8 listopada – wspomnienie Świętej Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej, dziewicy

(Tt 2,1-8.11-14)
Głoś to, co jest zgodne ze zdrową nauką: że starcy winni być ludźmi trzeźwymi, statecznymi, roztropnymi odznaczającymi się zdrową wiarą, miłością, cierpliwością. Podobnie starsze kobiety winny być w zewnętrznym ułożeniu jak najskromniejsze, winny unikać plotek i oszczerstw, nie upijać się winem, a uczyć innych dobrego. Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, jak mają być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom – aby nie bluźniono słowu Bożemu. Młodzieńców również upominaj, aby byli umiarkowani; we wszystkim dawaj wzór dobrych uczynków własnym postępowaniem w nauczaniu okazuj prawość, powagę, mowę zdrową, wolną od zarzutu, ażeby przeciwnik ustąpił ze wstydem, nie mogąc nic złego o nas powiedzieć. Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.

(Ps 37, 3-4. 18 i 23. 27 i 29)
Refren: Zbawienie prawych pochodzi od Pana

Miej ufność w Panu i czyń to co dobre,
a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie.
Raduj się w Panu,
a On spełni pragnienia twego serca.

Pan zna dni postępujących nienagannie,
a ich dziedzictwo trwać będzie na wieki.
Pan umacnia kroki człowieka,
a w jego drodze ma upodobanie.

Odstąp od złego, czyń dobrze,
abyś mógł przetrwać na wieki.
Sprawiedliwi posiądą ziemię
i będą ją zamieszkiwać na wieki.

(J 14, 23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy.

(Łk 17,7-10)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

„Wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” – oto jedyna możliwa zasługa chrześcijanina, niezależnie od tego, czy jest mężczyzną, czy kobietą, osobą młodszą czy starszą, ministrem czy sprzedawczynią. Słowo Boże przypomina nam dziś o naszych obowiązkach stanu, ukazując je jako daną nam od Boga drogę do rozumnego i sprawiedliwego życia na tym świecie. Krocząc nią wiernie wraz z Panem, sprawiamy Mu radość, a On spełnia pragnienia naszego serca – niektóre już teraz, a niektóre w wieczności, której przedsmak daje nam Eucharystia.
Mira Majdan, „Oremus” listopad 2006, s. 66

Wyprowadzę ją na pustynię

O Boże, tylko w Tobie spoczywa dusza moja (Ps 62, 2)

Jak dla Izraela pierwszym krokiem do wyjścia na spotkanie z Bogiem na pustyni było uwolnienie z niewoli egipskiej, tak pierwszym warunkiem wejścia na pustynię oczyszczenia ducha jest zawsze całkowite uwolnienie się z niewoli grzechu. Również ten, kto długo ćwiczył się w życiu duchowym, zawsze potrzebuje tego, ponieważ „pozostają jeszcze w duszy zmazy starego człowieka, choćby ich dusza nie widziała i nie czuła” (J.K.: N. II, 2, 1). Nawet św. Paweł, chociaż tak bardzo obdarowany przez Boga, nieustannie dostrzegał w sobie resztki pożądliwości, źródło rozdźwięku i głębokiej walki: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę… Wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach moich zaś spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu… Nieszczęsny ja człowiek. Któż mnie wyzwoli z ciała [co wiedzie ku] tej śmierci?” (Rz 7, 18-19. 22-24). Tylko Bóg może dokonać tego dzieła uwolnienia, całkowitego oczyszczenia serca ludzkiego, podobnie jak tylko On mocą swego ramienia zdołał oswobodzić swój naród z niewoli faraonów. A Bóg wkracza czyniąc próżnię, pustynię wokół wybranego stworzenia, które pragnie doprowadzić do ścisłego współżycia z sobą. Dokonuje się to w sposób bardzo prosty, poprzez koleje życia mniej lub więcej wspólne wszystkim ludziom: smutki, rozłąki, niepowodzenia, niezrozumienie, choroby, do których Bóg dodaje pozorne lecz bolesne opuszczenie ze swej strony. W nawale trudności zewnętrznych i utrapieniu wewnętrznym człowiek odczuwa, że budzą się w nim zupełnie niespodziewanie nieuporządkowane poruszenia namiętności, które od dawna uważał za przezwyciężone przez siebie: niecierpliwość, gniew, odraza do dobrego-, a jeszcze bardziej niezwykły trud odprawiania modlitwy. Wówczas zdaje sobie sprawę, że jest jeszcze bardzo daleko od tego, by poddać całkowicie ciało duchowi, i za św. Pawłem woła: „Któż mnie uwolni od tego ciała, co wiedzie ku tej śmierci?” W ten sposób stopniowo wyzwala się z wszelkiego poczucia samowystarczalności i nabywa głębokiej pokory. Bóg, chociaż w sposób ukryty, nie przestaje go wspierać swoją laską, ponieważ bolesne doświadczenia oczyszczające nie prowadzą ku śmierci, lecz do życia. A kiedy ktoś „dojdzie do całkowitego wyniszczenia, co nastąpi w najgłębszej pokorze, wtedy dokona się zjednoczenie duchowe pomiędzy duszą a Bogiem” (J.K.: Dr. II, 7, 11).

Boże mój, tutaj na ziemi wszystko jest nędzne, zimne t oschłe. Od stworzeń nie pragnę i nie oczekuję niczego więcej; nie pragnę nawet znaleźć w nich jakiegoś życia, przyszłości… lecz czy mam zadowalać się tym, o Boże mój? Nie, próżnia, jaką pozostawiają stworzenia, powinna być wypełniona. A czym? Czy może mną samą? Co za szaleństwo!.., O Miłości nie stworzona, nieskończona, o Życie moje, dopomóż mi podnieść się do Ciebie… Sama z siebie nie jestem do tego zdolna. Moim obowiązkiem jest tylko modlitwa, wyczekiwanie pokorne, wytrwale i ufne. Ty następnie, w swym miłosierdziu i dobroci, pozwolisz mi żyć z siebie, według Twoich uwielbienia godnych planów, ani więcej, ani mniej, ponieważ tak się Tobie podoba, nie zaś dla korzyści, jakie by stąd mogły dla mnie wyniknąć.
Ty nas stworzyłeś, abyśmy żyli, o Boże, lecz abyśmy żyli Tobą, a nie rzeczami doczesnymi lub samymi sobą. O, spraw, żebym mogła dojść do boskiego strumienia miłości, na chwałę Twojego imienia; spraw, aby ona przeniosła moje czynności, jak już Twoja łaska przeniosła moje myśli i pragnienia. Bez Twojego wszechmocnego działania jestem niezdolna do czegokolwiek (bł. M. Teresa de Soubiran).

„Umarliście i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu”… (Kol 3, 3). Cóż to znaczy, jeżeli nie to, że dusza, dążąca do zjednoczenia z Tobą, o Boże mój, w niezdobytej twierdzy świętego skupienia, powinna przynajmniej duchem oddzielić się, ogołocić, oddalić od wszystkiego?… „Codziennie umieram” (1 Kor 15, 31). Umniejszam się, wyrzekam się siebie z każdym dniem coraz bardziej, abyś Ty, o Chryste, we mnie wzrastał i był uwielbiony. Pozostaję bardzo mała w głębi mojego ubóstwa. Widzę własne nic, własną nędzę i niemoc. Uznaję, że nie jestem zdolna postępować i wytrwać. Padam z moją nędzą i uznając ją otwarcie, stawiam ją przed Twoim miłosierdziem, o mój umiłowany Mistrzu… Całą radość dla mej duszy, oczywiście co do woli, a nie co do uczucia, znajduję w tych wszystkich okolicznościach, które mnie wyniszczają, poniżają i dają sposobność do ofiary, gdyż pragnę zrobić miejsce Tobie… Nie chcę już żyć życiem własnym, lecz przeobrazić się w Ciebie, aby życie moje było raczej życiem Bożym aniżeli ludzkim i żeby Ojciec niebieski spoglądając na mnie mógł rozpoznać we mnie obraz Syna swego umiłowanego, w którym sobie upodobał (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: I Rekolekcje 3, 2).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 439

Święta Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej, dziewica

Święta Elżbieta Catez

Elżbieta Catez urodziła się 18 lipca 1880 r. w Avor niedaleko Bourges (Francja), gdzie stacjonował oddział, w którym jej ojciec był kapitanem. Dziewczynka była niezwykle uparta i wybuchowa, a na dodatek obdarzona mnóstwem energii. Ojciec próbował wychowywać ją drogą łagodnej perswazji. Nazywał ją pieszczotliwie „małym diablątkiem”. Kiedy dziewczynka miała 7 lat, jej ojciec zmarł. Wychowanie matki okazało się dość surowe. Na dodatek wraz ze śmiercią ojca sytuacja finansowa w domu znacznie się pogorszyła, co zmusiło rodzinę do przeprowadzki do Dijon. Zamieszkali w pobliżu klasztoru karmelitanek bosych.
O życiu Elżbiety zadecydowały fakty związane z przygotowaniem się do pierwszej Komunii świętej. Elżbieta wielokrotnie później potwierdzała, że dzień ten był dla niej decydujący. Wówczas to postanowiła wytrwale pracować nad swoim charakterem. W swoim dzienniczku zapisała niezwykłe doświadczenie miłości i bliskości Boga, a także pragnienie oddania Mu się całą duszą. Jako kilkunastoletnia dziewczyna doświadczała pierwszych łask mistycznych. Była piękna, radosna i naturalna w sposobie bycia, budziła ogólną sympatię.
Dalej jej życie toczyło się zwykłym torem: zaczęła dojrzewać, weszła do towarzystwa, bywała na przyjęciach. Była postrzegana jako wyjątkowa osobowość i niezwyczajna dziewczyna. Miała też talent muzyczny: w 1893 roku wygrała konkurs fortepianowy. Cieszyła się wszystkimi tymi przyjemnościami, a jednak pozostawały one jakby na marginesie jej życia, ponieważ w jego centrum był Chrystus. Na sali balowej zdarzało się Elżbiecie tęsknić za tabernakulum.
Mając 14 lat złożyła w sercu śluby czystości i postanowiła wstąpić do Karmelu. Z postanowienia jednak nie zwierzyła się matce przez kilka lat. Kiedy to wreszcie nastąpiło, matka Elżbiety zabroniła córce chodzić do Karmelu, ograniczyła jej chodzenie do kościoła i przystępowanie do Komunii świętej, a postanowienie dziewczyny uznała za „wybujałą religijność”. Choć z ograniczonym dostępem do kościoła i sakramentów, Elżbieta doznawała nadal łask mistycznych. Zwierzała się z nich jednak tylko swojemu spowiednikowi. W końcu jej matka uległa i wyraziła powściągliwą zgodę na to, by dziewczyna wstąpiła do zakonu po ukończeniu 21 lat. Tak też się stało. W 1901 r. Elżbieta Catez wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Dijon. W ciągu kolejnych pięciu lat pracy, modlitwy i głębokiego cierpienia Elżbieta wspięła się na szczyty duchowe.
W 8 dni po wstąpieniu do Karmelu przełożona zapytała Elżbietę: „Jaki jest twój ideał świętości?” Odpowiedź padła bez wahania: „Żyć miłością”. „A jaki jest sposób, by najszybciej to osiągnąć?” „Uczynić się całkiem małą, oddać się Bogu bezpowrotnie”. Postulat upłynął jej pogodnie. Natomiast wraz z wejściem w okres nowicjatu zaczął się dla Elżbiety okres udręki i niepokojów. Jej samej i jej przełożonym wydawało się, że nie wytrwa za murami Karmelu. Mimo to kontynuowała nowicjat, a w 1903 złożyła śluby zakonne. Wtedy też burza w jej sercu zaczęła cichnąć.

Święta Elżbieta CatezJej zakonne imię „od Trójcy Przenajświętszej” stało się programem jej życia, a także drogą, na której odkryła Boga Trójjedynego. Elżbieta Catez była szczególnie domem Boga w Trójcy. W pewnym momencie jednak przyjęła drugie imię „Laudem Gloriæ” – [ku] chwale Majestatu [Boga]. Jest to wyrażenie z Listu św. Pawła do Efezjan, którym podpisywała listy. Moment, w którym je przeczytała, był kolejnym przełomem w jej życiu. Od tej chwili, jak wspominają ludzie, którzy ją znali, zaczęła już na ziemi żyć życiem nieba.
Ostatni etap życia Elżbiety to choroba Addisona, która zaatakowała ją w 1906 roku. Elżbieta przeżyła ją jako wstępowanie przez krzyż ku Bogu. Niezwykle bolesna niedoczynność nadnerczy była przyczyną wielkiego bólu ciała i cierpień związanych z przyjmowaniem pokarmów. Jej ostatnie dni na ziemi przebiegały tak: 30 października położyła się do łóżka, z którego już więcej nie wstała. Nazajutrz przyjęła raz jeszcze ostatnie namaszczenie, a w dniu Wszystkich Świętych po raz ostatni – Jezusa Eucharystycznego. 8 listopada wypowiedziała ostatnie słowa, jakie zdołano zrozumieć: „Idę do Światła, do Miłości, do Życia”. Nazajutrz, 9 listopada 1906 r. o szóstej rano, zmarła. Miała wówczas 26 lat.

Życie Elżbiety znamy dość szczegółowo dzięki zapiskom jej przeoryszy, matki Germaine, oraz karmelity o. Konrada Meestera, a przede wszystkim dzięki jej obfitym pismom (ponad 300 listów i książki są dostępne także na polskim rynku wydawniczym).
Zostawiła też po sobie wiele modlitw. Jedna z nich, uważana za jej modlitewny testament, zaczyna się tak: „Uwielbiam Cię, mój Boże, Trójco Przenajświętsza! Dopomóż mi zupełnie zapomnieć o sobie, abym nieporuszona i uspokojona, mogła zamieszkać w Tobie tak, jakby moja dusza znajdowała się już w wieczności. Oby już nic nie zdołało zamącić mego pokoju ani wyprowadzić mnie z Ciebie, o mój Ty Niezmienny, lecz niech każda minuta coraz głębiej zanurza mnie w Twoją Tajemnicę. Napełnij pokojem moją duszę, uczyń w niej swoje niebo, swoje ulubione mieszkanie i miejsce swego odpoczynku. Obym nigdy nie zostawiała Ciebie samego, lecz była tam zawsze cała, cała czuwająca z wiarą, cała pogrążona w adoracji i cała zdana na Twoje stwórcze działanie”.
Beatyfikacji Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej dokonał papież św. Jan Paweł II 25 listopada 1984 r. w Rzymie. W czasie audiencji następnego dnia po beatyfikacji papież powiedział: „Wraz z bł. Elżbietą rozbłyska dla nas nowe światło, w naszym świecie tak pełnym niepewności i ciemności pojawia się nowy przewodnik – pewny i bezpieczny, który ukazuje nam, w imię Tajemnicy Trójcy, drogę zbawienia i środki do jego osiągnięcia”. Kanonizacji przewodniczył papież Franciszek na placu św. Piotra w Watykanie w niedzielę, 16 października 2016 r.

Zobacz także:

  •  Błogosławiony Jan Duns Szkot, prezbiter
•  Święty Godfryd z Amiens, biskup
•  Święty Adeodat I, papież
•  Święci Czterej Koronowani, męczennicy
•  Bazylika katedralna w Płocku

*****
Biblia w rok – czytania na 8 listopada

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Pismo Święte, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s