1 października – Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy i doktora Kościoła

(Hi 42,1-3.5-6.12-17)
Hiob odpowiedział Panu, i rzekł: Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić. Kto przesłania zamiar nierozumnie? O rzeczach wzniosłych mówiłem. To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem. Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele. A teraz Pan błogosławił Hiobowi, tak że miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. Miał jeszcze siedmiu synów i trzy córki. Pierwszą nazwał Gołębicą, drugą Kasją, a trzecią Rogiem Antymonu. Nie było w całym kraju kobiet tak pięknych jak córki Hioba. Dał im też ojciec dziedzictwo między braćmi. I żył jeszcze Hiob sto czterdzieści lat, i widział swych potomków – w całości cztery pokolenia. Umarł Hiob stary i pełen lat.

(Ps 119,66.71.75.91.125.130)
Refren: Okaż swym sługom pogodne oblicze

Naucz mnie trafnego sądu i umiejętności,
bo ufam Twoim przykazaniom.
Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś,
bym się nauczył Twych ustaw.

Wiem, Panie, że sprawiedliwe są Twoje wyroki,
że dotknąłeś mnie słusznie.
Wszystko trwa do dzisiaj według Twoich wyroków,
bo wszelkie rzeczy Ci służą.

Jestem Twoim sługą, daj, abym zrozumiał
i poznał Twoje napomnienia.
Poznanie Twoich słów oświeca
i naucza niedoświadczonych.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Łk 10,17-24)
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus (1873-1897) opisuje swoje przylgnięcie do Boga jako napełnienie serca miłością, zapomnienie o sobie i poczucie szczęścia. Ukazuje nowy obraz świętości: być świętym to zaufać Bogu, przylgnąć do Niego jak małe dziecko. Tylko tak możemy znaleźć się w ramionach Jezusa, a te ramiona są jak winda do nieba. Dlatego nie trzeba być wielkim, by zdobyć niebo. Przeciwnie – trzeba być małym, ciągle mniejszym i mniejszym. A ta małość nie ma nic wspólnego z poniżaniem siebie, lecz jest ufnym powierzeniem się Bogu.
Małgorzata Konarska, „Oremus” październik 2007, s. 4

Błogosławieni uciśnieni

Jeśli współcierpimy z Tobą, o Chryste, wespół z Tobą żyć i królować będziemy (2 Tm 2, 11-12)

Kiedy utrapienia fizyczne lub moralne dręczą człowieka i niemal więzią go w położeniu bez wyjścia, niełatwo wierzyć w błogosławieństwo, które ogłosił Pan. Cierpienie jednak kryje zawsze tajemnicę życia i zbawienia. „Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości — mówi psalm. — Kto postępuje naprzód, wśród płaczu niosąc ziarno na zasiew, z powrotem przyjdzie wśród radości przynosząc swoje snopy” (Ps 126, 5-6). Jak ziarno musi obumrzeć w ziemi, aby dać życie nowym kłosom, tak człowiek musi być zmiażdżony w cierpieniu, by przynieść owoce radości wiecznej. Lecz pociechy należy oczekiwać i spodziewać się tylko od Boga. Trzeba Go oczekiwać. Jedynego, który zbawia i przemienia płacz w prawdziwą radość. Trzeba mieć odwagę podjąć krzyż nie tylko z rezygnacją, lecz także z miłością, ze stanowczą wolą, by iść za cierpiącym Jezusem aż na Kalwarię, aż do grobu, bo tylko ze śmierci może wyróść zmartwychwstanie. A trzeba to czynić sercem poszerzonym przez miłość, która przyjmuje cierpienie i śmierć, również za zmartwychwstanie braci. Wówczas zrozumie się, dlaczego św. Paweł powiedział: „Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku” (2 Kor 7, 4). A dla tego, kto umie cierpieć z Chrystusem za zbawienie świata, błogosławieństwo cierpienia zaczyna się sprawdzać tutaj na ziemi.

Lecz dla tych, którzy miłują Boga, istnieją jeszcze inne powody do płaczu. Są to np. palące łzy św. Augustyna, który nie przestaje się Żalić: „Późno Cię pokochałem, Piękności, tak dawna a tak nowa, późno Cię pokochałem” (Wyznania X, 27, 38). Są to łzy Magdaleny pokutującej i Piotra opłakującego swój błąd. Są to łzy tego, kto chociaż miłuje szczerze Boga, musi każdego dnia wyrzucać sobie jakąś słabość czy niewierność; te święte łzy skruchy, dar Ducha Świętego, oczyszczają z grzechu i jednoczą z Bogiem. I jeszcze łzy za wszelkie zło, które szerząc się na świecie pochłania tyle ofiar, gubi tylu niewinnych, odciąga od wiary, uciska Kościół, obraża Boga. Również te łzy, które towarzyszą łzom Chrystusa nad Jerozolimą i Jego konaniu w ogrodzie Getsemani, zostaną otarte, kto bowiem cierpi z Chrystusem, będzie z Nim uwielbiony (Rz 8, 17).

Boże mój, oto jestem przed Tobą, nędzny, mały, ogołocony ze wszystkiego. Jestem niczym, nic nie posiadam i nic nie mogę… Ty jesteś moim wszystkim, moim bogactwem.
Boże mój, dziękuję Ci, że chciałeś, abym był niczym w obliczu Twoim… Dzięki Ci za złudzenia, niesprawiedliwości, upokorzenia. Uznaję, że były mi potrzebne. O Boże mój, bądź błogosławiony, kiedy mnie doświadczasz. Wyniszczaj mnie coraz więcej. Obym był w budowie nie jako kamień obrobiony i wygładzony ręką artysty, lecz jako ziarnko ciemnego piasku, wzięte z prochu drogi.
Boże mój, dziękuję Ci, że pozwoliłeś mi przewidzieć słodycz Twoich pociech. Dziękuję Ci, żeś mnie ich pozbawił. Nie opłakuję niczego, jedynie to, że nie dosyć Cię umiłowałem. I pragnę jedynie tego, by spełniła się Twoja wola. O Jezu, ręka Twoja jest słodka, nawet wówczas gdy doświadczenie sięga szczytu. Obym został ukrzyżowany, lecz ukrzyżowany dla Ciebie (Generał de Sonis).

Ty, o Panie, pocieszyłeś mnie w smutku. Istotnie, tylko ten szuka pociechy, kto znajduje się w nędzy… Tu, niestety, jest kraj zgorszenia, pokus, wszelkiego zła; lecz jeśli tutaj doznajemy ucisku, zasłużymy sobie na radość tam w górze; jeśli tutaj cierpimy, zasłużymy sobie na pociechę, tam w górze… Tu jest kraina umarłych. Znika kraina umarłych, przychodzi ziemia żyjących. W krainie umarłych panuje trud, cierpienie, strach, ból, pokusa, jęki i wzdychania. Tutaj ludzie szczęśliwi są z pozoru, a nieszczęśliwi w rzeczywistości, tutaj bowiem, na ziemi, złudną jest szczęśliwość, a prawdziwą nędza. Lecz uznając, że teraz jestem pogrążony w prawdziwej nędzy, potem doznam prawdziwej szczęśliwości. I właśnie dlatego, że teraz jestem nędzny, słucham Ciebie, o Panie, gdy mówisz: „Błogosławieni, którzy płaczą!”
Tak, prawdziwie szczęśliwi ci, którzy płaczą! Nic nie jest tak blisko nędzy jak płacz; nic tak dalekiego i przeciwnego nędzy jak szczęśliwość; a jednak Ty mówisz o płaczących i nazywasz ich szczęśliwymi… Lecz dlaczego są szczęśliwymi? Dlatego, że mają nadzieję. Dlaczego więc płaczą? Płaczą dlatego, że są tym, czym są teraz. Spraw, o Panie, abym płakał w tym życiu śmiertelnym, w utrapieniach obecnego życia, w czasie mego wygnania; lecz ponieważ uznaję, że jestem pogrążony w takich nędzach i płaczę z tego powodu, spraw, abym był szczęśliwy (św. Augustyn).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 272

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa z Lisieux

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, zwana także Małą Tereską (dla odróżnienia od św. Teresy z Avila, zwanej Wielką) albo Teresą z Lisieux, urodziła się w Alencon (Normandia) w nocy z 2 na 3 stycznia 1873 r. jako dziewiąte dziecko Ludwika i Zofii. Kiedy miała 4 lata, umarła jej matka. Wychowaniem dziewcząt zajął się ojciec. Teresa po śmierci matki obrała sobie za matkę Najświętszą Maryję Pannę. W tym samym roku (1877) ojciec przeniósł się z pięcioma swoimi córkami do Lisieux. W latach 1881-1886 Teresa przebywała u sióstr benedyktynek w Lisieux, które w swoim opactwie miały także szkołę z internatem dla dziewcząt.
25 marca 1883 r. dziesięcioletnia Teresa zapadła na ciężką chorobę, która trwała do 13 maja. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. W roku 1884 Teresa przyjęła pierwszą Komunię świętą. Odtąd przy każdej Komunii świętej powtarzała z radością: „Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus”. W tym samym roku otrzymała sakrament bierzmowania.
Przez ponad rok dręczyły ją poważne skrupuły. Jak sama wyznała, uleczenie z tej duchowej choroby zawdzięczała swoim trzem siostrom i bratu, którzy zmarli w latach niemowlęcych. W pamiętniku zapisała, że w czasie pasterki w noc Bożego Narodzenia przeżyła „całkowite nawrócenie”. Postanowiła zupełnie zapomnieć o sobie, a oddać się Jezusowi i sprawie zbawienia dusz. Zaczęła odczuwać gorycz i wstręt do przyjemności i ponęt ziemskich. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości. Miała wtedy zaledwie 13 lat.
Rok później skazano na śmierć głośnego bandytę, który był postrachem całej okolicy, Pranziniego. Teresa dowiedziała się z gazet, że zbrodniarz ani myśli pojednać się z Panem Bogiem. Postanowiła zdobyć jego duszę dla Jezusa. Zaczęła się serdecznie modlić o jego nawrócenie. Ofiarowała też w jego intencji specjalne pokuty i umartwienia. Wołała: „Jestem pewna, Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi (…). Oto mój pierwszy grzesznik. Dla mojej pociechy spraw, aby okazał jakiś znak skruchy”. Nadszedł czas egzekucji, lecz bandyta nawet wtedy odrzucił kapłana. A jednak ku zdziwieniu wszystkich, kiedy miał podstawić głowę pod gilotynę, nagle zwrócił się do kapłana, poprosił o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym Teresa zawołała szczęśliwa: „To mój pierwszy syn!”

Święta Teresa z LisieuxKiedy Teresa miała 15 lat, zapukała do bramy Karmelu, prosząc o przyjęcie. Przełożona jednak, widząc wątłą i bardzo młodą panienkę, nie przyjęła Teresy, obawiając się, że nie przetrzyma ona tak trudnych i surowych warunków życia. Teresa jednak nie dała za wygraną; udała się z prośbą o pomoc do miejscowego biskupa. Ten jednak zasłonił się prawem kościelnym, które nie zezwala w tak młodym wieku wstępować do zakonu. W tej sytuacji dziewczyna nakłoniła ojca, by pojechał z nią do Rzymu. Leon XIII obchodził właśnie złoty jubileusz swojego kapłaństwa (1887). Teresa upadła przed nim na kolana i zawołała: „Ojcze święty, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do Karmelu w piętnastym roku życia”. Papież nie chciał jednak uczynić wyjątku. Teresa chciała się wytłumaczyć, ale gwardia papieska usunęła ją siłą, by także inni mogli – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – ucałować nogi papieża.
Marzenie Teresy spełniło się dopiero po roku. Została przyjęta najpierw w charakterze postulantki, potem nowicjuszki. Zaraz przy wejściu do klasztoru uczyniła postanowienie: „Chcę być świętą”. W styczniu 1889 r. odbyły się jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. Jej drugim postanowieniem było: „Przybyłam tutaj, aby zbawiać dusze, a nade wszystko, by się modlić za kapłanów”. W roku 1890 złożyła uroczystą profesję. W dwa lata potem po raz ostatni odwiedził siostrę Teresę ojciec. Cierpiał już wtedy na zaburzenia umysłowe, ale rozpoznał córkę i powiedział do niej na pożegnanie: „W niebie”. Przełożona poznała się na niezwykłych cnotach młodej siostry, skoro zaledwie w trzy lata po złożeniu ślubów wyznaczyła ją na mistrzynię nowicjuszek. Obowiązek ten Teresa spełniała do śmierci, to jest przez cztery lata.
W zakonnym życiu zadziwiała jej dojrzałość duchowa. Starała się doskonale spełniać wszystkie, nawet najmniejsze obowiązki. Nazwała tę drogę do doskonałości „małą drogą dziecięctwa Bożego”. Widząc, że miłość Boga jest zapomniana, oddała się Bogu jako ofiara za zbawienie świata. Swoje przeżycia i cierpienia opisała w księdze Dzieje duszy.

Święta Teresa z LisieuxZanim zapadła na śmiertelną chorobę, Teresa była wyjątkowo surowo traktowana przez przełożoną, która uważała, że dziewczyna lekkomyślnie i niepoważnie zgłosiła się do Karmelu. Jej stały uśmiech brała za lekkie traktowanie swojej profesji. Także zakonnica, którą się s. Teresa opiekowała z racji jej wieku i kalectwa, nie umiała zdobyć się na słowo podzięki, ale często ją rugała i mnożyła swoje wymagania. Teresa cieszyła się z tych krzyży, bo widziała w nich piękny prezent, jaki może złożyć Bogu.
Na rok przed śmiercią zaczęły pojawiać się u Teresy pierwsze objawy daleko już posuniętej gruźlicy: wysoka gorączka, osłabienie, zanik apetytu, a nawet krwotoki. Pierwszy krwotok zaalarmował klasztor w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Mimo to siostra Teresa spełniała nadal wszystkie zlecone jej obowiązki: mistrzyni, zakrystianki i opiekunki jednej ze starszych sióstr. Zima w roku 1896/1897 była wyjątkowo surowa, klasztor zaś był nie ogrzewany. Teresa przeżywała prawdziwe tortury. Nękał ją uciążliwy kaszel i duszność. Przełożona zlekceważyła jej stan. Nie oddano jej do infirmerii ani nie wezwano lekarza. Uczyniono to dopiero wtedy, kiedy stan był już beznadziejny. Jeszcze wówczas zastosowano wobec chorej drakońskie środki, takie jak stawianie baniek. Z poranionymi plecami i piersiami musiała iść do normalnych zajęć i pokut zakonnych, nawet do prania. Do infirmerii posłano ją dopiero w lipcu roku 1897, gdzie po kilkunastu tygodniach niezwykłych mąk 30 września 1897 roku zmarła, zapowiedziawszy: „Chcę, przebywając w niebie, czynić dobro na ziemi. Po śmierci spuszczę na nią deszcz róż”.

Święta Teresa z LisieuxPius XI beatyfikował ją w 1923 r., a już w dwa lata później – kanonizował. W 1927 r. ogłosił ją, obok św. Franciszka Ksawerego, główną patronką misji katolickich. W roku 1890 bowiem – a więc jeszcze za życia Teresy – klasztor w Sajgonie zamierzał otworzyć w Hanoi drugi klasztor karmelitanek na ziemiach wietnamskich. W tej sprawie zwrócono się do klasztoru macierzystego w Lisieux o pomoc. Siostry zamierzały wysłać pomoc także w personelu. Wśród pierwszych ochotniczek była także siostra Teresa od Dzieciątka Jezus. Ustalenia trwały jednak zbyt długo; Teresa zachorowała i zmarła.
W roku 1944 Pius XII ustanowił św. Teresę drugą, obok św. Joanny d’Arc, patronką Francji. W 1997 r., w 100. rocznicę śmierci św. Teresy, papież św. Jan Paweł II ogłosił ją doktorem Kościoła – razem z Teresą z Avili i Katarzyną ze Sieny. Św. Teresa z Lisieux jest patronką zakonów: karmelitanek, teresek, terezjanek; archidiecezji łódzkiej.

W ikonografii św. Teresa przedstawiana jest na podstawie autentycznych fotografii. Jej atrybutami są: Dziecię Jezus, księga, pęk róż, pióro pisarskie.

Zobacz także:
•  Święty Remigiusz, biskup
•  Święty Roman Hymnograf, diakon

*****
Biblia w rok – czytania na 1 października

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Pismo Święte, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „1 października – Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy i doktora Kościoła

  1. mariaP pisze:

    Modlitwa do Pana Jezusa w tabernakulum
    Ułożona dla s. Marty od Jezusa

    Jezus! 16 lipca 1895
    O Boże, ukryty i uwięziony w tabernakulum! Z radością przychodzę do Ciebie co dzień wieczorem, by Ci podziękować za otrzymane łaski i prosić o przebaczenie win, które popełniłam w ciągu dnia, który przemija niby sen…
    O Jezu! Jakże bym się cieszyła, gdybym mogła sobie powiedzieć, że byłam wierna. Niestety! Często wieczorem smutek mnie ogarnia, gdyż czuję, że mogłabym lepiej odpowiedzieć Twoim łaskom… Gdybym była bardziej z Tobą zjednoczona, pokorniejsza i bardziej umartwiona, gdybym umiała okazać więcej miłości moim siostrom, miałabym mniej trudności w obcowaniu z Tobą na modlitwie. Mimo to, o mój Boże! nie chcę się jednak zniechęcać widokiem mojej nędzy i przychodzę do Ciebie z całą ufnością, wiedząc, że „nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” . Błagam Cię więc, Panie, racz mnie uzdrowić i przebaczyć mi winy, ja zaś pamiętać będę o tym, że dusza, której więcej odpuściłeś, powinna Cię więcej niż inne miłować …
    Ofiaruję Ci wszystkie uderzenia mego serca, jak również tyle samo aktów miłości i wynagrodzenia i łączę je z Twoimi nieskończonymi zasługami. Błagam Cię, mój Boski Oblubieńcze, racz sam przemienić duszę moją. Działaj w niej, nie licząc się z moimi oporami, gdyż pragnę kierować się jedynie Twoją wolą. Jutro, z pomocą Twej łaski, chcę zacząć nowe życie, którego każda chwila będzie aktem miłości i wyrzeczenia.
    Gdy tak będę przychodzić każdego wieczora do stóp Twego ołtarza, nadejdzie kiedyś i ostatni wieczór mego życia. Zacznie się wtedy dla mnie dzień wieczności nie znający zachodu i spocznę na Twym Boskim Sercu po walkach wygnania. Amen

    http://www.karmel.pl/klasyka/dzieje/index3.php

    … no i zaczal sie , 30 wrzesnia 1897 roku .
    W setna rocznice „ ja nie umieram , ja wstepuje w zycie „ w 1997 roku , podczas pelegrynacji jej relikwii do Bazyliki Sacre Coeur, mialo miejsce szczegolne wydarzenie . Do Bazyliki sciagnely wtedy tlumy ludzi , ktorzy zwykle do Kosciola nie zagladaja ; starzy i mlodzi , o roznym statusie spolecznych spotkali sie tego dnia przy relikwiarzu Teresy . Francuzki ksiadz pere Derobert ( duchowy syn Ojca Pio ) mowil , ze dawno nie widziano tam takich tlumow u kratek konfesjonalu . Lzy i skrucha , radosc serca u tych , ktorzy zwykle koczuja u stop Bazyliki … tak spelniala sie obietnica Teresy , …”splynal naprawde obfity deszcz roz lask Jezusowch …”
    Swieta Tereso , dziekujemy i wolamy , ze tez chcemy !!!

    Dla zainteresowanych ,w Bazylice w piatek 7pazdziernika o godzinie 15 tej Masza swieta ze sw. Siostra Faustyna i Teresa , nastepnie procesja .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s