5 kwietnia – wspominamy Świętego Wincentego Ferreriusza, prezbitera

Dzieje Apostolskie 4,32-37.
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze /uzyskane/ ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów.

Księga Psalmów 93(92),1ab.1c-2.5.
REFREN: Pan Bóg króluje, pełen majestatu

Pan króluje, oblókł się w majestat,
Pan odział się w potęgę i nią się przepasał.
Tak świat utwierdził,
że się nie zachwieje.

Twój tron niewzruszony na wieki,
Ty od wieków istniejesz, Boże.
Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary,
Twojemu domowi przystoi świętość,
po wszystkie dni, o Panie.

(J 3,15)
Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Ewangelia wg św. Jana 3,7b-15.
Jezus powiedział do Nikodema: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

***********

Duch Święty, Duch Chrystusa zmartwychwstałego sprawia, że człowiek staje się wolny od samego siebie, od krępujących go schematów i przywiązań. Jednocześnie staje się zdolny do tego, by kochać innych ludzi, czynić dla nich miejsce w swoim życiu i wchodzić z nimi w autentyczną komunię. Prawdziwa wiara nie jest nigdy indywidualistyczna. Moc zmartwychwstałego Pana objawia się we wspólnocie, w której osoby bardzo się między sobą różniące łączy jeden duch i jedno serce.

Ks. Maciej Zachara MIC, „Oremus” Okres Wielkanocny 2004, s. 34

OJCZE NASZ

„O Panie, niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca przed Tobą” (Ps 19,15)

„Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie!” (Mt 15, 8); w taki sposób Jezus karcił faryzeuszów, którzy sprowadzili kult Boży do czczego formalizmu zewnętrznego, pozbawionego duszy. Uczniów swoich natomiast uczył modlić się „w Duchu i prawdzie” (J 4, 23), czyli uczył takiej modlitwy, która zanim wyrazi się w słowach, podnosi umysł i serce do Boga, bo jest wyrazem pragnienia i miłości wewnętrznej. „Dla mnie — mówiła św. Teresa od Dzieciątka Jezus — modlitwa jest podniesieniem serca, jest prostym spojrzeniem skierowanym ku niebu, jest okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości” (Dz.). Bez takiego głębokiego bodźca modlitwa traci swój prawdziwy sens i staje się zwykłym mechanicznym odmawianiem, które nie oddaje czci Bogu i nie jednoczy z Nim człowieka.

Św. Teresa od Jezusa poucza, że należy łączyć modlitwę ustną z myślną, i tak swoją myśl wyjaśnia: „Jeśli modląc się usty jestem przekonana, że rozmawiam z Bogiem, i większą do obecności Jego uwagę przywiązuję niż do słów, które wymawiam, wtedy łączę modlitwę wewnętrzną z ustną” (Dr. d. 22, 1); oznacza to, że rozmowa wewnętrzna serca i umysłu podtrzymuje i ożywia mowę zewnętrzną. Dlatego Święta nalega: „Jest słuszne, abyście mając rozmawiać z Bogiem rozważyły, kto jest Ten, z kim macie mówić, a kim wy jesteście: to jest konieczne, aby mówić choćby tylko z należnym uszanowaniem” (tamże). W ten sposób modlitwa stanie się żywa i ożywiająca: jako prawdziwy dialog z Bogiem uwieńczy i umocni łączność duszy z Panem. Jezus sam, zanim nauczył „Ojcze nasz”, wskazał, w jakim usposobieniu wewnętrznym należy zabierać się do prostej nawet modlitwy ustnej: „Gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki i zamknij drzwi” (Mt 6, 6); oczywiście, tych słów nie należy rozumieć tylko w znaczeniu dosłownym, lecz także w duchowym — jako skupienie i uwagę wewnętrzną, aby w ten sposób można było znaleźć Boga i ofiarować Mu taką modlitwę, jaka jest Mu miła.

  • Boże mój, jakże jesteś dobry, skoro pozwalasz mi nazywać się „Ojcem naszym”! Kim jestem ja, że mój Stworzyciel, mój Król, mój Pan najwyższy pozwala mi mówić do siebie „Ojcze mój”? Ale nie tylko pozwala mi, lecz nakazuje. Boże mój, jakże jesteś dobry! Czyż nie powinienem pamiętać o tak słodkim rozkazie w każdej chwili mojego życia! Jaka wdzięczność, jaka radość, jaka miłość, lecz nade wszystko jak wielka ufność powinna mnie napełniać. Ty bowiem jesteś Ojcem moim, o mój Boże, jak bardzo powinienem Ci zawsze ufać! A ponieważ jesteś dla mnie tak dobry, jakże ja powinienem być dobry względem innych! Ty chcesz być Ojcem moim i wszystkich ludzi, czyż wiec nie powinienem żywić względem każdego człowieka, choćby był nie wiadomo jak zły, uczuć oddanego brata!…
    Ojcze nasz, naucz mię, abym to imię miał nieustannie na ustach razem z Jezusem, w Nim i dzięki Niemu, bo móc tak mówić to największe moje szczęście. Ojcze nasz, Ojcze nasz, „bym mógł żyć i umrzeć wymawiając: „Ojcze nasz!”, i przez wdzięczność, miłość oraz posłuszeństwo stać się prawdziwie Twoim wiernym synem, który podoba się Twojemu sercu (Ch. De Foucauld).
  • O Panie, nie dopuszczaj, by ktoś, mając chwalić Ciebie i rozmawiać z Tobą, czynił to tylko ustami!… Czy dlatego, że jesteś tak dobry, mamy Ci okazywać brak uszanowania? Słuszna. rzeczą jest, abyśmy się starali poznać Twoją świętość i majestat, choćby tylko dlatego, by okazać Ci wdzięczność za dobroć, z jaką znosisz nas nędznych, takich jak ja, w swojej obecności.
    O Królu, Boże mój, najwyższa Mocy, najwyższe Dobro, najwyższa Mądrości bez początku i bez końca! Dzieła Twe nie znają granic, a doskonałości są niepojęte i nieskończone, to ogrom cudów. Ty jesteś Pięknem zawierającym w sobie wszelkie piękności, Ty jesteś Mocą nieskończoną! O wielki Boże, gdybym mogła w tej chwili posiąść taką wymowę i mądrość, jaką kiedykolwiek dana była ludziom, wówczas zdołałabym dać lepiej pojąć choć cząstkę tych niezliczonych doskonałości, z których rozważania choć trochę poznać możemy, kim Ty jesteś, nasz Panie i nasze Dobro! (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 22, 1.4.6)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 460

Święty Wincenty Ferreriusz, prezbiter

Święty Wincenty Ferreriusz

Wincenty urodził się ok. 1350 r. w Walencji (Hiszpania) w rodzinie notariusza. W roku 1367 wstąpił do dominikanów. W rok potem złożył śluby zakonne. Studiował filozofię, teologię i logikę w Walencji, Barcelonie i Leridzie, gdzie zdobył tytuł doktora. Otrzymał święcenia kapłańskie w wieku 25 lat. Podjął surową dyscyplinę życia duchowego, którego piękne świadectwo pozostawił w traktacie De vita spirituali.Oddał się najpierw nauczaniu filozofii i teologii, zajmując się również (w latach 1380-1390) wieloma sprawami państwowymi i kościelnymi na polecenie kardynała legata Piotra de Luna oraz Jana I, króla Aragonii. W tym czasie oddawał się także kaznodziejstwu, najpierw na dworze papieża w Awinionie, a później w południowej Francji i we Włoszech. Posługę tę pełnił aż do roku 1399. Wtedy nastąpił nagły zwrot w życiu Wincentego. W czasie choroby, która wydawała się beznadziejna, miał wizję św. Dominika i św. Franciszka, którzy uzdrowili go i polecili głosić Ewangelię na całym świecie. Napisał natychmiast list do Benedykta XIII z prośbą o upoważnienia konieczne do nowej misji.
Po ich otrzymaniu oddał się wyłącznie kaznodziejstwu wędrownemu. Podjął w ten sposób wielką misję, przemierzając Europę i wzywając do pokuty. Obdarzony darami Ducha Świętego oraz zaopatrzony w apostolskie pełnomocnictwa, przemawiał na placach, bo żadne kościoły nie mogły pomieścić gromadzących się tłumów. Swoją charyzmą budził zachwyt, ale i sprzeciw. Pracował na rzecz jedności podzielonego przez schizmę Kościoła. Szła za nim sława wielkich cudów. Obok rzesz wielbicieli miał Wincenty także swoich zawziętych wrogów. Zarzucano mu demagogię, ogłupianie ludu, wprost nawet opętanie. Zarzuty przeciwko wielkiemu kaznodziei wysuwano nawet na tzw. „soborze” w Pizie (1409) i na soborze w Konstancji (1415).

Święty Wincenty FerreriuszWincenty był również spowiednikiem antypapieża Benedykta XII, ale opuścił go, kiedy nie udało mu się nakłonić go do rezygnacji. Zmarł w Wielką Środę, 5 kwietnia 1419 r. w Vannes we Francji, wracając z misji podjętej w Anglii, gdzie przebywał na zaproszenie króla. Jego pogrzeb był wielką manifestacją. Przez trzy dni jego ciało było wystawione w katedrze, zanim je złożono między chórem a głównym ołtarzem. Niebawem też odbył się proces kanoniczny sługi Bożego. Komisja papieska przebadała 873 cuda. Papież Kalikst III 29 czerwca 1455 zezwolił na jego kult, a papież Pius II w trzy lata potem dokonał jego formalnej kanonizacji (1458). Jego relikwie zostały w czasie rewolucji francuskiej (1789-1794) sprofanowane, ale nie zniszczone. Znajdują się w katedrze w Vannes, a część również w Walencji.
Wincenty Ferreriusz zostawił po sobie kilka drobnych pism, m.in. Traktat przeciwko schizmie, Traktat przeciwko Żydom, Traktat dla tych, którzy cierpią pokusy przeciwko wierze. Jest patronem Walencji, Vannes, dobrego małżeństwa, dobrej śmierci, ceglarzy, budowniczych, murarzy, hydraulików, przetwórców ołowiu, producentów dachówek i kafli. Wzywany bywa także w obronie przed epilepsją, bólami głowy i gorączką, w bezpłodności.
W zakonie dominikańskim w imię św. Wincentego udzielało się specjalnego błogosławieństwa chorym i poświęcało się dla nich wodę. Ku czci Świętego odprawiano przed jego świętem nabożeństwo siedmiu piątków, podczas których należało przyjąć Komunię św.
W ikonografii św. Wincenty bywa przedstawiany w habicie dominikańskim, jako anioł Apokalipsy z trąbą i płomieniem na czole. Jego atrybutami są koń, błyskawice, chrzcielnica, infuła, kapelusz kardynalski u stóp, osioł, krzyż, sztandar, skrzydła, turban turecki lub muzułmanin u stóp.

Zobacz także:
  •  Święta Maria Krescencja Höss, dziewica
•  Święta Katarzyna Thomas, dziewica
•  Błogosławiona Julianna z Mont Cornillon, pustelnica

*****
Biblia w rok – czytania na 5 kwietnia

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Pismo Święte, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s