedynie w Bogu spokój znajdzie dusza

Jedynie w Bogu spokój znajdzie ma dusza,
od Niego Przychodzi moje zbawienie.
Tylko On jest opoką i zbawieniem moim,
twierdzą moją, więc się nie zachwieję.

Jedynie w Bogu szukaj spokoju, dusza moja,
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On tylko jest skałą i zbawieniem moim,
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję.

W Bogu zbawienie moje i chwała,
Bóg opoką mocy mojej i moją ucieczką.
W każdym czasie jemu ufaj, narodzie.
Przed Nim wylejcie wasze serca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja

(1 Kor 4,1-5)
Bracia: Niech  uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.

(Mt 6,33)
Starajcie się naprzód o królestwo Boże i o jego sprawiedliwość, a wszystko będzie wam dodane.

(Mt 6,24-34)
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Dopóki Duch Święty nie przekona nas o miłości Boga, dopóty nie poczujemy się prawdziwie wolni, lecz będziemy wewnętrznie podzieleni, chwiejni. Bóg, nie zrażając się naszymi kryzysami, zwątpieniami, poczuciem osamotnienia, nie przestaje powtarzać: Ja nie zapomnę o tobie. Kiedy w końcu dotrą do nas te słowa, znajdziemy spokój. Przyjęcie z wiarą miłości Bożej w Eucharystii jest najlepszą receptą na wszystkie nasze troski.
Ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” maj 2008, s. 116

Jeden dzień

Jak to dobrze, że w Ewangelii Chrystus podaje nie tylko zasady życia wiarą i miłością, lecz również konkretne wskazania, podpowiadając niejako, jak te zasady należy zastosować w życiu. Jedna z nich jest ujęta w słowach: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dość ma dzień swej biedy” (Mt 6, 34). Jest to recepta na zachowanie w życiu ewangelicznie rozumianej wolności.

To jest mniej więcej tak, jak z wysyłaniem paczki. Codziennie rano otrzymuję do Pana Boga duże pudełko. Mam w nim umieścić bogactwo całego dnia. Mogę to pudełko zostawić puste, tracąc przez lenistwo cenne godziny, i mogę je wypełnić rzeczami bardzo wartościowymi, marnymi a nawet złymi. Godzina po godzinie, chcę czy nie chcę, pudełko się zapełnia. Pan Jezus przypomina, byśmy mieli na uwadze wyłącznie to pudełko, które wypełniamy. Z punktu widzenia praktycznego ważnym momentem jest zakończenie dnia. Chodzi bowiem o to, by wypełnione pudełko zapakować, zaadresować i wysłać do domu Ojca w niebie. Tam gromadzone paczki wszystkich dni życia po naszej śmierci zostaną otwarte i z punktu widzenia wartości wiecznych odpowiednio ocenione.

Najczęściej popełniany błąd polega na tym, że ludzie wieczorem ani nie zamykają paczki, ani jej nie wysyłają na ręce Boga. Zostaje ona otwarta przy ich łóżkach, a kiedy następnego dnia rano otwierają oczy obok niej stoi następne pudełko, które trzeba pakować. Ponieważ z wczorajszego wiele spraw nie zostało zamkniętych, więc wloką się one do następnego. Za dziesięć dni mają już dziesięć otwartych pudełek, wszystkie pełne i połączone ze sobą wlokącymi się z dnia na dzień sprawami. Człowiek zaczyna się gubić. Sam już nie może zajmować się tym, co było, bo odbije się to źle na tym, co aktualnie robi. W tej sytuacji nie zostaje mu nic innego, jak wzywać kogoś, by pomógł zrobić porządek. On sam dusi się, brakuje mu wolnej przestrzeni, jest przywalony swoją przeszłością.

Drugi prawie równie częsty błąd polega na bezpodstawnym martwieniu się o jutro, które nigdy do nas nie należy. Martwienie się tym, co będzie, to nic innego jak tracenie cennego czasu dnia dzisiejszego i przelewanie domniemanych smutków i goryczy przyszłości w aktualnie pakowane pudełko. Nie należy martwić się na zapas.

„Dość ma dzień swojej biedy”. Ileż życiowej mądrości jest zawartej w tym krótkim zdaniu Chrystusa. Wystarczy to jedno zdanie Ewangelii zrealizować w stu procentach, tak jak radzi Jezus, by odkryć smak prawdziwej wolności. Jakże spokojna jest noc człowieka, który paczkę minionego dnia odesłał na adres swego wiecznego mieszkania. Jego przeszłość jest zawsze uporządkowana, czeka na następny dzień, by go wypełnić dobrem i wysłać do Boga. O jutro nie musi się martwić. „Dzień jutrzejszy sam o siebie troszczyć się będzie”.

Najnieszczęśliwsi ludzie na ziemi to ci, którzy od lat nie wysyłają wieczorem zapakowanego dnia na ręce Boga. Zagubieni w przeszłości i zatroskani o przyszłość. Niewolnicy swego własnego życia.

Jeśli każdy mój dzień jest w rękach Ojca, to i ja w każdym momencie mogę złożyć w nie swoje własne serce. Na tym polega ewangelicznie rozumiana wolność. I tylko w niej można realnie planować przyszłość. Umiejętność życia dniem dzisiejszym jest piękna przez to, że człowiek jest gotów zarówno pakować dobro przez sto lat na Ziemi, jak i skończyć pakowanie w dniu dzisiejszym. Czynienie dobra w czasie jest dla niego źródłem radości, ale i myśl o zakończeniu tego dzieła i spotkaniu z Ojcem w wieczności wypełnia go szczęściem.
Ks. Edward Staniek

Święty Aleksander, biskup

Święty Aleksander

Aleksander urodził się w 250 r. Był biskupem Aleksandrii. Nazwę Aleksandria nosi kilkadziesiąt miast, które założył Aleksander Wielki (356-323 przed Chrystusem). W tym wypadku mowa o Aleksandrii egipskiej. W dziejach pierwszych wieków chrześcijaństwa miasto to odegrało wybitną rolę. Wystarczy wspomnieć, że po Rzymie w Martyrologium Kościoła jest najczęściej wspominane obok Konstantynopola. Samych biskupów tego miasta, wyniesionych do chwały ołtarzy, jest jedenastu. Wśród nich są św. Atanazy, doktor Kościoła (+ 373), św. Cyryl, doktor Kościoła (+ 444) i św. Jan Jałmużnik (+ ok. 616).
Od pierwszych lat swojej młodości Aleksander poświęcił się służbie Bożej. Zajmował wśród kleru aleksandryjskiego za rządów św. Piotra, a potem św. Achilla, wybitne miejsce, skoro po śmierci tego ostatniego został wybrany jego następcą (313).
Największą zasługą Aleksandra było to, że jako pierwszy rozpoznał błędy Ariusza i z całą stanowczością je zwalczał. Gdyby biskupi Kościoła na Wschodzie poszli jego śladem, herezja Ariusza nie wyrządziłaby Kościołowi Chrystusowemu tyle krzywdy, zaoszczędziłaby mu wielu ran. Ariusz pochodził z Cyrenajki (Afryka), ale kształcił się w Aleksandrii. Tam też został wyświęcony na kapłana. Kiedy Ariusz zaczął publicznie głosić swoją błędną naukę, że Pan Jezus nie jest Synem Bożym naturalnym, ale tylko z adopcji, Aleksander zwołał synod, na którym nauka Ariusza została potępiona (320). Naukę tę potępił również pierwszy sobór powszechny, zebrany w Nicei w roku 325. Cesarz skazał Ariusza na wygnanie, a jego pisma jako heretyckie nakazał spalić.
Aleksander wyróżnił się nie tylko jako żarliwy obrońca czystości wiary, ale również jako doskonały administrator i duszpasterz. Wystawił w Aleksandrii największy kościół ku czci św. Teonasa. Do mnichów, żyjących w wielkich koloniach w Egipcie, posyłał kapłanów. Zwołał synod biskupów Egiptu i Libii (320). Zostawił także 70 listów do różnych hierarchów, które stanowią cenne źródło dokumentalne dla poznania ówczesnych dziejów. Wśród nich jest list do cesarza Konstantyna I Wielkiego z prośbą o inicjatywę zwołania soboru powszechnego, co się też stało (325). Na tym soborze w Nicei w imieniu Aleksandra przemawiał diakon Kościoła aleksandryjskiego, św. Atanazy, wykazując błędy Ariusza, które zostały potępione. Atanazy właśnie po Aleksandrze objął stolicę biskupią w tym mieście. Aleksander pożegnał ziemię dla nieba 18 kwietnia 326 roku.
W ikonografii przedstawiany jest z rylcem w dłoni.

Zobacz także:

  •  Święta Paula Montal, dziewica

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Święci i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s