13 marca – V niedziela Wielkiego Postu, wspominamy Świętą Krystynę, męczennicę

(Iz 43,16-21)
Tak mówi Pan, który otworzył drogę przez morze i ścieżkę przez potężne wody; który wiódł na wyprawę wozy i konie, także i potężne wojsko; upadli, już nie powstaną, zgaśli, jak knotek zostali zdmuchnięci. Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Sławić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, gdyż na pustyni dostarczę wody i rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę.

(Ps 126,1-2,4-6)
REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.

Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.
Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radości niosąc swoje snopy.

(Flp 3,8-14)
Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim – nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze – przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.

(J 12,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(J 8,1-11)
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

********

Na świecie ciągle zbyt wielu jest tych, którzy potępiają, a także zbyt wielu obojętnych i pobłażliwych. I wciąż za mało jest ludzi prawdziwie miłosiernych. Jeśli zajmujesz się sądzeniem innych, to znaczy, że zapominasz o tym, iż sam jesteś grzesznikiem. Zapomniałeś, że Jezus przychodzi nie do tych, którzy potępiają, ale do tych, którzy są grzeszni. Szkoda czasu i energii na porównywanie się z innymi, na sądzenie ich. A przede wszystkim szkoda nie skorzystać z łaski przebaczenia, którą Bóg każdego dnia chce nas obdarzać.

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 134

„ Kto z was jest bez grzechu?”

Chyba w żadnym innym fragmencie Ewangelii, nie ma tak dobitnej i jednoznacznej konfrontacji Bożego i ludzkiego sposobu myślenia o grzechu. I chyba żaden inny fragment nie jest dla nas tak pouczający, jak ten. Zawiera on niejako podsumowanie i streszczenie całej Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny o przebaczeniu i miłości Boga. Jest żywą i naoczną ilustracją nauki Chrystusa. A zatem jakie wnioski dla siebie powinniśmy wyciągnąć z tej lekcji?

Najprostszy wniosek, niejednokrotnie zapisany w Ewangelii, to: nie potępiaj, a nie będziesz potępiony! To zadziwiające, z jakim uporem i gorliwością lubimy zwalczać grzechy u innych. Gdybyśmy choć jeden procent tej energii wykorzystali sami dla siebie, dla usunięcia swoich wad i pracy nad swoim charakterem, dawno już bylibyśmy święci. Bo po pierwsze: nikt tak dobrze jak my sami nie zna naszych wad; po drugie: nikt inny nie ma takiego wpływu na nas, jak my sami; po trzecie: do nikogo nie mamy takiego zaufania, jak do siebie samych. A więc optymalne warunki, aby coś ze sobą zrobić!

My tymczasem zostawiamy siebie na boku, a zajmujemy się innymi. Czyżby aż tak heroiczny był nasz altruizm i szlachetność? Obawiam się, że chyba nie. To nie bezinteresowna troska o innych nami kieruje, lecz raczej bardzo sprytnie zakamuflowany mechanizm obronny, zwany popularnie obłudą, a w języku psychologii – projekcją. Polega on na tym, że przypisujemy innym swoje własne winy i przywary, aby w ten sposób odwrócić uwagę od siebie. Walczymy z cudzym grzechem, aby zdyspensować się od walki ze swoim. Potępiamy i surowo piętnujemy innych, aby samemu wydać się lepszym.

Oczywiście, cały czas jesteśmy przekonani o swych szlachetnych motywach i ani przez myśl nam nie przejdzie, że wyrządzamy komuś olbrzymią krzywdę. Zarazem czujemy się podniesieni na duchu i usatysfakcjonowani, że tak surowo potępiając cudzy grzech, zadośćczynimy tym samym za swój. Przypisujemy sobie nawet nie lada zasługę z tego powodu: wszak jesteśmy gorliwymi stróżami moralności!

Chrystus jest jednak innego zdania. Czyżby był On mniej czuły na zło, bardziej pobłażliwy i obojętny? Nie, na pewno nie! Ale Chrystus nie cierpi obłudy, bo ona najskuteczniej zamyka człowiekowi drogę do nawrócenia. A za tą rzekomą szlachetną gorliwością kryje się tylko obłuda.

Czy faktycznie faryzeuszów najbardziej bolał grzech tej kobiety? Czy to z jej powodu tak cierpieli? Rzecz jasna, że nie. W ich tonie nie ma ani jednej nutki żalu czy bólu, tylko złośliwa satysfakcja, połączona w dodatku z agresją i nienawiścią, i to nie przeciwko samemu grzechowi, lecz przeciw człowiekowi, który grzeszy. To jest ich ból, ich wyrzut sumienia, który kole niczym cierń w oku. Jedynie Chrystus umiał okazać współczucie i tylko On, z miłości, był gotów zapłacić cenę za ten grzech. Tylko On miał na celu dobro owej kobiety: innym zależało jedynie na tym, aby się popisać swoją rzekomą sprawiedliwością; Jemu, aby ją ratować.

Cóż, nic, tylko wyciągać wnioski i uczyć się! Bo i my często jesteśmy podobni do tych faryzeuszów. Uzurpujemy sobie prawo do osądzania i potępiania innych, do ferowania i wykonywania wyroków, do taniego moralizowania i pouczania, jak należy żyć. Najpierw nauczmy się kochać, potem pokutować i nawracać się ze swoich grzechów, potem pokutować i zadośćczynić za grzechy innych, a dopiero na końcu osądzajmy i pouczajmy. Będziemy to wtedy robić z pokorą i miłością. Bez tego – ani rusz!

Ks. Mariusz Pohl

„Ja ciebie nie potępiam”

Istnieją dwie formy samousprawiedliwienia. Jedna polega na zaciekłej obronie ludzi, którzy popełnili zło. Kto za wszelką cenę chce obronić i wytłumaczyć Judasza, szuka w tym usprawiedliwienia dla siebie. Rozumowanie jest takie: Jeśli można dać rozgrzeszenie Judaszowi z tak wielkiego grzechu, to i ja z moimi znacznie mniejszymi na pewno je otrzymam. Usprawiedliwianie innych jest jedną z form usprawiedliwiania siebie.

Rzecz jasna, nikt się nie przyzna, nawet przed sobą, że usprawiedliwianie ludzi złych — warunkami życia, wpływami środowiska, wrodzonymi skłonnościami — stanowi próbę usprawiedliwiania siebie. Dokładniejsza jednak obserwacja człowieka łatwo rozgrzeszającego wszystkich, ujawnia z reguły tkwiącą w nim podświadomą potrzebę samousprawiedliwienia.

Druga forma samousprawiedliwienia polega na wręcz odwrotnym zachowaniu. To kamienowanie ludzi złych, bezwzględne oskarżanie i domaganie się wielkiej kary dla tego, kto zło popełnił. Takim ludziom się wydaje, że jeśli publicznie atakują błędy czy grzechy innych, to sami są od nich wolni. Występując jako stróże porządku moralnego uchylają podejrzenie, że sami ten porządek naruszają.

Ci, którzy głośno oskarżają winnych, najczęściej sami popełniają grzechy innej kategorii. Ten, kto chce kamienować złodzieja, sam żyje w cudzołóstwie, a kto chce kamienować cudzołożnika, sam jest donosicielem. Broniąc głośno norm moralnych, stara się ukryć swoje świństwa.

Droga, którą ukazuje Chrystus, wiedzie środkiem. Ani nie chce, byśmy usprawiedliwiali grzeszników, bo to należy do Boga a nie do nas, ani nie chce, byśmy ich potępiali. Tylko bezgrzeszny człowiek mógłby wydać sprawiedliwy wyrok na grzesznika. „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień” /J 8, 7/.

Każda forma samousprawiedliwienia jest niewłaściwa. W pierwszej człowiek stopniowo utwierdza siebie w złu. Nie szuka środków, by pomóc drugiemu. Usprawiedliwianie jego postępowania nie jest żadną pomocą, jest krzywdą. Pomoc jest wówczas, gdy człowiek porzuca grzech, wchodzi na drogę dobra. Trzeba mu podać rękę i wyciągnąć z bagna, w którym tonie, a nie usprawiedliwiać jego fałszywego kroku, pogrążając się razem z nim w grzęzawisku.

W drugim wypadku człowiek niszcząc winnego, niszczy swoje własne serce. Kamienie, które uderzają w drugiego człowieka, zawsze ranią serce tego, kto je rzuca. Prawo uderzenia w człowieka ma Bóg. Jezus przypomina oskarżycielom tę prawdę. Winni wpierw spojrzeć w swoje własne serce. On, jedyny sprawiedliwy, który mógł ukarać cudzołożnicę, nie potępia jej, lecz odsyła z upomnieniem pełnym miłości: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” /J 8, 11/. Dostrzegł jej grzech, lecz podał rękę, wydobył z grzęzawiska, wyrwał z rąk uzbrojonych w kamienie i odesłał wolną.

Warto w tej ewangelicznej scenie zwrócić uwagę jeszcze na jedno. Usprawiedliwienia u Boga nie uzyskuje się przez tłumaczenie. Ludzie sądzą, że potrafią się przed Bogiem wytłumaczyć z wielu grzechów — różnymi okolicznościami, sytuacją, skłonnościami itp. To wielka pomyłka. Bóg usprawiedliwia jedynie tych, którzy mają odwagę przyznać się do winy i prosić o przebaczenie. Naszego tłumaczenia Bóg na nic nie potrzebuje. On wszystko zna doskonale. On potrzebuje uznania winy, naszego żalu. Nie ma co wybierać się do Boga z tłumaczeniem.

Kobieta się nie tłumaczyła. Stała w poczuciu winy. Oskarżali ją inni. Chrystus przyjął jej milczące wyznanie winy i przebaczył.

Ks. Edward Staniek

Dwie grzeszne kobiety

Ewangeliści dość szczegółowo przedstawiają dwa spotkania Chrystusa z kobietami, które przez grzech zniszczyły swą kobiecą godność. Św. Łukasz mówi o jawnogrzesznicy, czyli o kobiecie uprawiającej prostytucję. Przybyła ona do Jezusa w imię miłości. Znalazła się przy Jego stopach, które całowała, obmywała łzami, namaszczała oliwą. Była świadoma wielkości swej nędzy i zniszczonej miłości.

Zestawiła swoje serce, rozbite jak drogocenny kryształ, z Jego sercem bez skazy i czekała na gest przebaczenia. Piękny obraz kobiety nawróconej. Miała już dość grzechu, szukała życia w promieniach autentycznej miłości.

Potępiona przez otoczenie znalazła obrońcę w Jezusie. Odpuszczono jej liczne grzechy, bo wielce umiłowała. Scena wzruszająca, piękna. Jezus przebacza upadłej kobiecie i otwiera przed nią perspektywę nowego życia, wiarę w możliwość odbudowy zniszczonego serca, tak by ono mogło kochać miłością czystą zarówno Boga, jak i człowieka.

Drugi obraz przekazał św. Jan. Wspomniana przez niego kobieta nie była jawnogrzesznicą. Została pochwycona na cudzołóstwie. Czyli albo jako żona sięgnęła po innego mężczyznę, albo jako wolna zgodziła się na grzech z żonatym. Według Prawa Mojżesza czekała ją za ten czyn śmierć. Znalazła się w rękach oprawców. Ci jednak, zanim ją ukamienują, chcą znaleźć powód do oskarżenia Jezusa. Tak więc, zupełnie przypadkowo, niedobrowolnie, jako więzień stróżów Prawa, tuż przed wykonaniem wyroku śmierci kobieta ta stanęła przed Chrystusem. Oprawcom chodziło o to, by Jezus podpisał się pod wyrokiem, jaki chcieli wykonać, może nawet na Jego oczach. Dla Jezusa sprawa była trudna. Autorytet Mojżesza był niepodważalny. Sam wielokrotnie się na niego powoływał. Odmówienie podpisania wyroku wydanego przez Mojżesza było równoznaczne z naruszeniem Prawa, a więc wejściem w konflikt z Prawem, co kończyło się tak jak w wypadku kobiety pochwyconej na grzechu. Jezus nie chciał podpisać tego wyroku. A udało Mu się to tylko dlatego, że postawił wszystkich w stan oskarżenia i upoważnił do jego wykonania tylko tego, kto nigdy nie naruszył Prawa. W ten sposób nie podważył autorytetu Mojżesza, tylko udowodnił, że nie ma wykonawcy wyroku.

Oskarżona kobieta niewiele mówiła. Decydując się na grzech, ryzykowała śmierć i wiedziała, że skoro ją schwytano, już nikt jej od niej nie ocali. Zapytana przez Jezusa: „Nikt cię nie potępił?”. Odrzekła: „Nikt, Panie!”. W odpowiedzi usłyszała słowa ułaskawienia i krótkie wezwanie: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz!”.

Ona nie przybyła do Jezusa po przebaczenie, nie odkryła jeszcze tego co jawnogrzesznica, że grzech niszczy jej godność. Stąd też Jezus nie mówi z nią o przebaczeniu. Skoro nie żałowała, to nie podjął tego tematu. Ocalił jej życie doczesne i wezwał, by zerwała z grzechem, i to natychmiast, „od tej chwili”. Z grzechem skutecznie można zerwać tylko natychmiast, nie można tego odkładać do jutra.

Dwa obrazy. Postawa mężczyzn w jednym i drugim jest daleka od zrozumienia kobiety. Na jedną patrzą jak na prostytutkę, z pogardą, na drugą jako na cel kamieni, które mają w ręce. Tylko Jezus staje w obronie miłości tej, która miłość zniszczyła oddając się w ręce wielu mężczyzn, i w obronie życia tej, która sięgając po grzeszną miłość naraziła się na śmierć.

Ciągle bardzo mało tej Chrystusowej postawy jest w naszych odniesieniach. Wychować kobiety, by umiały szanować swoją godność jako skarb cenniejszy niż życie, i wychować mężczyzn, by szanowali kobietę i bogactwo jej serca, to trudna sprawa. Jak daleko jesteśmy od właściwej postawy, świadczą najlepiej wzajemne oskarżenia. Kobiety oskarżają mężczyzn o to, że ich nie szanują, a mężczyźni oskarżają kobiety o to, że same się narzucają. Jeszcze smutniejszym jest fakt, że jedna kobieta nie umie szanować drugiej kobiety. Najprawdopodobniej naprawienie wzajemnej harmonii między mężczyzną a kobietą jest uzależnione od naprawienia wzajemnych odniesień kobiet do siebie i mężczyzn do siebie. Trzeba na nowo odkryć godność kobiety i same kobiety solidarnie muszą stanąć na jej straży. Wtedy i mężczyźni łatwiej dostrzegą wielkość tego skarbu.

Jan Paweł II niedawno opublikował bardzo ciekawy list o godności kobiety. Warto ten dokument uważnie przeczytać. Papież w duchu Chrystusa staje w obronie kobiety i miłości do niej.

Ks. Edward Staniek

Panie, wielkodusznie postąpiłeś z nami (Ps 126,3)

Liturgia słowa zachęca nas dzisiaj do rozważania bliskiej już Paschy pod kątem uwolnienia od grzechu. Chrystus wysłużył je raz na zawsze dla wszystkich, lecz uwolnienie to musi się dokonać jeszcze dla każdego człowieka, co więcej, musi się ciągle powtarzać i odnawiać, ponieważ ludzie przez całe życie są narażeni na upadki i nikt nie może uważać się za bezgrzesznego.

Bóg uczynił kiedyś wiele cudów, by wyprowadzić naród wybrany z niewoli egipskiej, i obiecuje mu nowe, jeszcze większe, by go uwolnić z niewoli babilońskiej (I czytanie). „Oto Ja dokonuję rzeczy nowej… Otworzę drogę na pustyni, dostarczę rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany” (Iz 43, 19-20). Proroctwo wznosząc się ponad historyczne koleje Izraela oświeca przyszłość mesjańską, kiedy Bóg dokona dla nowego Izraela — Kościoła — rzeczy całkiem nowych. Nie chodzi tu o sprawy materialne, lecz o Jego Jednorodzonego Syna, którego dał światu, aby był „drogą” zbawienia; nie o wodę orzeźwiającą spalone gardła, lecz o żywą wodę łaski płynącej z ofiary Chrystusa na oczyszczenie człowieka z grzechu i na zaspokojenie jego pragnienia nieskończoności.

Te nową perspektywy ukazuje wyraziście zdarzenie ewangeliczne z kobietą cudzołożną, którą przyprowadzono do Jezusa, aby ją osądził. „Nauczycielu, niewiastę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” (J 8, 4). Lecz Zbawiciel czyni coś zgoła nowego, czego stare prawo nie brało pod uwagę. Nie ogłasza wyroku, ale po chwili milczenia, pełnej napięcia wskutek wyczekiwania oskarżycieli i oskarżonej, odpowiada po prostu: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień” (tamże 7). Wszyscy ludzie są grzesznikami, nikt przeto nie ma prawa stawać się sędzią drugich. Ma je tylko jeden, Najniewinniejszy, Pan; lecz również i On nie korzysta z niego, ale posługuje się raczej swoją władzą Zbawiciela: „Nikt cię nie potępił?… i Ja ciebie nie potępiam. — Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (tamże 10—11). Tylko Chrystus, który przyszedł oddać życie za zbawienie grzeszników, może uwolnić niewiastę od grzechu i powiedzieć jej: „Nie grzesz już”. Słowo Jego niesie z sobą łaskę płynącą z Jego ofiary. W sakramencie pokuty ponawia się dla każdego wierzącego gest uwalniający, jakim Chrystus udziela człowiekowi łaski, aby mógł walczyć z grzechem i „nie grzeszyć już”.

Drugie czytanie pomaga pogłębić te rozważania. Św. Paweł, który poświęcił tradycje, kulturę, sposób życia wiążące go z własnym narodem, uważa te rzeczy „za śmieci, byleby pozyskał Chrystusa” (Flp 3, 8), i zachęca chrześcijan, aby dla tego samego celu wyrzekli się wszystkiego, co nie prowadzi do Pana, co Mu się sprzeciwia. Oto droga, aby uwolnić się całkowicie od grzechu i stopniowo stawać się podobnym do Chrystusa aż do „upodobnienia się do Jego śmierci, a potem także do Jego zmartwychwstania” (tamże 10, 11). Droga ta wymaga wciąż nowych zwycięstw i stałego wyzwalania się, by przylgnąć ściślej do Chrystusa. Nikt nie może myśleć, że „osiągnął metę”, lecz winien biec, „aby ją zdobyć”: by zdobyć Chrystusa, jak i sam został zdobyty przez Niego (tamże 12).

Dzięki Ci zawsze i wszędzie, Panie, Ojcze święty, wszechmogący i wieczny Boże, przez Chrystusa naszego Pana. Zbliżają się dni Jego zbawczej męki i chwalebnego Zmartwychwstania. Dni, w których obchodzimy zwycięstwo Chrystusa nad złym duchem i misterium naszego odkupienia.

  • Cały świat zbawiony przez mękę Twojego Syna może wychwalać Twoją wielkość. Przez krzyż objawia się sąd nad światem i potęga Chrystusa ukrzyżowanego (Mszał Polski: 2. prefacja o Męce Pańskiej).
  • O mój Jezu, co uczyniłem! Jak mogłem opuścić Cię i wzgardzić Tobą? zapomnieć Twego imienia, podeptać Twoje prawo, przekroczyć przykazania? O Boże mój, Stworzycielu mój! Zbawicielu mój, życic i wszystko moje dobro! O ja nieszczęśliwy, nędzny; nieszczęśliwy, bo zgrzeszyłem… bo stałem się jak nierozumne zwierzę! Jezu mój, miłościwy pasterzu, słodki Mistrzu, przyjdź mi z pomocą, podnieś swoją upadłą owieczkę, wyciągnij rękę i podtrzymaj mnie, zgładź moje grzechy, ulecz rany, umocnij słabość, zbaw mnie, bo inaczej zginę. Wyznaję, że jestem niegodny żyć, niegodny światła, niegodny Twojej pomocy… jednak Twoje miłosierdzie jest niezmierzone; zlituj się nade mną, o Boże, co tak miłujesz ludzi! Moja jedyna nadziejo, zlituj się nade mną według wielkiego miłosierdzia Twego (. Ludwik Blozjusz).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 369

Święta Krystyna, męczennica

Święta Krystyna

Krystyna urodziła się w Persji. Kiedy pogański król perski, Chozroes I, rozpoczął krwawe prześladowanie, św. Krystyna miała należeć do pierwszych osób, które padły jego ofiarą. Jej męczeńska śmierć miała nastąpić 13 marca 559 roku. Z dekretem prześladowczym Chozroesa łączył się pogrom, jaki poganie urządzili ludności chrześcijańskiej w Persji. Św. Krystyna musiała należeć do znakomitszych wśród nich, skoro tak prędko padła ofiarą prześladowania. Perskie imię Świętej miało brzmieć Jazdin. Święta ma nadto jeszcze imiona: Sira i Sirin.
W ikonografii św. Krystyna przedstawiana jest w szacie matrony z palmą męczeńską w ręku.

Zobacz także:
  •  Święta Patrycja z Nikomedii, męczennica
•  Święty Nicefor, biskup

*****
Biblia w rok – czytania na 13 marca

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewangelia, Pismo Święte, Święci i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s